Bezpłatny e-book Co warto wiedzieć na stanowisku dyrektora placówki medycznej?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Biobanki zmienią medycynę, jeśli prawo na to pozwoli

Dzięki biobankom może się dokonać skokowy postęp w naukach medycznych. Ich rozwój utrudnia jednak brak odpowiednich uregulowań prawnych mówili uczestnicy poświęconego biobankom czwartkowego (11 czerwca 2015) seminarium w Warszawie.

Seminarium „Warunki dopuszczalności prowadzenia badań naukowych w biomedycynie – biobankowanie ludzkiego materiału biologicznego” zorganizowane zostało przez Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Kwestie statusu prawnego biobanków mogą być szczególnie istotne dla pozyskania przez nie unijnego finansowania w ramach programu Horyzont 2020.

Banki danych, gromadzące dane dotyczące na przykład par bliźniąt czy nowotworów pojawiły się w latach 60. XX wieku. Z czasem powstały pierwsze biobanki populacyjne gromadzące próbki tkanek osób zdrowych i chorych. Dzięki nim badania medyczne można prowadzić znacznie szybciej, sprawniej i mniejszym kosztem. W roku 2009 magazyn „Time” uznał biobanki za jedną z 10 idei, które mogą zmienić świat – mówił Jakub Pawlikowski z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Dzięki przystąpieniu do europejskiej sieci Infrastruktury Badawczej Biobanków i Zasobów Biomolekularnych (BBMRI-ERIC) możliwości polskiej nauki mogłyby się znacznie zwiększyć - ocenił dr n. med. Łukasz Kozera, kierownik Biobanku Wrocławskiego. Jak podkreślił, Estonia – kraj znacznie mniejszy od Polski – publikuje w prestiżowych czasopismach wiele poważnych prac dzięki temu, że od lat ma własny biobank. Tymczasem w przypadku Polski nie wiadomo nawet, ile jest krajowych biobanków.

Istotne problemy dotyczące materiału biologicznego, a co za tym idzie - biobanków, to między innymi prawo pacjenta do prywatności i jego świadoma zgoda – na co właściwie się godzi, skoro nie można z góry przewidzieć, do jakich badań zostanie wykorzystany pobrany materiał? Już pojawiają się precedensowe spory natury prawnej – na przykład obywatelka Islandii zażądała wycofania z bazy danych wyników badań genetycznych własnego ojca, zgodnie z prawdą twierdząc, że jej genom jest w 50 procentach identyczny z genomem ojca.

Ani nadmiernie szczegółowe uregulowania, ani ich całkowity brak nie są dobrym rozwiązaniem – zauważył dr hab. Marek Czarkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Zaproponował, by pacjent wyrażał tylko zgodę na pobranie materiału i zdeponowanie go w biobanku, natomiast zgodę na wykorzystanie takiego depozytu do konkretnych badań każdorazowo wydawałaby Komisja Bioetyczna a jej kompetencje wystarczyłoby rozszerzyć odpowiednim rozporządzeniem. Oczywiście lepszym rozwiązaniem byłaby odpowiednia ustawa.

Skomplikowane zagadnienia związane z informatyczną infrastrukturą gwarantującą zarówno bezpieczeństwo danych, jak i właściwy do nich dostęp omówił dr hab. Leszek Kalinowski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
- Potrzebujemy danych, które można uzyskać dzięki biobankom. Dziesiątki milionów wydajemy rocznie w Niemczech, Szwajcarii czy Finlandii. Chcielibyśmy wydawać te pieniądze w Polsce - mówił przedstawiciel polskiej firmy biotechnologicznej.

Za najlepsze podsumowanie dyskusji zgromadzeni uznali wystąpienie filozofa i bioetyka dr Jakuba Pawlikowskiego, który przypomniał, że o konieczności opracowania odpowiedniej ustawy dotyczącej biobanków mówi się co najmniej od siedmiu lat. Co więcej, w roku 2013 naukowcy wspólnie z prawnikami opracowali projekt ustawy dotyczącej biobanków i zasad prowadzenia badań naukowych, który utknął gdzieś w ministerstwach.
- Co jeszcze możemy zrobić? Czas na ruch ze strony władz - wskazał Pawlikowski. Podkreślił, że na kolejne dyskusje dotyczące tego zagadnienia Ministerstwo Zdrowia przysyła tylko pozbawionych mocy decyzyjnej urzędników, którzy nie orientują się w temacie. (pap)

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej