Przyszłość układów zbiorowych pracy była w czwartek tematem konferencji zorganizowanej przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach. Eksperci prawa pracy wskazywali, że odwrócenie tendencji spadkowej i upowszechnienie układów jako formy regulacji pracowniczych wymaga systemowego uproszczenia i uelastycznienia przepisów; związkowcy wskazywali na niechęć pracodawców do zawierania układów. W krajach „starej” Unii Europejskiej układy zbiorowe – nie tylko zakładowe, ale także ponadzakładowe, regionalne czy branżowe – obejmują ponad 50 proc. zatrudnionych, a w niektórych krajach takimi regulacjami objęci są wszyscy pracownicy. Wśród państw „nowej” Unii ponad 50-procentowy pułap przekraczają Chorwacja, Rumunia, Słowenia, Słowacja i Czechy. Polska, ze wskaźnikiem ok. 14 proc. zatrudnionych objętych układami, jest w UE trzecia od końca, przed Litwą i Łotwą. Unijna średnia to 67 proc.

Czytaj również: Prof. Stelina: nowy kodeks odformalizuje układy zbiorowe>>
 

Układy zbiorowe - coraz rzadziej zawierane i coraz częściej wypowiadane

Jak poinformowała podczas katowickiej konferencji Katarzyna Łażewska-Hrycko, Główna Inspektor Pracy, na koniec ub.r. w Polsce obowiązywało 6765 z 14 290 zarejestrowanych zakładowych układów zbiorowych pracy, z czego stosowane były 1303. - Co ciekawe, z tej liczby 1124 to układy stosowane po rozwiązaniu – podkreśliła.

Zdaniem Katarzyny Łażewskiej-Hrycko, te liczby pokazują nie tylko tendencję spadkową, jeżeli chodzi o zawieranie zakładowych układów zbiorowych pracy, ale również to, że są one coraz częściej wypowiadane, zawieszane albo z różnych względów nie podlegają obowiązywaniu i stosowaniu. Jest to tendencja ogólnopolska, choć regionalnie widoczne są pewne różnice.

Jak podała PAP, według PIP, np. w 2010 r. zarejestrowano 130 nowych układów zbiorowych, zaś w ubiegłym roku tylko 49. Liczba nowych układów spadła w większości województw, choć w ostatnich latach wzrosła np. w Małopolsce. W zeszłym roku zarejestrowano też 778 protokołów dodatkowych, czyli zmian w istniejących układach. Jednak tendencja spadkowa także tu jest jednoznaczna.

- Nadal utrzymuje się mała liczba zawieranych nowych zbiorowych układów pracy. Znacznie częściej wnioski do PIP dotyczą zmian wprowadzanych do treści układów funkcjonujących już u pracodawców niż zawierania nowych (…). Nowe układy zbiorowe zawierane są zazwyczaj u tych pracodawców, u których działają prężnie organizacje związkowe – oceniła Główna Inspektor Pracy.

Uczestniczący w konferencji Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność” ocenił, iż dane dotyczące systematycznego spadku liczby układów zbiorowych pracy są „druzgocące”. Jego zdaniem, upowszechnienie układów jako formy regulacji pracowniczych jest bardzo ważne dla ponad 16,5 mln zatrudnionych w Polsce pracowników najemnych. Dialog na poziomie zakładów pracy Duda nazwał „najwyższym poziomem dialogu społecznego”, wymagającym jednak dobrej woli obu stron. Układy zbiorowe – w ocenie szefa „S” – powinny być jednym z fundamentów społecznej gospodarki rynkowej, zaś w Polsce rzeczywistość w tym zakresie zmierza dziś w odwrotnym kierunku.

 


Nie dla każdego pracodawcy układ zbiorowy jest obciążeniem

Układy zbiorowe zarejestrowane w ub.r. objęły łącznie ponad 13,6 tys. pracowników, głównie z takich sektorów gospodarki jak przetwórstwo przemysłowe (14 nowych układów), gospodarka wodno-ściekowa i gospodarowanie odpadami (11) czy wytwarzanie i zaopatrywanie w energię oraz gaz (7). Najczęściej układy zawierane są w spółkach komunalnych oraz należących do Skarbu Państwa, gdzie działają związki zawodowe.

Główna Inspektor Pracy przyznała, że układy zbiorowe pracy nie są postrzegane przez pracodawców jako akt szczególnie atrakcyjny – preferują oni np. regulaminy wynagradzania, przy których wprowadzaniu jest mniej formalności i łatwiej je zmienić. - Pracodawcy uważają układy za dodatkowe obciążenie, które hamuje wprowadzanie zmian, elastyczność zarządzania pracą i pracownikami, konkurencyjność przedsiębiorstwa i jego rozwój. Narzekają, że wadą obowiązujących układów są rozbudowane uprawnienia pracowników, brak jakichkolwiek kryteriów wydajności i efektywności pracy – mówiła Katarzyna Łażewska-Hrycko.

Ponadto pracodawcy wskazują na wygórowane – ich zdaniem - żądania organizacji związkowych dotyczące wynagrodzenia za pracę i przyznawania innych świadczeń związanych z pracą, niedostosowane do możliwości finansowych pracodawcy. - Z naszych obserwacji wynika, że układy zbiorowe pracy zawierane są przede wszystkim w tych zakładach, gdzie działają prężne i silne organizacje związkowe, zdolne wpływać na rodzaj i treść układów. W  zakładach, które dodatkowo cechuje tzw. tradycja układowa, a także u pracodawców powstałych w wyniku restrukturyzacji zakładów pracy objętych wcześniej układami – powiedziała Główna Inspektor Pracy.

Zawieraniem układów zainteresowani są również ci pracodawcy, dla których takie rozwiązanie stanowi wyraz spokoju społecznego w zakładzie oraz świadczy o stabilnej sytuacji finansowej. Jedną z przyczyn malejącej liczby nowo zawieranych układów jest także – w ocenie PIP - ogólna sytuacja gospodarcza i związana z nią niestabilna sytuacja ekonomiczna części pracodawców.

- Wśród przyczyn spadku może być również zbyt mała, zdaniem pracodawców, prawodawcza rola układów – podkreśliła Łażewska-Hrycko. Chodzi o to, iż układ nie może zawierać rozwiązań mniej korzystnych od Kodeksu pracy, zaś obszar spraw możliwych do uregulowania w układzie jest stosunkowo niewielki. Ponadto szybciej i prościej można zmienić np. regulamin wynagradzania niż układ zbiorowy.

 

Sprawdź również książkę: Meritum Prawo Pracy 2022 [PRZEDSPRZEDAŻ] >>


Porażka modelu prawa pracy

W ocenie prof. Marcina Zielenieckiego, specjalisty prawa pracy z Uniwersytetu Gdańskiego, w Polsce można obecnie mówić o porażce wprowadzonego w 1994 r. modelu prawa pracy, zakładającego, iż duża część regulacji pracowniczych będzie kształtowana w dialogu między pracownikami a pracodawcami, właśnie w ramach układów zbiorowych. - Cele, jakie wówczas zakładano, nie zostały zrealizowane. Przyczyn jest kilka. To m.in. kondycja partnerów społecznych - nie tylko związków, ale i pracodawców, a także warunki prowadzenia działalności, sytuacja ekonomiczna i sytuacja na rynku pracy oraz pewna kultura dialogu, element braku tradycji w tej dziedzinie – wskazał prof. Zieleniecki, zwracając uwagę na kryzys metody układowej w Polsce.

Przypomniał, iż w 2018 roku komisja przygotowująca rekomendacje zmian w Kodeksie pracy wypracowała również propozycje uelastycznienia i uproszczenia przepisów dotyczących układów zbiorowych pracy. Profesor zwrócił też uwagę, iż nie zawsze poziom objęcia pracowników układami zbiorowymi pracy wynika z poziomu uzwiązkowienia w danym kraju. Tak jest np. w Skandynawii, ale np. we Francji czy Niemczech układy również są powszechne, co nie idzie w parze z liczbą członków związków zawodowych – dominują tam jednak, w różnych formach, układy ponadzakładowe.

W Polsce - jak poinformował Piotr Duda - ponadzakładowe branżowe układy obowiązują jedynie w górnictwie węgla brunatnego oraz sektorze obronności i lotnictwa, a także w parkach narodowych i wśród pracowników cywilnych MON.