NAGRANIE WEBINARU Wdrożenie AI w szpitalu i przychodni: obowiązki prawne, ryzyka i decyzje organizacyjne
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Sprzedawcy podróbek leków w internecie sprytnie omijają prawo

W zakresie walki z podróbkami leków nie wystarczy sama zmiana przepisów prawa farmaceutycznego, nie jest wręcz ona konieczna, bo konkretne regulacje karne już mamy. Problemem jest raczej stosowanie ich w praktyce, a także fakt, że internet jest miejscem, które niezwykle trudno kontrolować. To za pośrednictwem stron internetowych do pacjentów najczęściej trafiają takie fałszywe lekarstwa, źródłem są również przesyłki, które nie zostaną przechwycone podczas kontroli na granicy. Skontrolowanie wszystkich jest bowiem w praktyce niemożliwe.

leki kapsulki dlon
Źródło: iStock

Jak informowaliśmy na łamach Prawo.pl, posłowie alarmują resort zdrowia o tym, że mamy do czynienia z zalewem podrabianych leków w internecie, a problemem są zwłaszcza popularne ostatnio „tańsze zamienniki” leków typu Ozempic, często wykorzystywanych w kuracjach odchudzających (choć często niekoniecznie zgodnie z realnymi wskazaniami medycznymi). Pacjenci są kuszeni przez producentów dużo niższą ceną, konsekwencje dla zdrowia mogą być jednak zdecydowanie tego niewarte. To, że „zamiennik” zwyczajnie nie zadziała, to jedno ryzyko – dużo bardziej realne są nieprzewidywalne skutki uboczne i nieprzebadany skład specyfiku. Prawnicy podkreślają jednak, że same zmiany prawa, choćby farmaceutycznego, niewiele nam dadzą. Przepisy mamy, choć producenci wykorzystują pewne luki prawne, ale kluczem jest działanie w praktyce.

- Odpowiednie przepisy pozwalają na monitorowanie i podejmowanie kroków związanych z wprowadzaniem do obrotu nielegalnych substancji. Warto wymienić w tym zakresie przepisy karne ustawy - Prawo farmaceutyczne, które penalizują zarówno wprowadzanie do obrotu produktów o właściwościach leczniczych bez dopuszczenia ich do obrotu (czyli przykładowo produkt o właściwościach leczniczych, który jest wprowadzany do obrotu jako żywność, czyli czyn z art. 124 prawa farmaceutycznego), jak i sytuację odwrotną, czyli przypisywanie produktom nieposiadającym właściwości leczniczych i niebędącym lekami takich właściwości (art. 130 tej ustawy). Co więcej, organy ścigania prowadzą wiele takich spraw. Istnieje jednak szeroka strefa, która jest poza zasięgiem organów ścigania, i to jest właśnie internet – zaznacza dr Anna Banaszewska, radca prawny (prowadzi indywidualną praktykę prawną).

Jak ominąć prawo krajowe? Najtrudniej ścigać w sieci

I wyjaśnia, że internetowe platformy zakupowe nie prowadzą sprzedaży towarów, a jedynie umożliwiają kontakt kupującego w Polsce ze sprzedającym w Chinach, Pakistanie, Indiach. To w praktyce, jak wskazuje ekspertka, oznacza, że kupujący dokonuje zakupu towaru, który nie musi spełnić wymagań unijnych, bowiem sprzedający nie wprowadza go do obrotu na terytorium UE. W efekcie taka sytuacja jest identyczna, jak gdyby ktoś kupował produkty w tych krajach i sprowadzał je do Polski.

Dr Banaszewska podkreśla jednak, że nie oznacza to, że Polska i inne kraje unijne są całkowicie bezsilne. Organy prawnokonkurencyjne (UOKiK i jego odpowiedniki) nakładają wysokie kary na właścicieli platform sprzedażowych za brak należytej informacji dla konsumenta, o sprzedającym oraz produkcie oraz za stosowanie języka innego niż język kupującego.

Jak przypomina prawniczka, niedawno zakończyła się szeroko zakrojona akcja Europolu, w której uczestniczyły również polskie organy ścigania (tzw. operacja „Shield VI”), podczas której zostało zatrzymanych 3354 osoby z 43 grup przestępczych, które wprowadzały w ten sposób do obrotu produkty udające leki, poprzez indywidualne przesyłki. - Głównie zabezpieczono GLP-1, sterydy anaboliczne i suplementy diety, którym przypisywano właściwości lecznicze. Akcja polegała między innymi na kontrolowaniu indywidualnych przesyłek internetowych – mówi ekspertka.

Głośno było również o akcji służb z lutego br. Jak przekazywano w oficjalnych komunikatach, w wyniku międzynarodowych, skoordynowanych działań Eurojustu i Europolu funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) oraz funkcjonariusze Wielkopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Poznaniu uczestniczyli w rozbiciu grupy przestępczej, która zajmowała się wprowadzaniem do obrotu fałszywych suplementów i leków. Grupa działała na terenie całej Unii Europejskiej (UE) i poza nią. Funkcjonariusze zatrzymali 15 osób, z czego 3 na terenie Polski. Mechanizm działań polegał na tym, że sprzedawano rzekomo legalne leki leczące poważne choroby. Jej działalność wygenerowała straty oszacowane na 240 milionów euro. W toku śledztwa ustalono, że grupa od 2019 r. współpracowała w profesjonalny i hierarchiczny sposób.

- Zakładano firmy, przez które sprzedawano suplementy i leki niedozwolone do sprzedaży. Sieć wirtualnych sprzedawców stworzyła setki stron internetowych i kont w mediach społecznościowych. Przestępcy często używali nazwisk i wizerunków znanych osób oraz fałszywych lekarzy, by wprowadzać ofiary w błąd. Grupa przestępcza szkoliła swoich partnerów w tworzeniu fałszywych kont w mediach społecznościowych oraz w sposobach sprawiania, by konta wyglądały na wiarygodne i pozostawały niezauważone przez platformy społecznościowe. Suplementy rozpowszechniane przez grupę zawierały placebo, a nieuczciwi sprzedawcy twierdzili, że leczą różne choroby, w ten sposób wprowadzając ofiary w błąd – wyjaśniało CBZC.

Kontrolowane są prawdziwe leki, z przesyłkami trudniej 

Dr Mateusz Mądry, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, szef praktyki Life Sciences, w handlu „lekami” przedstawianymi jako rzekomo nieprzeznaczonymi dla człowieka (tak jak opisywano to w interpelacji poselskiej na temat handlu substancjami rzekomo tożsamymi dla leków takich jak Ozempic) problemy pojawiają się już na granicy. - Przesyłki z peptydami trafiają do Polski zwykle zadeklarowane jako „odczynniki chemiczne" lub „substancje do badań laboratoryjnych", co pozwala im przechodzić bez dodatkowej weryfikacji. Z naszej praktyki wynika, że gdy służba celno-skarbowa ma wątpliwości, występuje o opinię do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, i taka przesyłka zostaje zatrzymana. Problem w tym, że przy skali i rozproszeniu kanałów dystrybucji internetowej ta weryfikacja nie obejmuje wszystkiego – część towaru po prostu przechodzi – wyjaśnia ekspert.

Dr Mądry wyjaśnia też, że problemem jest zakres kompetencji nadzoru krajowego. Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna, kierowana przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego, ma mocne narzędzia kontrolne i decyzyjne, ale są one skierowane na legalny łańcuch dystrybucji – apteki, hurtownie farmaceutyczne, punkty apteczne, placówki obrotu pozaaptecznego. - Wobec sklepu internetowego działającego poza tym systemem inspekcja reaguje zwykle dopiero po otrzymaniu konkretnego zgłoszenia, a nie w ramach bieżącego monitoringu rynku. Do tego dochodzi taktyka samych sprzedawców: liczne platformy regularnie zmieniają domenę, szatę graficzną i spółkę, na którą są formalnie zarejestrowane, co skutecznie utrudnia identyfikację odpowiedzialnego podmiotu – wymienia prawnik.

Problem jest związany również z samą odpowiedzialnością karną. Wprowadzanie do obrotu lub przechowywanie w celu wprowadzenia do obrotu produktu leczniczego bez wymaganego pozwolenia zagrożone jest bowiem, na podstawie art. 124 prawa farmaceutycznego, karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

To realne narzędzie w rękach prokuratury, ale w praktyce postępowania karne w tej kategorii spraw uruchamiane są niemal wyłącznie po wcześniejszym zawiadomieniu ze strony GIF, a same sprawy „lekowe" rzadko należą do priorytetów organów ścigania – co dodatkowo spowalnia egzekucję – podsumowuje dr Mądry.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, nawet 1 proc. leków sprzedawanych w krajach rozwiniętych może być podrabianych, jeśli zaś chodzi o leki dostępne za pośrednictwem internetu, ten odsetek wzrasta nawet do 50 proc.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej