Do tej pory po zawieszeniu zajęć dyrektorzy mieli dużą swobodę w organizacji pracy z uczniami. W niektórych szkołach zaowocowało to innowacyjnymi pomysłami, w innych skończyło się na zadawaniu prac domowych. Jak skarżyli się rodzice, czasem w nadmiernych ilościach.

Trudne wdrażanie e-edukacji podczas koronawirusowego kryzysu>>

Pracę organizuje dyrektor

Premier i minister edukacji zapewniali w piątek, że już 90 proc. szkół realizuje zdalne kształcenie. Dyrektorzy, nauczyciele i rodzice alarmują jednak, że wcale nie wygląda to tak różowo. W części miejscowości nie ma w ogóle dostępu do szybkiego internetu, w rodzinach, które taki dostęp mają, brakuje czasem komputerów dla wszystkich , którzy ich potrzebują - zwłaszcza jeżeli lekcje dla wszystkich mają się odbywać w tych samych godzinach, a dorośli swoją pracę wykonują w tym czasie zdalnie.

 


 

- Gdyby nawet MEN miał rację, że 92 proc. szkół z powodzeniem wdrożyło zdalne nauczanie, to - w przypadku gdy mówimy o realizacji podstawy programowej - fakt, że w 8 proc. takich szkół to się na razie nie stało, powinien budzić niepokój. Z badań wynika zresztą, że niezależnie od starań szkół, wykluczonych cyfrowo jest 13 proc. dzieci, natomiast gdy weźmiemy pod uwagę dostępność komputerów, to odsetek uczniów, którzy mogą mieć problem ze zdalną nauką, urasta w niektórych miejscach aż do 50 proc. - mówi Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. 

 

Zasady oceniania ustala dyrektor

W czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i placówek oświatowych związanego z zagrożeniem epidemiologicznym nauka jest realizowana na odległość. W sytuacji, gdy wystąpią trudności w organizacji zajęć, dyrektor szkoły w uzgodnieniu z organem prowadzącym, powinien określić inny sposób ich realizowania. O wybranym sposobie musi także poinformować kuratora oświaty. Na podstawie rozporządzenia dyrektor szkoły ma obowiązek ustalić w uzgodnieniu z nauczycielami, w jaki sposób będzie monitorowana i sprawdzana wiedza ucznia oraz postępy w nauce. W przypadku przedszkoli i uczniów klas I-III szkoły podstawowej nauczyciel ma obowiązek poinformowania rodziców o dostępnych materiałach, a także możliwych sposobach i formach ich realizacji przez dziecko w domu.

 


 

- W zasadzie w tej kwestii rozporządzenie niczego nie zmieniło - mówi Marek Pleśniar - Od początku to dyrektorzy mieli organizować pracę w szkole. Tyle że podejście, że da się w tych szkołach pracować, jakby epidemii nie było, tylko zdalnie, jest nie do zrealizowania. Myślę, że rząd powinien podjąć odważną decyzję i odpuścić w tym roku realizację podstaw programowych. Na pewno również egzaminy w szkołach podstawowych. I przemyśleć zmianę terminów matur. Ten czas można byłoby poświęcić na powtórki materiału i może na opracowanie nowych, lepszych podstaw programowych, bo te obowiązujące nie odpowiadają potrzebom - mówi Pleśniar. Wskazuje też, że kryzys przyspieszy wdrażanie nowoczesnych metod kształcenia w szkołach, bo one pozostaną również po tym, jak epidemia minie.

 

Z XIX w XX1 wiek

Podobnie nowe przepisy ocenia Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Zauważa on, że MEN wcześniej mogło zadbać o zapewnienie szkołom sprzętu i narzędzi do zdalnego nauczania. - Rząd wolał się jednak skupić na reformie edukacji i wydać 700 mln zł na nowe podręczniki do podstawy programowej, która cofa edukację o kilka dekad - mówi Krzysztof Baszczyński - To czego się oczekuje teraz od szkoły, jest dalekie od możliwości. Oczywiście dyrektorzy i nauczyciele zrobią co w ich mocy - mówi wiceprezes ZNP.

Według rozporządzenia nauczyciele mają  realizować zajęcia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego sposobu kształcenia w ramach obowiązującego ich dotychczas tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, prowadzonych bezpośrednio z uczniami albo na ich rzecz. Po przekroczeniu tego wymiaru zajęcia te będą mogły być realizowane w ramach godzin ponadwymiarowych. Zadaniem dyrektora szkoły będzie określenie zasad zaliczania do wymiaru godzin poszczególnych zajęć realizowanych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego sposobu kształcenia.

 

Bez dodatków dla nieprowadzących zajęć

Nauczyciele realizujący zajęcia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego sposobu kształcenia, otrzymają wynagrodzenie za pracę w składnikach i wysokości wynikających z ich uprawnień. Jeżeli pracy nie świadczą, dostaną wynagrodzenie zasadnicze w wysokości wynikającej z ich osobistego zaszeregowania oraz dodatku funkcyjnego.

Tyle MEN, według ZNP nauczyciel za czas przestoju, nauczyciel zachowuje prawo do:

  • wynagrodzenia zasadniczego,
  • dodatku stażowego,
  • dodatku motywacyjnego,
  • dodatku funkcyjnego,
  • dodatku wiejskiego[8],
  • wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe (bez wynagrodzenia za godziny doraźnych zastępstw),
  • wynagrodzenie za warunki pracy.

 

Internet i komputer dla każdego ucznia

Eksperci zwracają uwagę, że rząd powinien zadbać, by każde dziecko mogło brać udział w lekcjach - w czasach epidemii oznacza to własny komputer i dostęp do internetu. - Rząd powinien dołożyć wszelkich starań, aby każdemu uczniowi i uczennicy zapewnić a nauczycielom umożliwić kształcenie. Plan minimum, jakiego oczekujemy w trybie pilnym od rządu powinien, naszym zdaniem, polegać na uruchomieniu bezpłatnego internetu dla wszystkich uczniów i uczennic oraz nauczycieli pracujących zdalnie - apeluje ZNP. O wyjaśnienia w tej kwestii do MEN wystąpił również rzecznik praw obywatelskich, który niepokoi się, że część uczniów nie będzie miało możliwości realizowania szkolnych obowiązków.