Wyrok w procesie odwoławczym miał zostać ogłoszony we wtorek. Sąd jednak z przyczyny losowej – śmierci bliskiej osoby członka składu orzekającego - odroczył publikację orzeczenia.
W wyniku zapalenia metanu w mysłowickiej kopalni 5 górników zmarło, a ok. 30 zostało poszkodowanych. Górnik, który wytoczył proces KHW, do którego należy kopalnia, był jednym z najciężej rannych – miał oparzone 80 proc. powierzchni ciała oraz drogi oddechowe. Przeszedł ponad 20 operacji i długotrwałą rehabilitację.
Mężczyzna domagał się pierwotnie 800 tys. zł zadośćuczynienia, a po opinii przedstawionej przez biegłych podwyższono żądanie do 1 mln złotych. "W medycynie nie był wcześniej znany przypadek, by ktoś przeżył, doznając takich obrażeń. Biegli oszacowali uszczerbek na zdrowiu na 221 proc. Ta abstrakcyjna suma wynika z arytmetycznego zestawienia wszystkich rodzajów obrażeń doznanych w wyniku wypadku" - powiedział PAP reprezentujący górnika mec. Michał Konieczyński.
Sąd Okręgowy w Katowicach przyznał mężczyźnie właśnie 1 mln zł, uznając, że rozmiar doznanej przez niego krzywdy jest niewyobrażalny i unikatowy w skali kraju. Wyrok z I instancji zaskarżył KHW – według spółki poszkodowanemu należy się 250 tys. zł.
Górnik - wciąż młody - jest trwale niezdolny do pracy. "Chce się cieszyć życiem w takim stopniu, w jakim jest to możliwe. Ma bardzo dzielną rodzinę, która go bardzo wspiera" - powiedział adwokat.
6 października 2014 r. na poziomie 665 m kopalni Mysłowice-Wesoła doszło do zapalenia metanu. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 pracowników. Katastrofa spowodowała pięć śmiertelnych ofiar. Czterej ciężko poparzeni górnicy w wieku 26, 28, 29 i 32 lat zmarli w kolejnych dniach w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Kolejną ofiarą był 42-letni kombajnista, którego ratownicy odnaleźli w 12. dobie prowadzonych w trudnych warunkach poszukiwań.
Specjalna komisja powołana przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego ustaliła, że w rejonie eksploatowanej ściany wydobywczej doszło do pożaru endogenicznego - to naturalne zjawisko, spowodowane samozapłonem lub samozagrzaniem węgla. Należy wówczas wycofać załogę i podjąć akcję pożarową. Komisja uznała, że metan zapalił się wobec m.in. "braku aktywnej profilaktyki pożarowej".
W ocenie komisji, do wypadku przyczyniła się nieprawidłowa praca osób kierownictwa i dozoru ruchu kopalni, polegająca m.in. na prowadzeniu robót eksploatacyjnych w ścianie w warunkach występowania pożaru, nierozpoczęciu akcji przeciwpożarowej oraz nieinformowaniu pracowników o wzroście zagrożenia pożarowego. Nie było też należytej kontroli ściany.
W związku ze stwierdzonymi już nieprawidłowościami prezes WUG zakazał 12 osobom z kierownictwa i dozoru ruchu kopalni wykonywania czynności na dotychczasowych stanowiskach - to najsurowsze sankcje, jakie może stosować nadzór górniczy. Do sądu skierowano wnioski o ukaranie 12 innych osób z dozoru ruchu kopalni, wobec kierownika ruchu zakładu orzeczono karę finansową. Powiadomiono również prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez siedem osób kierownictwa kopalni i wyższego dozoru ruchu.
Śledztwo w sprawie wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Dotychczas nie przedstawiła nikomu zarzutów. "Czekamy na opinię biegłych" - poinformowała PAP rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek.
Krzysztof Konopka (PAP)