Jakość pracy przychodni ma być mierzona według nowych kryteriów
Narodowy Fundusz Zdrowia pracuje nad zarządzeniem, które ma wprowadzić osiem wskaźników, według których ma być oceniana jakość działania przychodni. Chodzi m.in. o poziom zgłaszalności na badania profilaktyczne i liczbę wizyt domowy czy teleporad. Będzie to powiązane z późniejszym finansowaniem ośrodków. Lekarze rodzinni obawiają się jednak, że uzależni to finanse od kwestii, na które nie mają do końca wpływu. Proponują w zamian, by premiować np. wprowadzenie opieki koordynowanej.

Projekt zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniającego zarządzenie w sprawie warunków zawarcia i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju podstawowa opieka zdrowotna wprowadza osiem wskaźników jakości w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Podaje także wartość granicznych współczynników korygujących, które mają obowiązywać od 1 października br.
NFZ chce, aby POZ-y mierzyły jakość według następujących kryteriów:
- liczba porad lekarza POZ-u - współczynnik 1,
- odsetek teleporad w ogólnej liczbie porad lekarza POZ-u - współczynnik 0,9,
- odsetek porad, w czasie których lekarz wystawił receptę w stosunku do ogólnej liczby porad w POZ-e – współczynnik 1,
- odsetek porad domowych lekarza POZ-u względem ogólnej liczby porad lekarza – współczynnik 0,9,
- zgłaszalność do programu profilaktyki raka piersi – współczynnik 0,95,
- zgłaszalność do programu profilaktyki raka szyjki macicy – współczynnik 0,95,
- zgłaszalność do programu profilaktyki chorób układu krążenia – współczynnik 1
- zgłaszalność do programu profilaktyki raka jelita grubego – współczynnik 0,95.
Zarządzenie prezesa NFZ wprowadza zmiany, jak podano w uzasadnieniu, wynikające z ustawy z 16 czerwca 2023 r. o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta i rozporządzenia ministra zdrowia z 16 kwietnia 2025 r zmieniającego rozporządzenie w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.
POZ musi mieć wpływ na wskaźniki jakości
Od wymienionych wskaźników ma zależeć finansowanie POZ-ów przez NFZ. Porozumienie Zielonogórskie (PZ) zwraca uwagę, że wskazane przez Fundusz wskaźniki nie zależą wyłącznie od pracy POZ-u, ale np. od decyzji pacjentów, dostępności badań poza przychodnią czy struktury populacji objętej opieką.
Można i trzeba mierzyć jakość naszej pracy. Trudno jednak zaakceptować sytuację, w której przychodnia ma być finansowo karana za decyzję pacjenta, brak dostępu do świadczenia w danym regionie czy sposób organizacji opieki wynikający z potrzeb konkretnej populacji. To nie jest rzetelna ocena jakości pracy POZ. To przerzucanie na przychodnie odpowiedzialności za rzeczy, na które nie mają wpływu – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
I podaje konkretne przykłady, np. badań profilaktycznych. Lekarz rodzinny może zachęcać pacjentkę do udziału w programie profilaktyki raka szyjki macicy, tłumaczyć znaczenie badań i przypominać o profilaktyce. Ostateczna decyzja należy jednak do pacjentki. Może odmówić wykonania badania. Może również wykonać je prywatnie. Jeżeli informacja o badaniu nie znajdzie się w danych wykorzystywanych do wyliczenia wskaźnika, z punktu widzenia systemu będzie wyglądało tak, jakby badania nie wykonano.
- Konsekwencje finansowe poniesie przychodnia – wskazuje PZ. Podobnie lekarze POZ-u nie ma wpływu np. na dostępność kolonoskopii w regionie ani na to, ile pacjent na nią czeka.
Według PZ wskaźnikiem jakości pracy przychodni nie jest też odsetek wizyt domowych – inaczej bowiem będzie wyglądał w przychodni na nowym osiedlu z dużą liczbą młodych rodzin z dziećmi, a inaczej w populacji, gdzie przeważają seniorzy. - O tym, czy pacjent potrzebuje wizyty domowej, powinny decydować wskazania medyczne, a nie statystyka. W praktykach obejmujących duży teren dwie wizyty na przeciwległych krańcach obszaru mogą oznaczać nawet kilka godzin poza gabinetem. W tym czasie lekarz nie przyjmuje pacjentów w przychodni. Mechaniczne premiowanie liczby wizyt domowych może więc paradoksalnie pogorszyć dostępność lekarza dla całej pozostałej grupy pacjentów – mówi Tomasz Zieliński, specjalista medycyny rodzinnej, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
- Mam pod opieką Naszej Przychodni w Sępopolu bardzo wielu wiekowych i schorowanych pacjentów. Teren rozległy, drogi dojazdowe często kiepskiej jakości. Oczywiście, że realizuję wizyty domowe, jeśli stan pacjenta tego wymaga, ale nie uważam, by ich ilość świadczyła o jakości mojej pracy. Cieszę się, gdy stan pacjenta się poprawia lub jest na tyle dobry, że może dotrzeć do mojej przychodni. Jedna wizyta zajmuje mi 60-90 minut: dojazd, wizyta, powrót. Teleporady? Jeśli pacjent ma duży niedosłuch, nie wchodzi w grę, musi być osobisty kontakt z pacjentem. Pacjenci mają różne możliwości kontaktu ze mną jako lekarzem - jakość w tej sytuacji oznacza dostosowanie sposobu komunikacji w sposób indywidualny, dostosowany do potrzeb i możliwości pacjenta – komentuje w mediach społecznościowych lekarka Anna Osowska.
- Wskaźnik liczby wizyt domowych nie odzwierciedla zaangażowania w organizację pracy lekarza rodzinnego. Wręcz odwrotnie - dążenie do zwiększania liczby wizyt domowych będzie skutkować zmniejszeniem dostępności do lekarza (wizyta domowa zabiera znacznie więcej czasu). Zgłaszam to także podczas trwających rozmów z Ministerstwem Zdrowia oraz NFZ prowadzonych podczas spotkań strony samorządowej w ministerstwie – dodaje Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego.
Opieka koordynowana twardym wskaźnikiem jakości
Według PZ, lepszymi wskaźnikami jakości pracy POZ-u są np.: prowadzenie pacjentów z chorobami przewlekłymi w ramach opieki koordynowanej, wykonywanie bilansów zdrowia, realizacja profilaktyki i szczepień. - Jeżeli system chce wzmacniać jakość, powinien premiować placówki, które rozwijają opiekę koordynowaną, diagnostykę i profilaktykę. Tymczasem proponowany mechanizm może prowadzić do obniżania finansowania podstawowej opieki zdrowotnej. Jest to szczególnie niezrozumiałe w momencie, kiedy POZ przejmuje coraz więcej zadań i ma prowadzić coraz większą część pacjentów z chorobami przewlekłymi – mówi Jacek Krajewski.
PZ zwraca uwagę, że stawka kapitacyjna służy zapewnieniu opieki całej populacji pacjentów, którzy wybrali daną placówkę. Z tych pieniędzy finansowane są m.in. gotowość zespołu, dostępność świadczeń, organizacja opieki i część diagnostyki. Jeżeli stawka zostanie obniżona z powodu wskaźników niezależnych od przychodni, POZ będzie miał mniej pieniędzy na opiekę nad tymi samymi pacjentami. Najdotkliwiej taki mechanizm mogą odczuć placówki działające w trudniejszych warunkach: opiekujące się starszą i bardziej obciążoną chorobami populacją, funkcjonujące na terenach o słabszej dostępności do diagnostyki czy obejmujące rozległy obszar – wskazuje Federacja.
Projekt zarządzenia przewiduje czas przejściowy zanim nowe zasady wejdą w życie 1 października br. Współczynniki jakości będą wynosiły jeden od 1 lipca do 30 września br. – niezależnie od wyników. Dopiero od 1 października będą one wpływały na wysokość finansowania POZ-ów.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






