Więcej pieniędzy na wojsko, ale procedury się ślimaczą
Nakłady na obronę będą zwiększane stopniowo. W2030 r. mają być nie mniejsze niż 2,5 proc. PKB. Ale wojsko raczej nieprędko dostanie nowy sprzęt.

Jak pisze Rzeczpospolita, nowa ustawa wychodzi naprzeciw postulatom rządu, by w miarę możliwości urealnić finansowanie zbrojeń. MON utrzymuje, że plany modernizacji pozostawione przez poprzedników były niedoszacowane, a doszły nowe ambitne cele.
Czytaj: Ustawa podnosząca wydatki obronne podpisana>>
MON już zaplanowało, że w przyszłym roku tylko na nowy sprzęt i uzbrojenie państwo przeznaczy 10,4 mld zł, to o prawie 1 mld zł więcej niż w 2017 r. Gen. dyw. Sławomir Pączek, dyrektor Departamentu Budżetowego w MON, przypomina, że dzięki temu do tegorocznych inwestycji modernizacyjnych (w ramach których zakontraktowano m.in. karabinki Grot, sprzęt ochronny, noktowizję, armatohaubice Krab, moździerze Rak, transportery, ciężarówki, ale też samoloty dla rządowych VIP-ów) w przyszłym roku będzie można dołożyć jeszcze więcej nowoczesnego sprzętu.
Jak pisze gazeta, to deklaracje daleko na wyrost, bo jeśli nawet uda się Antoniemu Macierewiczowi dokończyć negocjacje czy uruchomić procedury kontraktacyjne w przypadku zagranicznej broni kupowanej w ramach kluczowych programów operacyjnych, to np. zestawy przeciwrakietowe Patriot, specjalistyczne śmigłowce czy okręty podwodne pojawią się w polskim arsenale najwcześniej za trzy–sześć lat.
Źródło: Rzeczpospolita / Autor: Zbigniew Lentowicz




