Państwo M. zaciągnęli prawie milion zł kredytu waloryzowanego do franka szwajcarskiego, za który chcieli kupić działkę i zbudować dom. Po prawie 10 latach zakwestionowali tę umowę - wskazali, że jej zapisy są abuzywne, gdyż sposobu przeliczania rat na podstawie kursu franka bank z nimi nie uzgodnił. Powołali się przy tym na przepisy unijnej Dyrektywy 93/13, które zapisane są w polskim prawie w postaci art. 3851 kodeksu cywilnego. Ich roszczenie dotyczyło tylko jednej raty kredytu (400 zł), ale zarzut faktycznie dotyczył całej umowy.

Czytaj: Od 1 kwietnia w warszawskim sądzie specjalny wydział do spraw frankowiczów>>
 

Umowa dobra, kurs według NBP

W 2016 r. sąd pierwszej instancji oddalił ich powództwo. Nie znalazł podstaw do uznania zapisów umowy kredytowej za niedozwolone klauzule umowne z uwagi na niespełnienie przesłanek abuzywności zgodnie z art. 3851 k.c. i uznał, że powodowie byli związaniu umową kredytu i nie można było uznać, że świadczenia spełniane przez powodów stanowiły świadczenia nienależne w rozumieniu art. 410 § 2 k.c.

Sąd drugiej instancji częściowo uznał roszczenie państwa M.: rzeczywiście sposób naliczania rat przez bank był błędny, dlatego państwo M z raty, o którą toczył się spór (400 zł) powinni dostać 70 zł. Sąd jednak uznał, że kwestia ta nie dotyczyła istoty umowy. Zdaniem sądu klauzule spreadowe można zastąpić kursem średnim NBP, a umowa może nadal obowiązywać. Sąd opowiedział się – jak wyjaśnił – „za ugruntowanym w orzecznictwie poglądem, że postanowienia zawierające uprawnienie banku do przeliczenia sumy wykorzystanego przez kredytobiorcę kredytu do waluty obcej (klauzulę tzw. spreadu walutowego) nie dotyczą głównych świadczeń stron w rozumieniu art. 3851 § 1 zdanie drugie k.c.”. Dlatego w ocenie sądu II instancji abuzywność tego postanowienia nie mogła wywołać innego skutku, jak tylko taki, że ustalona została wartość świadczenia należnego pozwanemu w sposób nieabuzywny, co z kolei skutkowało zasądzeniem od pozwanego na rzecz powodów kwoty stanowiącej różnicę między tą wartością a kwotą faktycznie wypłaconą.

Czytaj: Sądy zostaną zalane pozwami frankowymi, ale ich rozstrzyganie będzie prostsze>>

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY


 

RPO przedstawiając Sądowi Najwyższemu skargę nadzwyczajną na rzecz państwa M. nie zgadza się z tym rozumowaniem:

  • Sąd badając sprawę nie trzymał się standardów obowiązujących w Unii Europejskiej, a więc także w polskim sądzie.
  • Sprawa konsumencka, a więc taka, gdzie spór toczy się między przedsiębiorcą mającym znaczną przewagę nad klientem (konsumentem), wymaga od sądu większej aktywności, bo to on ma wyrównać różnice między stronami, by spór był rozstrzygany sprawiedliwie.
  • Jeśli spór jest konsumencki, sąd ma więc za zadanie zbadać całą umowę – a nie tylko to, co jest przedmiotem sporu przed sądem.
  • Sąd powinien się też posługiwać orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wynika z niego, że klauzule dotyczące przeliczania kredytu są istotną częścią umowy, a mogą zostać uznane za nieabuzywne tylko wtedy, gdy przedsiębiorca jasno i w przystępny sposób poinformował konsumenta o ich konsekwencjach.
  • Jeśli tak nie było – jeśli konsumentom po prostu przedstawiono do podpisu wzorzec umowy z klauzulami bez informowania o ich skutkach – umowa zawiera klauzule abuzywne dotyczące istoty rzeczy.
  • Wtedy sąd powinien sprawdzić, czy są w polskim prawie przepisy, którymi da się zastąpić rozwiązania z klauzul abuzywnych (w tym przypadku RPO stoi na stanowisku, że takich przepisów w polskim prawie nie ma, umowę więc należy unieważnić).
  • Widząc konieczność unieważnienia umowy sąd musi jednak zbadać, czy nie spowoduje to skutków rażąco niekorzystnych dla konsumenta. Aby konsument był w stanie powziąć dobrowolną i świadomą wolę w tym względzie, sąd niewątpliwie powinien poinformować go o wszystkich prawnych i ekonomicznych następstwach, jakie wiążą się dla niego z unieważnieniem umowy.

- Sprawiedliwość społeczna wymaga takiego prowadzenia procesu sądowego, aby powodowie w sprawie, mogli rzeczywiście bronić swoich praw – stwierdza RPO. I dodaje, że w tej sprawie tak się nie stało. - Sąd nie sprostał spoczywającemu na nim obowiązku - wynikającemu z zobowiązań Polski jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej - prounijnej wykładni prawa krajowego. Swoje ustalenia prawne oparł na niejednolitej linii orzecznictwa sądów polskich w zakresie orzekania co do abuzywności klauzul niedozwolonych. Ponadto odmownie rozpatrzył wniosek powodów, by zwrócić się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym - argumentuje Rzecznik.

Czytaj także: Szymański: Umowa jest jak dom. Jeśli się wali, pretensje trzeba mieć do architekta>>
 

Nieuczciwe przeliczanie waluty

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd w sprawie państwa M. dopuścił się rażącego naruszenia przepisów prawa materialnego, tj. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c. i art. 58 § 1 k.c. poprzez ich błędną wykładnię oraz niezapewnienie standardów ochrony praw konsumenta wynikających z Dyrektywy 93/13.  W ocenie Rzecznika, klauzule dotyczące waloryzacji zobowiązania do waluty obcej, umożliwiające jednostronnie bankowi na określenie kursu waluty CHF, po jakiej jest przeliczana kwota kredytu, a następnie każda z rat, budzą wątpliwości ze względu na ich nieuczciwy charakter.