Kotecki poinformował, że jest już prawie gotowy przegląd systemu emerytalnego, do którego przedstawienia jest zobligowany rząd. "Idea przeglądu jest generalnie prosta. Przedstawić diagnozę i ewentualnie zaproponować rozwiązania, które z tej diagnozy płyną" - powiedział. Dodał, że w przeglądzie nie będzie forsowane żadne konkretne rozwiązanie, ale będzie on przedstawiał wady i zalety poszczególnych wariantów.

Ekonomista dodał, że przegląd - tak jak zapowiedział wicepremier minister finansów Jacek Rostowski - zostanie przedstawiony w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Wyjaśnił, że do dokumentu są wprowadzane drobne poprawki. Według Koteckiego przegląd będzie pokazywał "wszelkie możliwe warianty i scenariusze", nie będzie w nim niczego, o czym wcześniej nie dyskutowano publicznie. "Te warianty postaraliśmy się zebrać, uporządkować, usystematyzować, opisać i przedstawić plusy i minusy" - dodał.

Według Koteckiego ewentualne zmiany mogłyby wejść w życie 1 stycznia 2014 r. "Najważniejsze jest to, żeby system (...) który ewentualnie zostanie stworzony czy zmodyfikowany - prawdopodobnie od 1 stycznia 2014 r. - był stabilny. Aby w długim okresie wszyscy wiedzieli, jak ma on funkcjonować i jak mają być wypłacane emerytury (z filara kapitałowego - PAP)" - powiedział Kotecki.

"Wydaje mi się, że do końca roku jest sporo czasu, aby przeprowadzić debatę nad przeglądem, wyciągnąć wnioski z tej debaty, stworzyć projekty legislacyjne i przeprowadzić na jesieni przez parlament (...). To jest taki scenariusz, który prawdopodobnie będzie realizowany" - dodał.

Zdaniem Koteckiego trzeba wprowadzić zmiany do systemu emerytalnego, "żeby już trzeci raz nie debatować i nie poprawiać". Jego zdaniem należy dalej obniżać opłaty pobierane przez OFE. "To też będzie w przeglądzie" - zapewnił. "Opłaty trzeba chyba dalej obniżać. Szczególnie, że na przykład opłata za zarządzanie (...), przy tak dużych aktywach, stanowi około trzy czwarte dochodów PTE (Powszechnych Towarzystw Emerytalnych - PAP). To nie 3,5 proc. od składki decyduje o tych zyskach PTE (...). Nawet, jeżeli minimalna opłata jest, ale od bardzo dużego wolumenu, to oczywiście generuje przychody dla firm zarządzających" - powiedział.

Podczas dyskusji mówiono o wpływie zmian w OFE na rynek kapitałowy. "Problem oczywiście trzeba rozwiązać w taki sposób, żeby nie ucierpiała ani giełda, ani emeryt w szczególności, bo on tu jest najważniejszy" - powiedział Kotecki. Wyjaśnił, że emeryt mógłby ponieść straty, gdyby na giełdzie doszło do znaczniej korekty wynikającej z propozycji rządowej wobec OFE. "Oczywiście jesteśmy świadomi tych ryzyk i będziemy robić wszystko (...,) żeby to było płynne przejście" - dodał.

Wyjaśnił, że w przypadku obligacji skarbu państwa ryzyko dużej korekty jest bardzo małe, ale problem istnieje po stronie akcji. Według niego system wypłat emerytur trzeba tak skonstruować, aby system był bezpieczny.

Według Koteckiego efektem dyskusji nad przeglądem systemu emerytalnego będzie też docelowe rozwiązanie dotyczące określenia instytucji, która będzie wypłacać emerytury z OFE. Kotecki przypomniał, że resort finansów zaproponował wariant - jego zdaniem - najtańszy z możliwych; stopniowe, przez 10 lat przenoszenie środków z OFE do ZUS. Zgodnie z nim to ZUS wypłacałby emerytury kapitałowe.

Główny ekonomista Invest-Banku Wiktor Wojciechowski stwierdził, że przenoszenia pieniędzy z OFE do ZUS na kilka lat przed przejściem na emeryturę spowodowałoby w pierwszym okresie na rynku dużą podaż instrumentów posiadanych przez fundusze. "Jeśli miałyby być przekazywane środki z OFE do ZUS (...) to fundusze musiałyby sprzedać część swoich aktywów, gdyż nie można przekazać części swoich akcji, czy obligacji. Emeryci nie są właścicielami konkretnej akcji czy obligacji, tylko mają jednostki uczestnictwa (...)" - powiedział.

Dodał, że niepewność związana z tym jaki będzie docelowy kształt wypłat emerytur kapitałowych, jest jedną z przyczyn dla których w ostatnim czasie na warszawskim parkiecie notowano spadki. W jego opinii obawy giełdowych graczy dotyczą tego, czy niedługo OFE w krótkim czasie nie będą musiały sprzedać dużej części swoich aktywów.

Członek RPP Andrzej Bratkowski powiedział, że wcześniej czy później musi dojść do sytuacji, w której OFE będą płaciły emerytury. "OFE nie mogą być w nieskończoność instrumentem napędzającym popyt na giełdzie. W którymś momencie, to się musi skończyć" - stwierdził. Dodał, że rozumie niepewność inwestorów i sprawę OFE trzeba rozwiązać jak najszybciej.

Przyznał jednocześnie, że OFE miały duży wpływ na rozwój polskiego rynku kapitałowego. "Nie ma chyba zbyt dużo kontrowersji wokół tego, że powstanie OFE miało bardzo duży wpływ na rozwój polskiego rynku kapitałowego. Natomiast z powstawaniem tego rynku jest trochę tak, że najtrudniej jest wystartować (...). Ruszenie z miejsca jest bardzo ważne i tę funkcję OFE wykonały" - powiedział.

Ekonomista zaznaczył jednak, że dobroczynny wpływ OFE na ten rynek wziął się z "fazy w jakiej znajduje się reforma". "Jest to okres, w którym OFE wyłącznie inwestują, a nie wypłacają emerytur. W momencie, gdy zaczną wypłacać emerytury, to należy spodziewać się raczej, że OFE będą netto odbierać pieniądze z giełdy. Szczególnie jeśli się wierzy, że stopy zwrotu z OFE będą większe niż waloryzacja ZUS" - stwierdził.

Podkreślił też, że należałoby zacząć zastanawiać się w jaki sposób uwalniać polski rynek kapitałowy od inwestora, który de facto nie jest inwestorem rynkowym.

Bratkowski mówił też o dobrowolności wejścia do OFE. Stwierdził, że gdyby wprowadzić dobrowolność, to "mielibyśmy do czynienia z jednorazowym przesunięciem części aktywów z OFE do ZUS czy inne instytucji publicznej".

Zaznaczył jednak, że wprowadzenie dobrowolności nie oznaczałoby likwidacji OFE, bo zawsze byłaby jakaś grupa osób, która chciałaby w nich zostać. Podkreślił, że gdyby nawet tak było, to koszt dla państwa byłby mniejszy, a ponadto OFE miałby świadomość, że ich klienci nie mają przymusu uczestniczenia w funduszu, co powinno skłonić je do lepszego zarządzania powierzonymi środkami.