"Nie ma drugiej takiej firmy w Polsce, która przyjęła w ostatnich 10 latach do pracy 25 tys. osób. Dzięki naszemu istnieniu reaktywowano działalność szkół górniczych. Ponad tysiącu absolwentom tych szkół gwarantujemy zatrudnienie w kopalniach spółki" - wskazała podczas piątkowych uroczystości prezes Kompanii Joanna Strzelec-Łobodzińska.

Przypomniała, że w kopalniach zarejestrowano ponad 30 tys. podań o przyjęcie do pracy. "Szczególnie podkreślam rolę Kompanii jako pracodawcy gwarantującego stabilne zatrudnienie. W dzisiejszych czasach to nie jest takie oczywiste" - mówiła prezes.

Kompania powstała 1 lutego 2013 r., przejmując 23 kopalnie pięciu dawnych spółek węglowych, ok. 85 tys. pracowników oraz 3,9 mld zł długów. Dziś firma skupia 15 kopalń, zatrudnia 60,2 tys. osób, a ponad 90 proc. starych zobowiązań już spłaciła. Ostatnie - wobec ZUS - spłaci w ratach do 2015 roku. Wtedy też ma być gotowa do wejścia na giełdę.

"Dziś proces oddłużania dobiega końca. Kompania nie tylko spłaca stare zobowiązania, ale odprowadza średniorocznie z tytułu rozmaitych podatków i opłat do budżetu oraz innych instytucji prawie 4 mld zł. Dla wielu śląskich gmin wpływy z Kompanii są sporą część ich przychodów, które w terminie wpływają do samorządowej kasy. Przed dziesięciu laty ten obraz był zgoła inny i rysował się w czarnych barwach" - powiedziała Strzelec-Łobodzińska.

Z Kompanii pochodzi ponad 30 proc. węgla kamiennego produkowanego w UE. W ciągu 10 lat kopalnie firmy wydobyły prawie pół miliarda ton tego surowca. Do budżetu państwa z KW wpłynęło w tym czasie prawie 17 mld zł. Na inwestycje wydano prawie 7,7 mld zł, z czego 1,2 mld zł w zeszłym roku.

Każdej doby kopalnie spółki wydobywają ponad 155 tys. ton węgla. Aby go załadować trzeba podstawić wagony o łącznej długości blisko 39 km. Maksymalna głębokość wydobywania węgla sięga 1142 m. Gospodarcze wykorzystanie metanu z kopalń pozwoliłoby rocznie wyprodukować prąd i ciepło dla ponad 12 tys. gospodarstw domowych. W ostatnich 10 latach w kopalniach KW wydrążono chodniki o łącznej długości prawie 2 tys. km. Firma działa na terenie 42 gmin.

Strzelec-Łobodzińska wyraziła przekonanie, że kolejne 10-lecie będzie dla firmy lepsze od minionego - trudnego. "Nie będę ukrywać, że nie wszystko w ostatnim dziesięcioleciu zależało tylko od nas (...) Załoga Kompanii docenia rolę i determinację właściciela (Skarbu Państwa - PAP) w momencie powstania, a szczególnie w dokapitalizowaniu spółki w trakcie spłacania starych długów, przejętych po byłych spółkach węglowych" - powiedziała prezes. W sumie wartość dokapitalizowania wyniosła 1,9 mld zł.

W imieniu Skarbu Państwa uprawnienia właścicielskie wobec Kompanii wykonuje minister gospodarki Janusz Piechociński. W liście z okazji jubileuszu wicepremier napisał m.in., że "misją spółki jest - jakże ważne dla wszystkich obywateli - działanie stabilizujące bezpieczeństwo energetyczne kraju".

"Kompania Węglowa, uczestnicząc w procesie restrukturyzacji górnictwa, buduje swoje nowoczesne oblicze rynkowe, produkcyjne, finansowe. Po 10 latach działalności widzimy firmę funkcjonalnie zorganizowaną, efektywnie zarządzaną i wiarygodną dla partnerów w biznesie" - ocenił Piechociński.

Rocznicowe uroczystości w Zabrzu poprzedziła w piątek msza w katowickiej Archikatedrze Chrystusa Króla, podczas której modlono się w intencji firmy i jej pracowników. Przewodniczył jej metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który poświęcił też sztandar Kompanii. Apelował, by podstawowymi regułami postępowania - także w górnictwie - były "sprawiedliwość, prawość serca, uczciwość wobec Boga i bliźniego".

"Takiego życia – opartego na nadziei – bardzo potrzeba w dobie kryzysu, gdy poszerza się krąg wykluczenia społecznego, zwłaszcza wśród ludzi zamieszkujących na tradycyjnych osiedlach górniczych, w śląskich familokach. Takiego życia – opartego na prawości serca – bardzo potrzeba, gdy rozlewa się fala przestępczości, nierzadko powodowanej ekonomicznym i moralnym ubóstwem. Świadczą o tym kradzieże węgla z wagonów czy innych materiałów z kopalń – nierzadko kończące się tragicznymi wypadkami. Potwierdzają to zdesperowani ludzie uruchamiający biedaszyby, które – jak się wydawało – dawno już zniknęły z polskiego krajobrazu" - powiedział w homilii metropolita.

"Takiego życia – opartego na sprawiedliwości – potrzeba wówczas, gdy nasilają się niepokoje i emocje społeczne w środowisku górniczym, związane z nowym podejściem rządu do emerytur górniczych. Sytuacji polskiego górnictwa na pewno nie ułatwia też znaczący import węgla – wydaje się, że konieczny, bo rządzi ekonomia i rynek, chociaż nieraz można by oczekiwać skuteczniejszych działań osłonowych dla ojczystej gospodarki, co jest zawsze osłoną obywateli" - dodał abp Skworc.

Wobec wyzwań stojących przed przemysłem wydobywczym arcybiskup zaapelował o "cierpliwy dialog i roztropne działanie". "Trzeba współpracy wszystkich podmiotów życia społecznego: sprawujących władzę, spółek górniczych, związków zawodowych i śląskich gmin. Słowem: trzeba decyzji i działań opartych na właściwym porządku moralnym, na sprawiedliwości i prawości serca" - podsumował.