W poprzednich latach prym w przewidywaniu maturalnych tematów wiedli maturzyści z Podlasia i Mazowsza. Na kilka godzin przed rozpoczęciem egzaminu wpisywali hasło - „Lalka ambicja”, które około ósmej rano wpisywały osoby z Podlasia i Mazowsza. Całkowitym przypadkiem jeden z tematów maturalnych brzmiał: "Czy ambicja ułatwia człowiekowi osiągnięcie zamierzonego celu? Rozważ problem, odwołując się do fragmentu „Lalki” Bolesława Prusa, całego utworu oraz do wybranego tekstu kultury". Rok wcześniej trendem w Google tuż przed maturą było ""Wesele" elementy fantastyczne" i to właśnie ten temat pojawił się na maturze z języka polskiego.

Czytaj: Nauczyciele zapowiadają testy, dyrektorzy apelują o rozsądek, wytycznych nie ma>>

 

 

Przeciekiem zajmie się policja, ale śledztwo potrwa

Centralna Komisja Egzaminacyjna o obu przypadkach zawiadomiła prokuraturę - oba postępowania trwają, jednak nie tak łatwo wskazać winnych. Śledztwo z 2020 r. utknęło w martwym punkcie - sprawdzano nawet, czy śledczy nie dopuścili się zwłoki przy prowadzeniu postępowania, ale prokuratura krajowa nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości. Obecnie śledczy wystąpili o pomoc prawną do władz USA.

Sprawdź: Kalendarz zadań dyrektora - Maj 2022 >

Nie wskazano też, skąd przeciek w 2021 r. - warszawska policja wciąż bada różne tropy, a postępowanie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Centralna Komisja Egzaminacyjna wzmocniła procedury po to, by zapobiegać przeciekom - po zmianach przewodniczący zespołu egzaminacyjnego musi okazać nienaruszone pakiety z arkuszami egzaminacyjnymi. Trzeba też potwierdzić zgodność liczby pakietów z listem przewozowym. Należy pamiętać, że podejrzenie lub wykradnięcie arkuszy to nie przelewki - grozi za to odpowiedzialność karna.

 

Odpowiedzialność karna i dyscyplinarna

Jeżeli nauczyciel lub dyrektor podejrzy, co jest w arkuszu, a w dodatku poinformuje o tym swoich uczniów, popełnia przestępstwo.

- Postawić mu można zarzuty ujawnienia informacji w związku z wykonywaną funkcją (art. 266 kk) oraz bezprawnego uzyskania informacji (267 kk) – mówi Prawo.pl adwokat Joanna Parafianowicz. Za oba te czyny grozi kara do dwóch lat więzienia.  – W tym pierwszym przypadku można rozważać typ kwalifikowany (par. 2), za który grozi nawet do trzech lat pozbawienia wolności – dodaje. stwierdza też, że za bezprawne uzyskanie informacji odpowiadać może także uczeń, jeżeli to on w jakiś sposób uzyskał wcześniejszy dostęp do maturalnego arkusza.

W przypadku dyrektora lub nauczyciela zarzuty karne to jednak nie wszystko, jeżeli sprawa się wyda, odpowiedzą dyscyplinarnie na zasadach wskazanych w Karcie Nauczyciela.

- Nie mam wątpliwości, że udostępnienie przez nauczyciela w sposób nieuprawniony maturalnych pytań  może być potraktowane jako delikt dyscyplinarny - tłumaczył dr Jacek Pierzchała, ekspert w zakresie prawa oświatowego. – Taki czyn można potraktować zarówno jako uchybienie godności zawodu nauczyciela, jak i obowiązkom, o których mowa w art. 6 Karty Nauczyciela – mówi. Konkretnie chodzi o uchybienie obowiązkowi rzetelnego realizowania zadania związanych z powierzonym mu stanowiskiem. – Nie chcę tu spekulować, jaka kara spotkałaby takiego nauczyciela, bo zbadanie okoliczności należy do komisji, ale przy tej randze przewinienia i zarzutach karnych raczej byłaby ona surowa – mówił dr Pierzchała.

Czytaj też: Odpowiedzialność dyscyplinarna nauczycieli w świetle regulacji zawartych w Karcie Nauczyciela i innych przepisach >

Kary dyscyplinarne wymienia art. 76 KN, należą do nich:

  1. nagana z ostrzeżeniem;
  2. zwolnienie z pracy;
  3. zwolnienie z pracy z zakazem przyjmowania ukaranego do pracy w zawodzie nauczyciela w okresie 3 lat od ukarania;
  4. wydalenie z zawodu nauczyciela.

 

Matura unieważniona, matura niezdana

Jeżeli to uczniowie zostaną przyłapani na oszukiwaniu, ich egzaminy mogą zostać unieważnione. Zasady unieważniania matur określa ustawa o systemie oświaty. Nauczyciele mogą poprosić o przerwanie egzaminu uczniów, którzy:

  •     współpracują z innymi,
  •     wniosą do sali urządzenie telekomunikacyjne,
  •     wniosą do sali przybory niedozwolone lub inne materiały,
  •     korzystają z wcześniej przygotowanych ściąg,
  •     korzystają z telefonu lub tabletu,
  •     zakłócają prawidłowy przebieg egzaminu, przeszkadzając tym samym innym.

 

Informacje o unieważnieniu zamieszcza się wtedy w protokole. To, że pracy nie pisano samodzielnie, może wyjść też na etapie sprawdzania – można wnioskować wtedy o jej unieważnienie do dyrektora CKE. Unieważnienie matury z przedmiotu obowiązkowego jest równoznaczne z oblaniem egzaminu – tyle że kolejną próbę jego zdawania można podjąć dopiero za rok, a nie w terminie poprawkowym. W przypadku przedmiotu dodatkowego otrzymuje się 0 proc.

Unieważnienie trudno podważyć

Choć w poprzednich dwóch latach do tego nie doszło, nie jest tak, że nigdy nie mieliśmy do czynienia z unieważnieniem egzaminów na większą skalę. W 2011 r. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna unieważniła wyniki pisemnej matury z chemii ponad 50 absolwentom dwóch szkół w Ostrowcu Świętokrzyskim, uznając, że nie napisali swoich prac samodzielnie. Egzaminator stwierdził, że w arkuszu wpisali tę samą błędną odpowiedź - podali, że ciecz powstająca w wyniku opisanego w zadaniu eksperymentu przybiera kolor szafirowy. Na skutek tej decyzji na kolejną możliwość przystąpienia do egzaminu maturzyści musieli poczekać rok, co zamknęło im drogę do studiowania na wymarzonych kierunkach.

Maturzyści próbowali zaskarżyć tę decyzję do sądu, jednak ten uznał, że nie ma kognicji do rozpatrywania tego rodzaju spraw. Po wyczerpaniu drogi sądowej sprawę w 2015 r. rozstrzygał Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt SK 29/13). W wyroku podzielił jednak poprzednie orzeczenia, stwierdzając, że unieważnienie matury jest czynnością materialno-techniczną i jako taka nie podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego. TK podkreślił również, że sąd nie ma kompetencji do wkraczania w merytoryczne rozstrzygnięcia egzaminatorów.