O przedstawieniu jakichś propozycji w tym zakresie premier mówił w czwartek, gdy razem z ministrem zdrowia zapowiadał objęcie "żółtą strefą" całego kraju. Te decyzje zostały wprowadzone od soboty, a obowiązujące teraz obostrzenia określone zostały w wydanym w piątek wieczorem rozporządzeniu. 

Czytaj: Cały kraj żółtą strefą i zero tolerancji dla chodzenia bez maseczek>>

Zapowiedź Mateusza Morawieckiego wywołała oczekiwania na jakieś decyzje. Tymczasem w swoim wystąpieniu po sobotnim posiedzeniu sztabu kryzysowego premier nic na ten temat nie powiedział. Dopiero na pytanie jednego z dziennikarzy odpowiedział, że "rząd analizuje ten problem", ale uznał, że utrzymanie obecnych zasad w tej dziedzinie jest uzasadnione.Ta strategia, którą zaproponowało w sierpniu MEN zdaje egzamin i dlatego, na dzisiaj, nie widzimy takiej konieczności, żeby wprowadzać obowiązek nauki w trybie zdalnym - oświadczył Morawiecki. 

Premier mówił, że ewentualne reakcje na występujące w szkołach zagrożenia powinny mieć charakter punktowy. A więc decyzje o przechodzeniu na inny tryb nauczania mają nadal podejmować dyrektorzy szkół za zgodą lokalnych stacji sanepidu. - Bo kto lepiej wie, jak reagować na zagrożenie epidemiczne niż stacja sanitarno-epidemiologiczna? - spytał retorycznie Mateusz Morawiecki. - Po długiej dyskusji z epidemiologami, uważam, że utrzymanie tego obecnego stanu w systemie edukacji jest właściwe - dodał szef rządu.

Czytaj: Nie będzie zamknięcia szkół 20 października, ale rząd przygotowuje ograniczenia>>

 


Samorządy apelują o nauczanie zdalne lub hybrydowe

Tymczasem o podjęcie decyzji, by szkoły miały możliwość przejścia na pracę w trybie zdalnym lub hybrydowym, zaapelowały do ministra zdrowia Unia Metropolii Polskich i Związek Miast Polskich. We wspólnym apelu zwróciły się do Adama Niedzielskiego "o jasne i jednoznaczne decyzje oraz przepisy sanitarne".

- Apelujemy do pana ministra o pilną, odpowiedzialną i jednoznaczną zmianę przepisów. Obecny wzrost zachorowań oraz objęcie całego terenu Polski strefą żółtą stanowi – naszym zdaniem – wystarczającą przesłankę do wydania przez Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego decyzji o możliwości przejścia na pracę w trybie zdalnym lub hybrydowym dla każdej szkoły - napisały organizacje we wspólnym wystąpieniu.

Jego autorzy stwierdzają, że powiatowi inspektorzy sanitarni zwracają im uwagę, że przy obecnym stanie prawnym, nie mają możliwości wyrażenia zgody na zmianę organizacji pracy szkół, jeśli jedynym argumentem dyrektora szkoły jest profilaktyka, czyli chęć zapobieżenia ewentualnym zakażeniom. - Dyrektorzy, którzy zwracali się o pozytywną opinię dla zastosowania modelu hybrydowego – część uczniów pozostaje w szkole a część uczy się w trybie zdalnym – dostawali decyzje odmowne - wskazali samorządowcy w swoim piśmie.

Jako przykład podają Katowice, gdzie miejscowy sanepid zwrócił uwagę, że jeśli przyczyną zawieszenia zajęć jest sytuacja epidemiologiczna w powiecie, to decyzję taką podejmuje zespół zarządzania kryzysowego a nie dyrektor. Unia i Związek stwierdziły też, że Ministerstwo Edukacji "enigmatycznie" wymienia, iż sanepid może wydać decyzję o innej formie nauczania w szkołach, jeśli wskazuje na to lokalna sytuacja epidemiologiczna.

MEN: Normalnie pracuje prawie 100 proc. szkół

W trybie normalnym, czyli stacjonarnym, pracuje 99,13 proc. przedszkoli, 96,9 proc. szkół podstawowych, 97,43 proc. szkół ponadpodstawowych - poinformowało w piątek Ministerstwo Edukacji Narodowej. I dodało, że w szczególnych sytuacjach dyrektorzy szkół w porozumieniu z organami prowadzącymi mogą wystąpić o przejście na inny tryb nauki niż stacjonarny: tryb mieszany (hybrydowy) z nauką prowadzoną częściowo w szkole i częściowo w domu lub tryb wyłącznie zdalny. Aby tak się stało konieczna jest pozytywna opinia inspektora sanitarnego.

 


Epidemiczny alert w całej Polsce

W związku z nasileniem się epidemii koronawirusa od soboty cała Polska znalazła się w żółtej strefie, z wyjątkiem 32 powiatów i 6 miast, które stały się czerwoną strefą z surowszymi restrykcjami. W całym kraju w przestrzeni publicznej, m.in. w sklepach, w komunikacji i na ulicach, trzeba nosić maseczki. Ten obowiązek nie obejmuje np. lasów i plaż.

Ministerstwo zdrowia podało w sobotę, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u 5 300 kolejnych osób, jest to najwyższy dzienny bilans od początku epidemii. Zmarły 53 osoby. Najwięcej zakażeń odnotowano w województwie mazowieckim - 816 i małopolskim - 631. Ostatniej doby wykonano ponad 28,3 tys. testów na obecność koronawirusa. Łącznie od początku epidemii potwierdzono obecność koronawirusa u 121 638 osób. Zmarło 2 972 chorych. Wyzdrowiało 78 982 osób.