Gruźlica leczona w ciągu 6, a nie 18 miesięcy
Program pilotażowy leczenia gruźlicy wielolekoopornej dowiódł, że tryb ambulatoryjny jest tańszy niż wielomiesięczne pobyty w szpitalu. Jest to też lepsze dla pacjenta, który może być w domu. Program skończy się w marcu 2027 r., ale świadczenie ma być zagwarantowane w koszyku świadczeń. Pracuje nad tym resort zdrowia. Mają też powstać ośrodki referencyjne leczenia gruźlicy, co pozwoli jeszcze lepiej skoordynować opiekę nad chorymi.

Program pilotażowy leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych trwa od 1 października 2022 r. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 24 czerwca 2026 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie programu pilotażowego leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych przedłużyło go do 31 marca 2027 r.
Ambulatorium zamiast szpitala
Program testuje inną metodę leczenia gruźlicy niż dotychczas, czyli w czasie wielomiesięcznych pobytów w szpitalu. Teraz pacjenci z wielolekooporną gruźlicą mogą się leczyć u pulmunologa albo specjalisty chorób zakaźnych w warunkach ambulatoryjnych. Nie muszą być w szpitalu. Mają więc m.in. wizyty kontrolne i wideomonitoring zażywania leków. – Skrócenie czasu leczenia gruźlicy wielolekoopornej z 18 miesięcy do 6 miesięcy to niesamowity postęp dla pacjentów, ale też organizacyjny postęp. W tej chwili toczą się też prace nad powstaniem ośrodków referencyjnych w zakresie leczenia gruźlicy, bo ośrodki, które prowadzą leczenie, muszą mieć ścisły kontakt z referencyjnym laboratorium prątka – mówiła podczas posiedzenia podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia prof. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, krajowa konsultant w dziedzinie chorób płuc.
Polska ma obecnie 52 laboratoria prątka o różnym zakresie działania i jedno referencyjne. – Najważniejsza w gruźlicy jest szybka identyfikacja chorego. Gruźlicę wielolekooporną można potwierdzić tylko i wyłącznie metodami mikrobiologicznymi. Jesteśmy doskonale przygotowani do szybkiej identyfikacji gruźlicy. Polska jest liderem, jeśli chodzi o potwierdzanie gruźlicy – potwierdzamy ją w 85 proc., w Unii Europejskiej jest to 70 proc. – mówi prof. Ewa Augustynowicz-Kopeć, dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie i kierownik Krajowego Referencyjnego Laboratorium Prątka.
Ambulatoryjne leczenie gruźlicy w koszyku
W Ministerstwie Zdrowia trwają już zaawansowane prace nad tym, aby ambulatoryjna metoda leczenia gruźlicy, sprawdzona w pilotażu, stała się świadczeniem gwarantowanym. – Mamy pozytywną opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) i pracujemy, aby rozwiązanie z pilotażu było wdrożone do koszyka świadczeń gwarantowanych – potwierdziła Anna Baumann-Popczyk, dyrektorka Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia. Do sierpnia 2025 r. do pilotażu było zakwalifikowanych 165 pacjentów.
Według danych z Narodowego Funduszu Zdrowia, w 2025 r. w Polsce odnotowano ponad 3800 zachorowań na gruźlicę, a zapadalność na nią wynosiła 10,2/100 tys. ludności. Jak podkreśliła prof. Maria Korzeniewska-Koseła z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, do 2015 r. największa zapadalność na gruźlicę dotyczyła osób najstarszych, jednak od 2016 r. najczęściej chorują osoby w wieku 45-64 lata. Mężczyźni chorują trzy razy częściej niż kobiety.
– Mamy małe odsetki chorych, co oznacza, że nadzór nad chorobą był bardzo dobry – zaznaczyła prof. Korzeniewska-Koseła. Jednak gruźlica nadal jest problemem epidemiologicznym, bo tylko w zeszłym roku z jej powodu zmarło w Polsce 448 osób, jak dodaje Anna Baumann-Popczyk. Leczeniem gruźlicy w Polsce zajmuje się 20 szpitali i wszystkie znalazły się w pilotażu.
Tańsze leczenie gruźlicy
Pilotaż potwierdził, że leczenie gruźlicy wielolekoopornej bez konieczności wielomiesięcznej hospitalizacji jest tańsze dla systemu. - Symulacja kosztów leczenia dla 88 pacjentów w trybie 18-miesięcznym, szpitalnym wynosiła ponad 50 mln zł, a dla schematu hybrydowego (zastosowanego w pilotażu), czyli najpierw leczenie szpitalne, a gdy pacjent już nie prątkuje w trybie ambulatoryjnym, wynosiła ponad 22 mln zł – mówi Natalia Synowiec z AOTMiT.
Równocześnie zaznaczyła, że jedną z barier, może być pokrycie kosztów leczenia. Pilotaż był bowiem współfinansowany m.in. przez WHO i organizację Lekarze bez Granic.
– Brak telefonu nie może dyskwalifikować udziału w świadczeniu – podkreśliła przedstawicielka AOTMiT. Telefon konieczny jest do telemonitoringu sprawowanego przez pielęgniarki, które w ten sposób kontrolują, czy pacjenci zażywają leki.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






