Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

W małym mieście lekarz rodzinny też bez specjalizacji? Resort zdrowia przeciwny

W Polsce, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, wciąż jest sporo miejsc, w których pacjenci nie mają zapewnionej podstawowej opieki zdrowotnej. Wynika to z faktu, że w danym mieście albo na wsi w ogóle nie ma przychodni albo lekarzy, którzy mogliby w niej pracować. Posłowie w interpelacji proponują, by lekarzem rodzinnym w takiej sytuacji mógł być też medyk, który nie ma specjalizacji. Resort zdrowia argumentuje jednak, że takie rozwiązanie doprowadziłoby do obniżenia standardów i nierównego traktowania pacjentów.

stary lekarz

Interpelacja poselska dotyczyła wymogów określonych w art. 6 ustawy o Podstawowej Opiece Zdrowotnej, w którym wskazano konkretne wymogi, jakie musi spełnić lekarz, by zatrudnić się w przychodni. Zgodnie z przepisem, lekarz POZ musi posiadać tytuł specjalisty w dziedzinie medycyny rodzinnej, ewentualnie odbyć szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie medycyny rodzinnej albo posiadać inną specjalizację (II stopnia w dziedzinie medycyny ogólnej lub I albo II stopnia w dziedzinie pediatrii, pod warunkiem ukończenia kursu z medycyny rodzinnej). Jak podkreśla Marek Subocz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, regulacja ta, choć zasadna z punktu widzenia jakości świadczeń, w mniejszych miejscowościach i powiatach prowadzi do narastających problemów z zapewnieniem ciągłości opieki zdrowotnej. Zaznacza przy tym, że takie sygnały płyną z wielu miejsc, a kłopotem jest również zapewnienie zatrudnienia kolejnego lekarza w momencie, gdy poprzedni przechodzi na emeryturę.

Lekarze osiągający wiek emerytalny nie znajdują następców spełniających wymagania ustawowe, co skutkuje zamykaniem lub sprzedażą przychodni podstawowej opieki zdrowotnej zewnętrznym podmiotom, często dużym korporacjom medycznym. W konsekwencji placówki te są przekształcane w filie, a opieka nad pacjentami ogranicza się do przyjęć realizowanych przez lekarzy dojeżdżających, niekiedy jedynie raz w tygodniu. Prowadzi to do istotnego pogorszenia dostępności świadczeń zdrowotnych dla mieszkańców mniejszych miejscowości, w szczególności osób starszych – ocenia poseł.

Dysproporcje są, ale obniżanie wymogów nie jest wyjściem

Dlatego w interpelacji (formalnie zgłoszonej przez grupę posłów) poseł Subocz proponuje, by zmienić art. 6 ustawy o POZ – w ten sposób, by w miejscowościach liczących do 30 tys. mieszkańców, a więc tych najmniejszych, lekarzem zatrudnionym w przychodni mógł być również medyk innej specjalizacji niż wymienione w ustawie, albo nawet ten, który specjalizacji jeszcze nie posiada.

Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia, w odpowiedzi na postulaty przyznaje, że mimo znacznego wzrostu liczby lekarzy wykonujących zawód na terenie Polski, wciąż występują istotne dysproporcje w dostępie do lekarzy specjalistów między poszczególnymi regionami. Wynika to z faktu, że medycy wolą wybierać większe miasta, w których obsada kadrowa jest lepsza, niż małe miejscowości, w których miejsc szkoleniowych jest albo mało, albo nawet nie ma ich wcale, i to przez kilka lat. Zmienić tę sytuację ma nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, która została opublikowana w Dzienniku Ustaw pod koniec ubiegłego roku i wejdzie w życie 13 lipca br. Wprowadzono w niej modyfikacje zasad naboru, organizacji, odbywania i nadzoru nad odbywaniem szkolenia specjalizacyjnego. Zmiany w zakresie naboru na szkolenie specjalizacyjne objęły kierowanie lekarzy i lekarzy dentystów do odbywania szkolenia specjalizacyjnego w jednostkach akredytowanych, które znajdują się na obszarach danego województwa, gdzie występuje największe zapotrzebowanie na specjalistów w danej dziedzinie medycyny. Ma to pomóc w wyrównywaniu istniejących deficytów.

Wiceminister Maciejewski wskazuje przy tym, że nie ma planów ograniczania wymogów formalnych, które muszą spełnić lekarze POZ, nawet w najmniejszych miejscowościach.

Spełnienie standardu kształcenia i doskonalenia zawodowego przez lekarzy POZ gwarantuje pacjentom jednorodność udzielanych świadczeń i nie dyskryminuje ich ze względu na miejsce zamieszkania lub korzystania z publicznych świadczeń zdrowotnych – podkreśla w odpowiedzi.

Ze względu na to, że poseł Subocz odnosił się do sytuacji województwa zachodniopomorskiego, wiceminister Maciejewski wskazał, że na przykładzie regionu rzeczywiście można dostrzec „białe plamy” na mapie dostępu do świadczeń zdrowotnych.

- Podstawowym problemem związanym z obniżaniem się dostępności doświadczeń POZ w województwie zachodniopomorskim jest wygaszanie działalności leczniczej przez dotychczasowych, wieloletnich świadczeniodawców (odejścia na emerytury, zgony lekarzy i pielęgniarek). Jest to szczególnie dotkliwe na obszarach wiejskich oraz w miejscowościach najbardziej oddalonych od ośrodków miejskich – wyjaśnia.

Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny i wiceprezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia "Porozumienie Zielonogórskie", który na co dzień pracuje w przychodni w niewielkiej miejscowości, zaznacza, że skala braku dostępu do lekarzy jest bardzo poważna. - Z informacji przekazanej mi przez Narodowy Fundusz Zdrowia, o którą wystąpiłem jako konsultant wojewódzki w medycynie rodzinnej, wynika, że w samym województwie lubelskim 31 gmin ma dostęp do lekarza jedynie w ograniczonych godzinach, a cztery gminy w ogóle nie mają zapewnionej opieki lekarza rodzinnego – wskazuje.

Podkreśla jednak jednocześnie, że obniżanie wymogów w zakresie specjalizacji nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Tym bardziej, że przepisy są bardzo rygorystyczne w zakresie tego, jakie rodzaje świadczeń może potwierdzić tylko lekarz POZ, spełniający wymogi ustawowe.

Jeśli chcemy utrzymać POZ-y w mniejszych miejscowościach, a uważam, że tak byłoby dla ludzi zdecydowanie lepiej, nie powinniśmy zmniejszać jakości personelu, a pomyśleć na przykład nad tym, by podejść elastyczniej do godzin pracy bądź konieczności codziennej obecności lekarza POZ. Patrząc realistycznie, lepiej, by pacjenci mieli zapewnioną opiekę przynajmniej przez kilka dni, ale jednak ją mieli, niż byli jej pozbawieni całkowicie. Trzeba brać oczywiście pod uwagę to, czy pozwala na to liczba pacjentów, bo jeśli zainteresowanie jest większe, to i lekarz powinien być obecny częściej, nie powinna o tym decydować sama wielkość miejscowości – wyjaśnia Zieliński.

Podkreśla również, że niezwykle istotne jest wsparcie finansowe placówek w mniejszych miejscowościach, po to, by przyciągnąć do nich nowo wykształconych lekarzy.

Mobilne zespoły POZ i większe pieniądze dla wykluczonych

Sytuacja związana z dostępnością przychodni i lekarzy POZ jest rzeczywiście bardzo zróżnicowana i zdarzają się też dobre przykłady, nawet w mniejszych ośrodkach. Jak opowiada nam Czytelniczka Prawo.pl, która mieszka w niewielkiej miejscowości (poniżej 20 tys. mieszkańców) w województwie Wielkopolskim, akurat w jej przypadku opieka zdrowotna lekarzy rodzinnych jest zapewniona na dobrym poziomie. - Mamy aż trzy różne przychodnie, w każdej z nich są lekarze rodzinni, którzy są na miejscu codziennie. Rejestracja działa codziennie od 8 do 17. Oczywiście zdarza się, że nie dostaniemy się do lekarza tego samego dnia, ale nie jest tak, że przez kilka dni nie można nigdzie uzyskać pomocy - mówi. 

Temat nierówności w dostępie do ochrony zdrowia został poruszony również w raporcie „Rekomendacje do działań ograniczających nierówności w zdrowiu w kontekście doświadczeń innych krajów” Narodowego Instytutu Badawczego PZH- Państwowego Instytutu Badawczego. Wskazano w nim, że nierówności zdrowotne w Polsce są trwałe i wielowymiarowe, a czynniki mające na nie bezpośredni wpływ są zróżnicowane. Jako najważniejsze kwalifikują: edukację, poziom dochodu, różnice terytorialne czy brak koordynacji (rozproszenie) prowadzonych polityk publicznych w zakresie zdrowia. To z kolei ma poważne konsekwencje, bo przekłada się bezpośrednio m.in. na oczekiwaną długość życia czy umieralność z przyczyn możliwych do uniknięcia.

W raporcie zaprezentowano całą listę działań, które mogłyby mieć pozytywny wpływ na wyrównywanie szans w dostępie do leczenia. Zaproponowano np. zwiększenie finansowania podstawowej opieki zdrowotnej oraz ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, tak, by większe pieniądze były kierowane do obszarów o najgorszych wskaźnikach zdrowotnych i ograniczonym dostępie do świadczeń. W kontraktach NFZ można byłoby natomiast wprowadzić dodatkowe zachęty finansowe dla podmiotów, które aktywnie docierają do grup o najniższych kompetencjach zdrowotnych i największych barierach w korzystaniu z opieki.

Na poprawę obecnej sytuacji mogłoby również wpłynąć, zdaniem ekspertów, stopniowe wprowadzanie mobilnych zespołów POZ i diagnostyki, które byłyby kierowane do obszarów o największych trudnościach z dostępem, a także elastyczne godziny udzielania świadczeń zdrowotnych oraz dalszy rozwój telemedycyny. Mogłoby to pozwolić na ograniczenie barier geograficznych i czasowych, związanych z transportem i przemieszczaniem się.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej