Sanepid zyska narzędzia do skuteczniejszego prowadzenia dochodzenia epidemiologicznego, czyli ustalania osób, z którymi kontaktował się zarażony Covidem-19. Po pierwsze będzie mógł w drodze decyzji administracyjnej karać zakażonych Covidem-19, którzy ukrywają dane osób, z którymi miały kontakt. Pod drugie kierownik zespołu ratownictwa medycznego, pielęgniarka lub położna wykonująca szybkie testy diagnostyczne będą musieli wynik pozytywnego wyniku testu przeciwko Covid-19 zgłosić do systemu teleinformatycznego. Kara będzie też groziła za niesekwencjonowanie wirusa, czyli nie ustalenie z jakim wariantem u danego pacjenta mamy do czynienia. Problem w tym, że jak zauważają prawnicy, wydawane przez Sanepid decyzje będzie można łatwo podważyć.

Czytaj również: Sanepid zamyka firmy działające wbrew zakazom, prawnicy radzą pozwy >>

 

Do 30 tys. złotych kary za kłamstwo covidowe

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz niektórych innych ustaw, która czeka na pierwsze czytanie w Sejmie (druk 1449), ten, kto nie udziela żądanych przez Sanepid w dochodzeniu epidemicznym informacji lub podaje informacje nieprawdziwe albo w niepełnym zakresie, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Chodzi o informacje wymieniane w art. 32a ustawy, czyli dane o osobach zakażonych lub podejrzanych o zakażenie, a także zmarłych z powodu choroby zakaźnej lub osobach, wobec których istnieje takie podejrzenie. Sanepid zaś może żądać takich danych jak: imię i nazwisko, data urodzenia, numer PESEL, adres miejsca zamieszkania, informacje o aktualnym miejscu pobytu, numer telefonu kontaktowego oraz adres poczty elektronicznej lub innych środków komunikacji elektronicznej, trasę podróży krajowej lub międzynarodowej oraz wykorzystywane podczas niej przez osobę chorą lub zakażoną środki transportu, miejsca pobytu osoby zakażonej w okresie wylęgania choroby. To oznacza zaś, że osobom z pozytywnym wynikiem testu przeciwko Covid-19 kłamstwo w sprawie kontaktów może się nie opłacać. - Takie rozwiązanie to krok w dobrym kierunku - ocenia Jakub Kowalski, radca prawny, wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Mirosławski, Galos, Mozes. - Obecnie bowiem Sanepid nie ma żadnych skutecznych narządzi do prowadzenia swojego śledztwa i ustalania sieci kontaktów - dodaje. Adam Niedzielski, minister zdrowia, przyznaje, że największą słabością wywiadów epidemicznych jest ukrywanie informacji przez ludzi. - Musi więc pojawić się jakiś straszak – żeby ludzie nie kłamali, nie ukrywali z kim się spotykali, z kim mieszkają. To bardzo ważne, zwłaszcza teraz, kiedy mamy po 200 nowych zachorowań dziennie, aby służby sanitarne bardzo dokładnie przeprowadzały te śledztwa – z kim się osoba zakażona kontaktowała, gdzie chodziła, żeby w zarodku zdusić dalszą transmisję wirusa. Bo kiedy zakażeń będzie po kilka tysięcy w ciągu doby, takie dochodzenie będzie dużo trudniejsze. Te narzędzia są po to, aby nie dopuścić do eskalacji zakażeń - podkreśla Niedzielski w rozmowie z PAP.

Czytaj w LEX: Ważne pytania o ochronę danych osobowych podczas epidemii koronawirusa >

 


Więcej danych o Covid-19 trafi do państwowego systemu informatycznego

Co więcej, projekt przewiduje obowiązek zgłaszania przez kierownika zespołu ratownictwa medycznego, pielęgniarkę lub położną wykonującą szybkie testy diagnostyczne w kierunku wirusa SARS-CoV-2  informacji o jego pozytywnym wyniku wraz z danymi osoby badanej, a także informację o numerze telefonu do bezpośredniego kontaktu. Obecnie nie ma takiej podstawy. Ponadto nowelizacja wprowadza podstawę prawną dla sekwencjonowania wirusa. - Obecnie Sanepid prosi o ustalenie z jakim wariantem wirusa mamy do czynienia, ale nie ma ku temu żadnej podstawy prawnej. W efekcie też nie wiadomo, kto ponosi koszt takiego badania.

Jeśli nowelizacja zostanie uchwalona, to wszystko zostanie uporządkowane - tłumaczy mec. Kowalski. Co więcej, każdy kto nie będzie realizował procedur związanych z monitorowaniem wariantów wirusa, także narazi się na karę administracyjna od 5 do 30 tys. zł. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, w związku z zagrożeniem, jakie stanowią warianty wirusem SARS-CoV-2 o podwyższonej zaraźliwości lub zjadliwości, wszystkie te sankcje mają przede wszystkim charakter prewencyjny, a w przypadku naruszenia tych obowiązków będą służyć ich skutecznemu egzekwowaniu, co jest szczególnie istotne dla zwalczania ryzyka dla zdrowia publicznego związanego z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych, w tym wariantów o podwyższonej zaraźliwości lub zjadliwości. Projektodawca, czyli Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej będą mogły weryfikować dostępność do danych w ramach prowadzonych postępowań dowodowych. I tu jednak pojawia się problem, bo zdaniem prawników, Sanepid nie prowadzi rzetelnie postępowania dowodowego, a w efekcie wydane decyzje łatwo jest podważyć w sądzie.

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Legalność kar nakładanych za naruszenie ograniczeń związanych ze stanem epidemii >

Szablonowa decyzja łatwa do podważenia

- Z moich informacji wynika, że niemal wszystkie prowadzone przez Sanepid postępowania są wadliwe - tłumaczy mec. Jakub Kowalski. Dlaczego? - Inspektor zwykle przychodzi z gotowym uzasadnieniem, a zatem nikt nie prowadzi postępowania zgodnie z wymogami kodeksu postępowania administracyjnego - wyjaśnia. Gdyby było inaczej osoba, wobec której jest wydana decyzja, musiałaby być najpierw poinformowana o wszczęciu postępowania, potem powinny zostać zebrane dowody w tej konkretnej sprawie, o których też należy poinformować stronę. Dopiero można wydać decyzję wraz z uzasadnieniem odnoszącym się do tej konkretnej sprawy.  - Jeśli więc Sanepid nie zgromadzi niezbitych dowodów w danej sprawie, droga do wygranej w sądzie jest otwarta - ocenia mec. Kowalski.

Wskazuje na to też uzasadnienie wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z 25 marca 2021 roku (sygn. II SA/Sz 658/20). W tej sprawie sąd podważył decyzję nakładającą karę za złamanie kwarantanny. Jako jeden z argumentów za jej uchyleniem wskazał brak podjęcia wszelkich czynności niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. A takie działanie narusza art. 77 § 1 k.p.a., zgodnie z którym organ jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy.