Od 1 lipca do wszystkich szpitali w Polsce trafi łącznie 302 mln zł. Tak stanowi podpisane właśnie przez Adama Niedzielskiego, prezesa NFZ zarządzenie zmieniające plan finansowy Funduszu na 2020 rok oraz nowela zarządzenia w sprawie szczegółowych warunków umów w systemie podstawowego zabezpieczenia szpitalnego. Wycenia szpitalnych świadczeń medycznych zwiększy się o trzy procent.

– To kolejny, po pakiecie stabilności finansowej dla sektora ochrony zdrowia w czasie COVID-19, element wsparcia finansowego szpitali. Teraz zwiększamy środki na świadczenia objęte ryczałtem w tzw. szpitalach sieciowych – podkreśla Adam Niedzielski, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Czytaj w LEX: Ograniczenia w udzielaniu świadczeń przez personel medyczny mający kontakt z pacjentami z koronawirusem >

Koszty zakupu maseczek  w szpitalach rujnują je finansowo

Ale zdaniem dyrektorów szpitali to kropla w morzu potrzeb. – Ta podwyżka będzie nieodczuwalna. Może pokryje w części koszty zakupu środków ochrony osobistej, których kupujemy znacznie więcej niż jeszcze w lutym i drożej- zauważa Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim. Jako przykład kosztów w szpitalu podaje zabieg ortopedyczny. - Załóżmy, że koszt jego wykonania dla nas to 2-3 tys. zł. Do tego dochodzi kwota 500 zł, jaką wydajemy na kombinezony i maseczki dla ortopedów - mówi.

Czytaj w LEX: Jakość w szpitalach – przykłady dobrych praktyk i korzyści z nich wynikające >

Resort zdrowia podwyższa wyceny, gdyż jak tłumaczą jego przedstawiciele, od 1 lipca wzrasta kwota bazowa wynikająca z ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w podmiotach leczniczych.

Dyrektorzy szpitali alarmują zatem, że pieniędzy brakuje i nadal sen z powiek spędza im pytanie o to czy i do kiedy będą musieli nadrobić niewykonywane przez czas epidemii operacje, na które dostawali pieniądze z Funduszu?

Koszty zakupu maseczek to nie jedyny problem

- Za ostatnie 4 miesiące szpitale miały średnie niewykonanie ryczałtu między 25 a 37 proc. Trudno założyć, że pieniądze, które dostaliśmy awansem na utrzymanie szpitali, odrobimy. To nierealne, bo obowiązuje reżim sanitarny, który zmniejszył liczbę osób przyjmowanych. Wielu pacjentów unika szpitali, a ponadto sama wydajność szpitali jest ograniczona - tłumaczył dr Jerzy Friediger, członek Prezydium NRL i dyrektor szpitala im. Żeromskiego w Krakowie podczas wtorkowej konferencji w Naczelnej Izbie Lekarskiej. - Gdybyśmy chcieli 30 proc.  niewykonanych świadczeń odrobić w ciągu pozostałego pół roku lub roku, to musielibyśmy zwiększyć obrót o ok. 20 proc. w skali miesiąca. Kwestia rozliczenia z NFZ nadal pozostaje otwarta i stanowi podstawowy problem - kontynuował. 

Czytaj w LEX: Zmiany w zasadach prowadzenia dokumentacji medycznej w 2020 r. >

 


Z kolei Andrzej Matyja, prezes NRL  zaznaczył podczas konferencji, że szpitale nie  są w stanie nadgonić, wyprodukować więcej, niż mają możliwości.- Chodzi o ograniczenia wynikające z ilości sal operacyjnych, kadr i możliwości poświęcenia określonego czasu pacjentowi. Nawet, jeżeli propozycja jest taka, aby zrealizować te procedury do końca czerwca przyszłego roku, jest to niewykonalne– mówił prezes Matyja

Czytaj w LEX: Wsparcie dla służby zdrowia w związku z koronawirusem >