Jak zapowiedział we wtorek minister Przemysław Czarnek, prowadzony przez niego resort przygotował propozycje kierunkowe, dotyczące uatrakcyjnienia zawodu nauczyciela. Minister tłumaczy, że zwiększą się nauczycielskie wynagrodzenia oraz etos pracy. Dyskusja na ich temat ma się odbyć 18 maja. Na razie propozycje trafiły do nauczycielskich związków zawodowych i organizacji samorządowych.

 

Chęć oszukania na maturze niemoralna, ale udostępnianie czyichś zdjęć karalne>>

 

Piontkowski: Zmiany są potrzebne

- Wiemy również o tym, że niektóre specjalności nauczycielskie nie wymagają tak dużego czasu przygotowania się do zajęć, czy sprawdzania klasówek. I to także powinno w jakiś sposób w tym całościowym systemie być zauważone - dodał wiceminister. - Stąd propozycje, które wysłaliśmy z jednej strony konsumują propozycje, które do resortu wpływały w ostatnich kilkunastu, czy nawet kilkudziesięciu miesiącach, bo te reformy, które są za nami, które są w trakcie realizacji nie objęły wszystkich obszarów zmian. Dziś jest okazja do tego, abyśmy powrócili do tych tematów, które w ostatnim kilkunastu, a może kilkudziesięciu latach nie były tak naprawdę zmieniane. Świat się wokół nas zmienia i także trzeba się zastanowić w jaki sposób moglibyśmy zmienić pragmatykę zawodową nauczycieli - powiedział Dariusz Piontkowski.

 

 

 

Jak mówił trzeba brać pod uwagę to, co się dzieje u nas w kraju, jakie są warunki formalno-prawne, patrzeć jak podobne rozwiązania funkcjonują w innych państwach europejskich i innych państwach na świecie oraz prowadzić dialog zarówno ze stroną związkową, jak i samorządową. Wskazał, że trzeba mieć przy tym świadomość, że "często te dwie korporacje stoją na skrajnie odmiennych stanowiskach przy konkretnych rozwiązaniach".

 

Propozycje raczej niezbyt atrakcyjne

- Największym uatrakcyjnieniem zawodu nauczyciela jest - mam wrażenie - sam minister - mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP - Zmiany, które proponuje resort są nastawione raczej na oszczędności, a nie poprawę sytuacji nauczycieli i zachęcenie młodych ludzi, by chcieli podejmować się wykonywania tego zawodu. Wątpliwy jest pomysł likwidacji średnich wynagrodzeń, oczywiście nie jest to system idealny, ale dzięki temu wiadomo było przynajmniej, jaki pułap ma osiągać wynagrodzenie nauczycieli. Taka zmiana może doprowadzić do sytuacji, gdy pedagodzy będą otrzymywać po prostu płacę minimalną - tłumaczy wiceprezes ZNP.

 

Podobny skutek zmiana może mieć dla kwot dodatków - będą one minimalne. W dodatku część świadczeń zniknie, jak choćby świadczenie "Na start". - Przypomnijmy, że zastąpiło ono wyższy dodatek na zagospodarowanie, a teraz w ogóle ma ono wejść w skład płacy zasadniczej - mówi Krzysztof Baszczyński.

 

 

 

MEiN proponuje, by do składników wynagrodzenia nauczycieli należały:

  • wynagrodzenie zasadnicze
  • dodatek za wysługę lat
  • wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i doraźnych zastępstw
  • wynagrodzenie za pełnienie powierzonych funkcji (ewentualne rozszerzenie funkcji uprawniających do dodatku)
  • dodatek za specjalizacje zawodowe
  • dodatek za warunki pracy
  • dodatek motywacyjny
  • inne składniki wynikające ze stosunku pracy – nagrody (w tym nagrody jubileuszowe i nagrody za osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze), odprawy, dodatkowe wynagrodzenie roczne, dodatek za pracę w porze nocnej).

 

Wynagrodzenie zasadnicze ma zależeć od poziomu wykształcenia i etapu rozwoju zawodowego nauczyciela - ma rozsnąć kwotowo w momencie uzyskania stopnia nauczyciela mianowanego lub dyplomowego. Ma też być powiązane z z minimalnym wynagrodzeniem za pracę.

 

Wydłużone pensum i specjalizacje zawodowe

Pensum ma wzrosnąć o dwie godziny. Dodatkowo nauczyciele przedmiotów, które wymagają mniej czasu na przygotowanie się do zajęć lub sprawdzanie prac pisemnych: nauczyciel wychowania fizycznego, nauczyciel plastyki i nauczyciel muzyki, mają realizować po dwie godziny zajęć rozwijających zainteresowania.

 

 

 

Resort chce też zmienić zasady awansu zawodowego nauczycieli - zniknie stopień nauczyciela kontraktowego. Etapy po zmianie to:

  • okres wprowadzenia do zawodu nauczyciela (co najmniej 4 lata pracy)
  • nauczyciel mianowany
  • nauczyciel dyplomowany
  • utrzymanie rozwiązania dotyczącego uzyskiwania tytułu honorowego profesora oświaty.

 

Resort chce także, by nauczyciele zdawali wystandaryzowany egzamin zewnętrzny po okresie wprowadzenia do zawodu, obejmującego część praktyczną i teoretyczną. Byłoby to wymagane do uzyskania stopnia nauczyciela mianowanego.

 

Inne propozycje dotyczące awansu:

  • odbiurokratyzowanie ścieżki awansu zawodowego, w tym odejście od staży, oraz położenie większego nacisku na umiejętności praktyczne nauczycieli;
  • umożliwienie nauczycielom dyplomowanym zdobycia dwóch specjalizacji zawodowych (dodatek do wynagrodzenia po uzyskaniu stopnia specjalizacji);
  • umożliwienie nauczycielom kontraktowym, z zaawansowanym stażem wynikającym z obecnego systemu awansu, przyspieszenia uzyskania stopnia nauczyciela mianowanego w okresie przejściowym.

 

Krótszy urlop

Zmiany dotyczyć będą też nauczycielskich urlopów - wymiar będzie wynosił 50 dni roboczych, a urlop udzielany zgodnie z planem urlopów, we wszystkie dni wolne od zająć dydaktyczno–wychowawczych. Pedagodzy będą mogli wziąć dodatkowe dni urlopu za dłuższe wycieczki szkolne. Dodane zostaną też przepisy o delegacjach za podróże służbowe.

- W praktyce urlop będzie krótszy, a w dodatku problematyczny w czasie przerwy świątecznej - komentuje wiceprezes ZNP. - Rozesłaliśmy dokument do wszystkich okręgów. Rozpoczynamy konsultacje i badanie, a w czwartek przedyskutują to komisje pracy i pedagogiczna - tłumaczy.

 

Ani uatrakcyjnienie, ani odbiurokratyzowanie

Sceptycznie do pomysłów resortu edukacji podchodzi również Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Zmiany nazywa "pełzającą rewolucją" i podkreśla, że nie idą one ani w stronę odbiurokratyzowania oświaty, ani uatrakcyjnienia zawodu nauczyciela.

- Te propozycje nie mają nic wspólnego z działaniem na rzecz podwyższenia jakości edukacji, są ukierunkowane na reaktywne rozwiązywanie problemów i co tu dużo mówić - na oszczędności. Moim zdaniem nikogo to nie zachęci do wybrania zawodu nauczyciela - kto się na to decyduje, ten i tak nie zwróci uwagi na te szczegóły. Może natomiast zdemotywować osoby, które ten zawód wykonują - tłumaczy.

 

Dodaje, że zmiany w awansie zawodowym to powrót do rozwiązań, które już kiedyś istniały i - choć same w sobie nie były złe - to się mocno wynaturzyły.

- Tu potrzebna byłaby odważniejsza zmiana - np. wprowadzenie zarządzania wewnątrzszkolnego, co postulujemy od dawna, ale do tego na razie woli politycznej nie ma - podkreśla Marek Pleśniar.

 

Wyższa płaca za lepsze efekty - system wynagrodzeń nauczycieli do poprawki>>