Rząd podwyższa wynagrodzenia nauczycieli, ale samorządy nie mają pieniędzy na pokrycie wszystkich kosztów - bywa więc, że nauczyciel otrzymuje tyle samo lub - w skrajnych przypadkach - nawet mniej pieniędzy, bo zyskując o kilka procent większe wynagrodzenie zasadnicze, traci część dodatków.

Pieniądze na oświatę – rząd, samorząd czy hybryda>>

 

Podwyżki finansowane z dodatków

Zarzuty, że nauczyciele sami finansują swoje podwyżki pojawiały się trzy lata temu, kiedy MEN zapowiadał zwiększenie wynagrodzeń pedagogów o 15 proc. w ciągu trzech lat, ale jednocześnie zlikwidował dodatek mieszkaniowy. - Dodatek mieszkaniowy był uprawnieniem o charakterze socjalnym, nie zaś składnikiem wynagrodzenia nauczycieli. W obecnych realiach społeczno-gospodarczych wspomniany dodatek przestał być aktualny. Jego wysokość była określana przez organy prowadzące szkoły i nierzadko ustalano go w minimalnych kwotach (np. 1 zł), co nie pozwalało na spełnianie jego funkcji socjalnej - tłumaczył resort.

MEN ujednoliciło za to kwestię dodatków za wychowawstwo - ad 1 września 2019 r. obowiązują znowelizowane przepisy dotyczące tego świadczenia. MEN realizując obietnice złożone zdecydował się na wprowadzenie minimalnej kwoty - wynosi ona 300 zł .

 
 

Brak jednolitych przepisów zarzewiem konfliktów

Takich minimalnych kwot nie ma w przypadku pozostałych dodatków - w tym dodatku motywacyjnego. Faktycznie może on więc wynosić złotówkę, co, mówiąc eufemistycznie, jest mało motywujące dla pedagoga. - Takie kwoty to skandal - mówi Prawo.pl Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP . - Dotarły do nas informacje, że na taką zmianę zdecydował się samorząd w Rybniku i zamierzamy w tej sprawie interweniować - tłumaczy.

Odrębnym problemem jest jednak to, że nie ma w tej kwestii jednolitych przepisów, co powoduje ogromne zróżnicowanie w tej materii. Jak mówił Prawo.pl Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich, najczęściej pedagodzy w większych miastach, dostają wyższe dodatki. - Choć zdarzają się wyjątki od tej niepisanej reguły. Na pewno dodatkami motywacyjnymi ratujemy się w przypadku nauczycieli przedmiotów ścisłych i zawodowych, bo uciekają nam do przemysłu. Słowem sztukujemy tam, gdzie są braki. A ponieważ zaczyna w ogóle brakować nauczycieli, bywają doceniani dodatkami młodzi, którym chce się chcieć – stwierdza Wójcik.

Większa odpowiedzialność, lepsze pieniądze

- Kwestie wysokości dodatków od zawsze budzą dużo emocji - ocenia Małgorzata Zaradzka-Cisek, dyrektor XXI LO w Łodzi. - Część gmin płaci nauczycielom np. za udział w wycieczkach lub prowadzenie kół zainteresowań, a w innych pedagog taką pracę wykonuje niejako w ramach wolontariatu. Dochodzi też do spłaszczenia wynagrodzeń - płaca minimalna rośnie szybciej niż wynagrodzenia nauczycieli, a zatem młody pedagog często zarabia mniej więcej tyle, co woźny. Pensja dyrektora nie różni się natomiast specjalnie od wynagrodzenia nauczyciela, który realizuje więcej godzin ponadwymiarowych - tłumaczy.

A to właśnie dodatki do wynagrodzenia miały zapobiegać takiemu zrównaniu. Tymczasem ani nie motywują, ani - jak podkreśla dyrektor Zaradzka-Cisek - nie premiują wykonywania dodatkowych obowiązków, co nie zachęca do rozwoju.

- Moim zdaniem zmiana powinna pójść w kierunku likwidacji dodatku motywacyjnego i urealnienia wysokości dodatków funkcyjnych. Bez tego w konkursach na dyrektorów zgłaszać się będzie coraz mniej chętnych. Problemem będzie też wychowawstwo lub funkcja opiekuna stażu, bo - patrząc na to czysto z punktu widzenia korzyści finansowej - branie na siebie większej odpowiedzialności zwyczajnie się nie opłaca - tłumaczy.

 

Więcej w pensji zasadniczej

Zmiany od dawna postulują również związkowcy. ZNP chce wprowadzenia do Karty Nauczyciela zasady, że wysokości kwot średniego i zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego, stanowią określony procent kwoty przeciętnego wynagrodzenia obowiązującej w III kwartale poprzedzającego roku budżetowego.

Według ZNP należy zapisać w Karcie (art. 30 ust. 3), że średnie wynagrodzenie nauczycieli stanowi dla:

  • nauczyciela stażysty – 90 proc.,
  • nauczyciela kontraktowego – 100 proc.,
  • nauczyciela mianowanego – 125 proc.,
  • nauczyciela dyplomowanego – 155 proc.

– przeciętnego wynagrodzenia w III kwartale poprzedzającego roku budżetowego, ustalanego na podstawie art. 20 pkt 2 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2018 r. poz. 1270 i 2245 oraz z 2019 r. poz. 39). Projekt jako inicjatywa obywatelska miał trafić do Sejmu, jednak zbieranie podpisów przerwała epidemia COVID-19.

- Konieczne są zmiany w sposobie wynagradzania nauczycieli - mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP. - Zdalna edukacja pokazała, jak kruchym systemem jest oparcie dużej części wynagrodzenia na dodatkach. Wielu nauczycieli z dnia na dzień potraciło znaczną część swojej pensji. Nie może być tak, że zasadnicza pensja pedagoga o ponad jedną trzecią odbiega od średniej wskazanej w Karcie Nauczyciela. Trzeba to jakoś rozwiązać - dodaje. Tłumaczy, że więcej składników wynagrodzenia powinno być zagwarantowanych jako pensja zasadnicza.