Szkolenia online SPZOZ w nowej rzeczywistości: skuteczne narzędzia naprawcze po uchwale SN 16.07.2026 r., godz. 12:00
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Kominy płacowe nadal będą, a pacjenci mogą zostać bez lekarzy

Maksymalna stawka zarobków w publicznej ochronie zdrowia nie rozwiąże patologii, a może spowodować odpływ medyków, zwłaszcza specjalistów w swoich dziedzinach, do prywatnych placówek – uważają eksperci. Podkreślają przy tym, że trzeba wzmocnić realną kontrolę państwa i instytucji nad nieprzystającymi do realiów umowami czy warunkami, a nie tworzyć odgórne zakazy, bo zwyczajnie nie sprawdzi się to w praktyce.

lekarze narada
Źródło: iStock

Podczas konferencji prasowej Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia, przedstawiła propozycje na reformę ochrony zdrowia, której przygotowanie zlecił jej ostatnio premier Donald Tusk. Na razie pozostają one na etapie ustnych zapowiedzi – projektów w tym zakresie jeszcze nie upubliczniono, a część konkretnych kwot ma paść dopiero pod koniec sierpnia.

– Przez ostatnie miesiące w Ministerstwie Zdrowia trwały intensywne prace nad reformami, które dziś przekładają się na gotowe rozwiązania legislacyjne. To projekty dotyczące e-zdrowia, świadczeń opieki zdrowotnej, polityki lekowej czy zawodów medycznych. To konkretne działania, które krok po kroku porządkują system ochrony zdrowia i wzmacniają pozycję pacjenta – zapowiedziała minister Sobierańska-Grenda podczas konferencji.

Czytaj także: Część planu reformy ochrony zdrowia to maskowanie prawdziwych problemów

Sytuacja finansowa szpitali nie jest równa

Wiadomo już jednak, że ministerstwo zdecyduje się na ustalenie konkretnej kwoty, którą będą mogli zarobić lekarze na kontraktach, i to niezależnie od tego, w czym się specjalizują. Resort chce bowiem mocno postawić na walkę z „kominami płacowymi” i nieproporcjonalnie wysokimi zarobkami medyków. Tyle tylko, że – jak oceniają eksperci, których prosimy o ocenę rozwiązań – to wcale nie rozwiązuje źródeł problemu i największych patologii systemu.

Czytaj też w LEX: Zmiany w wynagrodzeniach pracowników podmiotów leczniczych od 1 lipca 2026 r. >

Ministerstwo wskazuje, że pierwszym krokiem zwiększającym przejrzystość wynagrodzeń ma być ustawa umożliwiająca gromadzenie danych o wynagrodzeniach personelu medycznego na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu (a nie, tak jak do tej pory, w zanonimizowanej formie). Ustawa oczekuje na podpis prezydenta RP. Kolejny etap to rozwiązania wprowadzające maksymalne poziomy wydatków szpitali na wynagrodzenia personelu oraz maksymalne poziomy wynagrodzeń indywidualnych.

Czytaj też w LEX: Jak zarządzać ryzykiem prawnym w placówce medycznej >

- Określenie maksymalnego procenta budżetu, jaki szpital będzie mógł przeznaczyć na wynagrodzenia, raczej nie zlikwiduje źródła problemu - czyli konkurencji pomiędzy placówkami o specjalistów. W końcu szpitale dysponują różnymi budżetami i mają zróżnicowane możliwości finansowe. Zawsze więc ktoś może dać więcej, a ktoś mniej. Należy raczej przemyśleć strukturę właścicielska szpitali i dostosowanie ich rozłożenia geograficznego do rzeczywistych potrzeb zdrowotnych ludności – komentuje dr Konrad Dyda, radca prawny, prezes zarządu Fundacji Praw Medyka oraz Med&Lex.

Lekarze odejdą do prywatnych placówek?

Propozycja resortu zdrowia to także oparcie limitu indywidualnego (dla konkretnego lekarza) o maksymalną stawkę godzinową wynoszącą 240 zł brutto/godzina. Dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat, autor bloga prawalekarzy.pl, zaznacza, że ministerstwo nie bierze pod uwagę podstawowego faktu – tego, że w momencie, gdy słyszymy o „niesamowitych zarobkach” lekarzy, to istota problemu sprowadza się do tego, że ktoś zawiera z takim lekarzem umowę zupełnie nieprzystającą do wynagrodzeń w polskiej ochronie zdrowia.

- Moim zdaniem, należy ścigać tych, którzy nie pilnują środków publicznych, tylko zawierają takie umowy - przecież w tych głośnych sprawach ktoś te umowy podpisywał z tymi lekarzami czy spółkami lekarskimi. Równocześnie należy zauważyć, że kwestia ta dotyczy pewnej części lekarzy, a nie jest to powszechny trend. Mogę jednoznacznie stwierdzić, że zdecydowana większość lekarzy nie osiąga takich zarobków – podkreśla mec. Tymiński.

Dlatego, jak zaznacza ekspert, propozycja maksymalnej stawki godzinowej to w gruncie rzeczy uderzenie w większości w grupę, która zarabiała i pracowała na zwyczajnym poziomie. Problem polega też na tym, że, jak wynika na razie z zapowiedzi, nie podjęto się rozwiązania prawdziwego problemu, który powoduje legendarne „kominy płacowe”, a więc płacenia lekarzowi określonej procentowo kwoty od konkretnego zabiegu bądź procedury.

A to jedno z największych zagrożeń dla pacjenta, polegające na tym, że istnieje pokusa, aby wykonywać mu zabiegi lepiej wyceniane, niż faktycznie potrzebne. 

Czytaj też w LEX: Nowe uprawnienia PIP w zakresie umów cywilnoprawnych w ochronie zdrowia >

- Zapowiedź stawki maksymalnej w wysokości 240 zł/godz. nie może być wprowadzona bez szerszego pakietu zmian, ponieważ może spowodować odpływ części lekarzy do sektora prywatnego. Innymi słowy, jeżeli lekarz będzie miał alternatywę w sektorze prywatnym osiągnięcia wyższej stawki, to ją wybierze. Należy zastanowić się, czy nie wpłynie to na dostępność świadczeń dla pacjentów i w konsekwencji na bezpieczeństwo pacjentów – ocenia mec. Tymiński.

Jak zauważa ekspert, jednolita stawka maksymalna jest też rozwiązaniem nieprzystającym do zróżnicowania stopni opieki i jej trudności.

Jak uzasadnić to, że lekarz z kliniki III stopnia referencyjności z tytułami naukowymi i trzema specjalizacjami, robiący najtrudniejsze zabiegi i mający najcięższych pacjentów, zarabia tyle samo, co lekarz ze szpitala powiatowego z I stopniem referencyjności? Wydaje się, że to demotywujące. Poza tym, powstaje pytanie, za co te 240 zł/godz. Jeżeli za leczenie, to wyobrażam sobie, że za chwilę będziemy mieli umowy na udzielanie świadczeń zdrowotnych - 240/godz., umowę na czynności sprawozdawczo-statystyczne - 240/godz., umowę na wystawienie orzeczeń o stanie zdrowia - 240/godz., etc. I za chwilę pojawią się ludzie, którzy będą dążyć różnymi sposobami do obchodzenia przepisów – mówi mec. Tymiński.

Podkreśla też, że wprowadzenie takiego limitu w wielu obszarach nie uwzględnia realiów rynkowych, gdzie stawki za godzinę są zdecydowanie większe, ponieważ mają na celu rekompensowanie trudnych warunków i ryzyka pracy - dotyczy to np. pracy na SOR czy w obszarze anestezjologii i intensywnej terapii. W takich miejscach obciążenie i ryzyko jest bowiem tak duże, że do objęcia kierownictwa na oddziale miesiącami nie można znaleźć chętnych, pomimo oferowania dużo wyższych (nawet dwukrotnie) stawek niż te, które chce ustalić ministerstwo.

Czytaj też w LEX: Sztuczna inteligencja jako narzędzie optymalizujące procesy w placówce medycznej >

Trzeba wzmocnić rolę kontrolną, a nie tworzyć nowe zakazy

Przedstawione wstępne propozycje przewidują także działania zwiększające przejrzystość zatrudnienia personelu medycznego. Chodzi o jawne wyniki konkursów (np. kto i za ile zatrudnił zewnętrzną firmę w szpitalu do jakichkolwiek celów), raportowanie rzeczywistych grafików pracy medyków do NFZ i ograniczenie możliwości zawierania umów za pośrednictwem spółek, tak jak w przypadku Miastka czy Mogilna (czyli w miastach, w których portal wp.pl ujawnił znacząco zawyżone stawki pobierane przez lekarzy działających w zewnętrznych spółkach; było to nawet 26 tys. zł za godzinę pracy). – Ale oprócz jawności szczegółowych wyników konkursów warto by zobowiązać szpital do szczegółowego uzasadnienia, dlaczego w ogóle taki konkurs musiał zostać przeprowadzony. Szpital powinien wskazać, dlaczego jego własny potencjał nie był wystarczający do zapewnienia określonych usług i czy pozyskiwanie zewnętrznych wykonawców rzeczywiście jest finansowo i organizacyjnie uzasadnione – proponuje dr Konrad Dyda.

Czytaj też w LEX: Projekty ustaw i rozporządzeń z zakresu prawa ochrony zdrowia > 

Prawnik podkreśla jednocześnie, że należy uważać, by istotne ograniczenia czy też zakazy zawierania przez szpitale umów nie okazały się wylaniem przysłowiowego dziecka z kąpielą, znacznie ograniczającym swobodę działalności gospodarczej oraz możliwość pozyskania przez szpitale rzeczywiście niezbędnych im usług. - Problem polega na nieuczciwym wykorzystywaniu tego rodzaju instrumentów. Rozwiązaniem jest zwiększenie przejrzystości i zdolności kontrolnych NFZ – podsumowuje dr Dyda.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej