Zdaniem Moniki Fedorczuk, eksperta ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan, niewątpliwie na sytuację na rynku pracy wpływ mają środki publiczne, jakie popłynęły na utrzymanie miejsc pracy. Według danych Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, do końca kwietnia powiatowe i wojewódzkie urzędy pracy wypłaciły pomoc na wsparcie około 7,3 mln miejsc pracy (postojowe, obniżony czas pracy, dopłaty do wynagrodzeń pracowników, zwolnienia ze składek ZUS). Rząd na wsparcie gospodarki w czasie pandemii COVID-19 przeznaczył ponad 200 mld zł, co stawia Polskę w czołówce krajów Unii Europejskiej pod względem stosunku pomocy do wielkości gospodarki.

Czytaj również: W marcu bezrobocie w Polsce było najniższe w całej UE>>

Dlaczego bezrobocie nie rośnie?

- Z jednej strony widać, że to wsparcie odniosło zakładany skutek, gdyż nie obserwujemy wzrostu bezrobocia, a nawet – w ostatnich miesiącach – jego spadek. Musimy jednak pamiętać, że te pieniądze zwiększają dług publiczny, który wcześniej czy później będziemy musieli spłacić – podkreśla Monika Fedorczuk.

Drugą z przyczyn, jak twierdzi, jest wysoki eksport towarów. Polskie przedsiębiorstwa utrzymały kontakty, część z nich nawiązało nowe relacje handlowe, co przekłada się na utrzymanie zapotrzebowania na pracę w przemyśle. Również z uwagi na COVID-19 i niepewność z tym związaną firmy raczej nie podejmowały dużych inwestycji w automatyzację linii produkcyjnych. - Zwolnienia chorobowe, konieczność odbywania kwarantanny czy odosobnienia, korzystanie z opieki nad dzieckiem do lat 8 przez osoby do tego uprawnione spowodowały, że wiele firm musiało szukać dodatkowych pracowników, którzy uzupełniliby czasowo wolne miejsca pracy – zauważa ekspert ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Inną kwestią jest demografia. Przed pandemią na rynku pracy wielu zatrudniających mówiło o problemach z pozyskaniem pracowników z powodu zbyt małej liczby chętnych do pracy. W wielu miejscach konieczne stawało się organizowanie dowozu pracowników z odleglejszych miejscowości czy zatrudnienie cudzoziemców. Przyczyną tego było m.in. odchodzenie na emeryturę kolejnych, licznych roczników, które nie były zastępowane przez nowe roczniki i luka, jaka powstała w wyniku dość dużej migracji zarobkowej po wstąpieniu Polski do UE. Osoby tracące pracę, dzięki temu w dosyć łatwy sposób mogą pozyskać nowe zatrudnienie.

 

Kazimierz Jaśkowski, Eliza Maniewska

Sprawdź  
POLECAMY

Co może niepokoić na rynku pracy?

W opinii Moniki Fedorczuk, mimo dobrych wskaźników bezrobocia na rynku pracy zachodzą zjawiska, które mogą niepokoić. Jednym z nich jest spadek liczebności pracujących w przemyśle, w firmach zatrudniających powyżej 9 osób (rok do roku o 1,3 proc.) i znaczący wzrost pracujących w rolnictwie.

- O stanie rynku pracy zadecydują najbliższe miesiące. Dość duże tempo szczepień, spadająca liczba zachorowań i zgonów z powodu COVID-19 oraz zapowiedzi luzowania obostrzeń w gospodarce oraz  wspierania przedsiębiorców, którzy w największym stopniu ponieśli negatywne konsekwencje nakładanych ograniczeń pozwalają stwierdzić, że w najbliższych miesiącach możemy z umiarkowanym optymizmem spodziewać się charakterystycznego dla wiosny i lata spadku bezrobocia – ocenia Fedorczuk.