Ministerstwo nie odda gminom pieniędzy z nieodebranych kaucji
Samorządy i część posłów alarmują, że system kaucyjny może uszczuplić dochody gmin i doprowadzić do wzrostu opłat za odbiór odpadów. Chcą, by część środków z nieodebranych kaucji trafiała do samorządów, a gminy mogły tworzyć własnych operatorów kaucyjnych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie przewiduje jednak takich zmian.

Samorządy chcą zmiany systemu kaucyjnego i uwzględnienia w nim gmin. Także część posłów uważa, że obecny system może doprowadzić do chaosu organizacyjnego i drastycznie podnieść opłaty za wywóz śmieci dla mieszkańców. W interpelacji nr 18651 zadają resortowi środowiska wiele pytań, jednocześnie sugerując zmiany.
Odpowiedź ministerstwa nie jest po ich myśli. Nawet na pytanie, kiedy wreszcie pod obrady parlamentu trafi ustawa o rozszerzonej odpowiedzialności producenta, mogąca pomóc gminom w walce z odpadami, resort odpowiedział wymijająco.
Grzech pierworodny – brak ROP
Przedstawiciele samorządów od lat powtarzają, że system kaucyjny powinien być elementem przepisów o rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP), a nie odrębną regulacją, jak to obecnie ma miejsce. Ministerstwo opowiada o długiej drodze legislacyjnej, jaką przechodził projekt o ROP i problemach z ministerialnymi uzgodnieniami. Dziś już wiadomo, że niedawno zielone światło dał regulacjom Komitet do Spraw Europejskich. Projekt może więc zostać skierowany pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów.
Polska jako jedyny kraj europejski wdrożyła system kaucyjny, generujący koszty, przed wdrożeniem mechanizmu ROP, który pozyskuje środki od producentów na ich pokrycie – przypomina Piotr Szewczyk, prezes Rady RIPOK.
Podkreśla, że ROP powinien być wdrożony już cztery lata temu, a więc aby obniżyć koszty dla społeczeństwa, należy to zrobić jak najprędzej.
Jak z kolei wyjaśnia Małgorzata Izdebska, sekretarz gminy Wołomin, przewodnicząca Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Związku Miast Polskich, wprowadzenie systemu kaucyjnego nie uwzględnia strat po stronie samorządowej, czyli ubytku surowców o dodatniej wartości rynkowej. Prowadzący instalacje komunalne już dzisiaj widzą, jaki jest spadek przychodów z powodu braku surowców objętych kaucją i mówią o planowanych podwyżkach. Jakie będą straty, na razie nie wiadomo. Pojawiają się głosy, że opłaty od mieszkańców mogą sięgnąć 50 do nawet 80 zł od osoby.
Oczywiście część z tych kosztów zostanie poniesiona z budżetów gmin jako dopłata do systemu, ale w tym czasie nie przeznaczy się ich na remonty, bezpieczeństwo czy inwestycje poprawiające jakość usług społecznych – tłumaczy Małgorzata Izdebska.
Szczególnie poszkodowane mogą okazać się gminy wiejskie, z których odpady objęte kaucją odpływają do sklepów w okolicznych miastach, co będzie wpływać na wymagane do osiągnięcia przez gminy wskaźniki odzysku i recyklingu. Ich niespełnienie oznacza dla gmin kary finansowe.
Przeczytaj także: Gminy apelują o szybkie wdrożenie ROP
Organizacja gminna? To w Polsce nie ma sensu
Posłowie pytali także, czy ministerstwo przewiduje nowelizację, która umożliwiłaby powoływanie własnych systemów kaucyjnych przez związki celowe gmin, by w ten sposób samorządy mogły zachować kontrolę nad cennymi frakcjami odpadów. Resort nie jest przychylny takiej zmianie. Wyjaśnia, że zgodnie z ustawą o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, na mocy której został wprowadzony system kaucyjny, ma on obejmować terytorium kraju.
Ze względu na zasięg systemu, realizacja obowiązków operatora regionalnie nie jest więc możliwa – tłumaczy ministerstwo.
System ten ma także zapewniać powszechny i równy dostęp dla użytkowników, a zapewnienie spójności rozwiązań przy dużym rozdrobnieniu podmiotów odpowiedzialnych będzie niemożliwe. Ministerstwo przypomina też że system kaucyjny z założenia jest tworzony i finansowany przez wprowadzających produkty w opakowaniach na napoje. Zgodnie z założeniami ROP odpowiedzialność za organizację systemu spoczywa na podmiotach wprowadzających produkty w opakowaniach, a nie na JST lub ich związkach. Zgadza się z tym Piotr Szewczyk.
Nie uważam, aby było to możliwe i celowe na tym etapie. Nie jest to zadaniem własnym gminy, a pomimo wysokiej wartości przejętego materiału stanowi tylko ok. 2,5 proc. masy odpadów komunalnych. Jednak regionalny system, który u nas nie znajduje akceptacji, zamierza wprowadzić Francja. Ten kraj zrezygnował z obowiązkowego ogólnokrajowego systemu kaucji za plastikowe butelki. Zamiast tego zaleca się samorządom tworzenie programów opartych na zasadzie dobrowolności – mówi Piotr Szewczyk.
Opłata za nieodebrane kaucje tylko do organizacji
Kwestia nieodebranych kaucji od wielu miesięcy budzi wątpliwości strony samorządowej. Tego też dotyczyło jedno z pytań zadanych ministerstwu. Posłowie pytali czy resort poprze model redystrybucji znacznej części tych środków (np. 70 proc.) z powrotem do JST jako rekompensaty za utracone dochody ze sprzedaży surowców wtórnych.
Z odpowiedzi ministerstwa wynika, że raczej do tego nie dojdzie. Zdaniem resortu środki pochodzące z nieodebranej kaucji stanowią element finansowania systemu kaucyjnego i zgodnie z przyjętym modelem powinny pozostawać w systemie, służąc pokrywaniu kosztów jego funkcjonowania. Rozwiązanie polegające na automatycznym przekierowaniu określonej części tych środków do JST mogłoby ingerować w konstrukcję systemu, w której finansowanie obowiązków związanych z osiąganiem poziomów zbierania zostało przypisane podmiotom reprezentującym.
Samorządowcy przytaczają inne argumenty.
Nie ma uzasadnienia społecznego, aby zapłacona przez obywateli kaucja zasilała system, którego koszty powinni ponosić wprowadzający opakowania kaucyjne, zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci” oraz zgodnie z art. 8a dyrektywy o odpadach. Pomysł redystrybucji tych środków był wielokrotnie zgłaszany jednak z nieznanych przyczyn nie znalazł zrozumienia - wyjaśnia Piotr Szewczyk.
Również Małgorzata Izdebska jest zdania, że te pieniądze w części powinny trafiać do gmin.
Obecnie nie mamy żadnych analiz przepływu tych środków, tymczasem obserwujemy duże zaburzenia przy zbieraniu odpadów komunalnych. Ale część tych odpadów cały czas jest odbierana przez firmy gminne, mimo że stały się atrakcyjne dla zbierających. Nadal też gminy muszą je sprzątać z poboczy dróg czy lasów – mówi Izdebska.
Kto zyska na odbiorze z PSZOK
Posłowie pytali też o możliwości powiązania PSZOK-ów z systemem kaucyjnym, tak aby operatorzy mieli ustawowy obowiązek pokrywania kosztów obsługi systemu kaucyjnego przez te instalacje. Tu resort przypomniał, że w obecnym stanie prawnym ustawa nie wyklucza udziału instalacji gminnych, w tym punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych, w obsłudze strumieni odpadów opakowaniowych pochodzących z systemu kaucyjnego. Przy czym ewentualna współpraca z PSZOK-ami lub innymi gminnymi instalacjami powinna odbywać się na zasadach rynkowych na podstawie umów zawieranych pomiędzy tymi instalacjami a operatorami systemu kaucyjnego.
Można postawić w PSZOK butelkomat, ale należy pamiętać, że odpady kaucyjne stanowią własność operatora. Jak twierdzi ministerstwo, PSZOK może w takiej sytuacji brać opłatę za jego postawienie. Czyli zarobimy, gdy uda się podpisać odpowiednią umowę. To może pomóc zwłaszcza gminom wiejskim, na terenie których brakuje większych placówek handlowych. Zwiększy się dostępność do butelkomatu na ich terenie, co może się przyczynić do poprawy sprawozdawczości dotyczącej odpadów komunalnych – mówi przedstawicielka Związku Miast Polskich.
Ale takiej możliwości nie mają już instalacje komunalne, które realizują zadania gminy w trybie powierzenia lub in-house. W tym przypadku straty z tytułu dochodów ze sprzedaży surowców, w szczególności objętych kaucją, będą dotkliwe.





