Webinar Kontrola Klauzul WIBOR 17 III 2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Saperzy rozminowali prawie osiem hektarów lasów na Mazurach

Ponad 250 pocisków artyleryjskich i granatów moździerzowych usunęli saperzy z lasu k. Spychowa na Mazurach. Zakończona w środę akcja oczyszczania lasów z niewypałów jest częścią projektu finansowanego z funduszy europejskich, którym objęto 57 nadleśnictw w kraju.

drewno
Źródło: iStock

W ramach projektu zlecono prywatnej firmie saperskiej z Gdańska, zabezpieczenie, sprawdzenie i oczyszczenie blisko ośmiu hektarów lasu w pobliżu trasy kolejowej Szczytno-Pisz - poinformował PAP Adam Gełdon z Nadleśnictwa Spychowo.

Jak wyjaśnił, miejsce od lat było uważane za niebezpieczne ze względu na niewybuchy i niewypały odnajdywane na powierzchni ziemi i pod ściółką. Z tego powodu podczas prac leśnych leśnicy nie mogli tam używać ciężkiego sprzętu. Przed kilkunastu laty podczas pożaru lasu w tym rejonie eksplodujące pociski uniemożliwiły akcję gaśniczą.

Janusz Lemieszek z firmy wykonującej prace saperskie poinformował, że podczas trwającej dwa tygodnie akcji cały teren sprawdzono kilka razy. W sumie wydobyto ponad 250 niemieckich pocisków artyleryjskich - przeciwpancernych i odłamkowych różnych kalibrów, granatów moździerzowych, pocisków rakietowych oraz skorupy pocisków, łuski z materiałem wybuchowym i amunicję.

Jak podkreślił Lemieszek, większość zapalników jest świetnie zachowana, więc znaleziska są nadal groźne - wysoka temperatura albo uderzenie łyżką koparki mogły spowodować detonację.

Część pocisków wykopano z głębokości ponad dwóch metrów. Według saperów mogli pozostawić je tam żołnierze niemieccy, którzy na początku 1945 roku wycofywali się z Prus Wschodnich przed nacierającą Armią Czerwoną. Prawdopodobnie próbowali je wówczas zdetonować w specjalnie przygotowanych dołach, ale użyli zbyt mało materiałów wybuchowych.

Jak powiedział PAP zastępca nadleśniczego ze Spychowa Maciej Ligocki, zgodnie z umową firma saperska miała przeszukać i oczyścić z niebezpiecznych przedmiotów teren do głębokości 30 cm. Dlatego niewybuchy i niewypały, które znaleziono głębiej, zostaną przekazane do zniszczenia saperom wojskowym.

Zdaniem dowódcy patrolu rozminowania I batalionu składowania z Olsztyna chorążego Mieczysława Kościńskiego, podobnych znalezisk jest nadal bardzo dużo. Tylko w tym roku jego patrol, jeden z czterech w woj. warmińsko-mazurskim, otrzymał 186 wezwań do niewypałów i niewybuchów.

Jedną z większych akcji prowadzono w lasach k. Stryjewa, skąd wywieziono ponad 300 pocisków rakietowych o łącznej masie 12,5 tony. Niedaleko miejscowości Iłowo Osada saperzy znaleźli pociski artyleryjskie i ponad 600 przeciwlotniczych.

Jak przyznają saperzy, w ostatnich latach nasiliły się nielegalne poszukiwania niewybuchów, prowadzone przez miłośników militariów oraz zbieraczy złomu, którzy pozyskują żelazo i mosiężne pierścienie z płaszczy pocisków. Zdarzają się nawet próby piłowania niewypałów i usuwania zapalników - przed rokiem k. Nidzicy jeden ze zbieraczy został ciężko ranny przy próbie rozmontowania bomby kasetowej.

Rozminowanie lasu administrowanego przez Nadleśnictwo Spychowo zostało sfinansowane ze środków UE w ramach projektu "Rekultywacja na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, popoligonowych i powojskowych zarządzanych przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe". Uczestniczy w nim 57 nadleśnictw z całej Polski. Całość prac ma kosztować 130 mln zł i objąć ponad 24 tys. ha lasów.

Polecamy książki biznesowe