Z problemem ratowania życia jednego zwierzęcia kosztem zdrowia czy tylko stresu innego psa, czy kota styka się wielu opiekunów czworonogów, którzy chcieliby ratować swoje chore zwierzę wszelkimi możliwymi sposobami. Prawo stawia tutaj pewne ograniczenia.

Zabiegi i procedury weterynaryjne są ograniczone przepisami

Ludzie dla chorego pupila są w stanie zrobić bardzo dużo, ale nie można w tym celu krzywdzić innych zwierząt. Z drugiej strony pobranie narządu do transplantacji to zabieg weterynaryjny, a tutaj przepisy wprowadzają istotne ograniczenia.

Jak tłumaczy Maria Januszczyk, wiceprezeska Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt, doktorantka Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych UW, możliwość dokonywania zabiegów lekarsko-weterynaryjnych na zwierzętach warunkowana jest pewnymi przesłankami, które muszą zostać spełnione łącznie, by działanie takie uznać za dopuszczalne. Pierwszą z nich jest cel - zabiegi lekarsko-weterynaryjne mogą być wykonywane jedynie dla ratowania życia lub zdrowia zwierzęcia lub dla koniecznego ograniczenia populacji (tak np. sądy za dopuszczalne uznają dokonywanie zabiegów sterylizacji lub kastracji kotów wolno żyjących – WSA w Gliwicach z 27 kwietnia 2017 r., sygn. akt. II SA/Gl 118/17). Po drugie, zabieg może wykonywać jedynie osoba, która posiada do tego stosowne uprawnienia. Po trzecie, zabiegi muszą być wykonywane z zachowaniem koniecznej ostrożności i w sposób zapewniający ograniczenie cierpień i stresu zwierzęcia. Co więcej, zabiegi powodujące ból co do zasady powinny być wykonywane w znieczuleniu ogólnym albo miejscowym.

Naruszenie wskazanych przepisów stanowi wykroczenie zagrożone karą aresztu albo grzywny. Zgodnie z art. 6 ust. 2 pkt 8 ustawy o ochronie zwierząt dokonywanie na zwierzętach zabiegów i operacji chirurgicznych przez osoby nieposiadające wymaganych uprawnień bądź niezgodnie z zasadami sztuki lekarsko-weterynaryjnej, bez zachowania koniecznej ostrożności i oględności oraz w sposób sprawiający ból, któremu można było zapobiec stanowi przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem. Z kolei w myśl art. 6 ust. 2 pkt 1 tej ustawy, umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, niestanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub procedury w rozumieniu ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych, a także wszelkie zabiegi mające na celu zmianę wyglądu zwierzęcia i wykonywane w celu innym niż ratowanie jego zdrowia lub życia. O kwalifikacji czynu zadecyduje w tym przypadku stopień naruszenia oraz zamiar sprawcy.

Ustawa o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych definiuje pojęcie procedury. Procedurą będzie każda forma wykorzystania które mogą m.in. powodować u zwierzęcia ból, cierpienie, dystres lub trwałe uszkodzenie organizmu, w stopniu równym ukłuciu igłą lub intensywniejszym.

- Procedury mogą być wykonywane wyłącznie do celów takich jak: prowadzenie badań podstawowych i aplikacyjnych, zapewnienie dobrostanu zwierząt lub poprawa warunków chowu lub hodowli zwierząt gospodarskich, opracowanie i produkcji produktów leczniczych czy środków spożywczych, ochrony środowiska naturalnego w interesie zdrowia lub dobrostanu ludzi i zwierząt, kształcenia na poziomie szkolnictwa wyższego lub szkoleń w celu nabycia lub doskonalenia kompetencji zawodowych – przypomina Maria Januszczyk.

Czytaj też: SN: Przeszczep nerki u psa ukarany upomnieniem

Pobranie organu do transplantacji oznacza okaleczenie zwierzęcia

Transplantacja organów między zwierzętami nie jest wprost uregulowana prawnie, ale z  przytoczonych powyżej przepisów można wyciągnąć wniosek, że nie jest ona dozwolona i w tę stronę idą interpretacje prawników.

Angelika Kimbort, radca prawny (Angelika Kimbort Kancelaria Radcy Prawnego), wskazuje, że zgodnie z ustawą o zakładach leczniczych dla zwierząt usługa weterynaryjna jest czynnością mającą na celu zachowanie, ratowanie lub poprawę zdrowia zwierząt i ich produkcyjności. Z kolei z ustawy o zawodzie lekarza weterynarii dowiadujemy się, że wykonywanie zawodu lekarza weterynarii polega m.in. na ochronie zdrowia zwierząt.

- Powyższe jednoznacznie wyklucza dokonywanie transplantacji narządów u zwierząt. Dla mnie nie ma też zasadności podkreślania, że chodzi o dawcę żywego, bowiem mogłoby to rodzić pokusę celowego uśmiercania zdrowych zwierząt dla narządów. Być może spowodowałoby to rozrost hodowli zwierząt domowych, nakierowanej na produkcję dawców narządów, co także byłoby na wskroś złe. Nadto doświadczenia amerykańskie w zakresie transplantacji nerek wskazują na bardzo niską skuteczność tego typy zabiegów. Zwierzęta - biorcy żyją bardzo krótko, rzadko które dożywa roku od operacji. Dawcy także żyją krócej – tłumaczy Angelika Kimbort.

Sama Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna w stanowisku dotyczącym przeszczepiania narządów u zwierząt z dnia 14 czerwca 2018 roku wskazała, że nie jest to uregulowane prawnie, jednak zabiegi transplantacji nerek od żywych zwierząt należy uznać za niedopuszczalne. Zabieg ten jest tez przewinieniem  świetle Kodeksu Etyki Zawodowej Lekarza Weterynarii (pełne stanowisko: https://vetpol.org.pl/wp-content/images/stanowiska/Stanowisko_KRLW_dot_transplantacji_organow_zwierz.PDF). 

 

Transfuzje u zwierząt są pod pewnymi warunkami dopuszczalne

O ile transplantacje są ryzykowne i trwale okaleczają dawców, to z transfuzjami jest inaczej, mimo że też stanowią one ingerencję w ciało dawców. Transfuzje krwi lub preparatów krwiopochodnych u zwierząt są powszechnie wykonywane i w wielu przypadkach ratują życie, ale nie każde zwierzę może być dawcą.

- Zwierzę, aby zostało zakwalifikowane jako dawca, musi być w odpowiednim wieku i dobrego stanu zdrowia oraz spełnić jeszcze wiele innych kryteriów, jak np. posiadanie aktualnych szczepień – tłumaczy mec. Kimbort.

Wiceprezes Januszczyk wskazuje, że pobranie krwi od zwierzęcego dawcy powinno jednak zawsze być poprzedzone badaniami, w celu wykluczenia wszelkich zagrożeń związanych zarówno z pobraniem krwi od „dawcy”, jak również jej wtłoczeniem do krwiobiegu biorcy.

Pojawia się tu jednak dylemat etyczny związany z tym, że zwierzę nie może świadomie wyrazić woli. Co więcej, dla zwierząt wszelkie inwazyjne procedury weterynaryjne wiążą się z ogromnym stresem.

- Z uwagi na stosunkowo małą dotkliwość procedury pobrania krwi w stosunku do jej nieprzecenionej wartości dla ratowania zdrowia i życia zwierząt, skłaniam się ku dopuszczalności tej procedury w sferze etycznej, przy zachowaniu pełnej dbałości o potrzeby, zdrowie i komfort zwierzęcia-dawcy – mówi mec. Kimbort.

Wykorzystywanie zwierząt bezdomnych budzi wątpliwości

O ile w przypadku zwierząt domowych, które mają opiekuna jest jasne, że to opiekun decyduje, że zwierzę może być dawcą, to inaczej jest w przypadku zwierząt bezdomnych. Tutaj istnieje też ryzyko nadużyć.

- Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych i edukacyjnych, niedopuszczalne jest wykonywanie procedur z wykorzystaniem domowych zwierząt bezdomnych. Lokalna komisja etyczna do spraw doświadczeń na zwierzętach może jedynie wyjątkowo i pod określonymi prawnie warunkami wydać zgodę na ich wykorzystanie w procedurze. Już na tej podstawie należy uznać, że wykorzystywanie zwierząt bezdomnych do tego rodzaju praktyk wydaje się etycznie wątpliwe – wskazuje Maria Januszczyk.

Z kolei zdaniem Angeliki Kimbort nie ma różnicy prawnej, gdy do transfuzji wykorzystuje się zwierzę domowe i zwierzę w schronisku. Jednak ważne jest to, że zwierzęta w schroniskach nie powinny być wykorzystywane jako żywe banki krwi, w sposób całkowicie dowolny i niekontrolowany.

- Krwi potrzebować może zwierzę ze schroniska, dlatego też dopuszczalnym byłoby pobranie jej od innego zwierzęcia ze schroniska, które kwalifikowałoby się jako dawca – wskazuje mec. Kimbort.