Nie wszystkie poradnie odczulają alergików, bo im się to nie opłaca
Pacjenci z alergiami w Polsce są leczeni coraz lepiej i mają dostęp do nowoczesnych terapii. To ważne, bo zapadalność na alergie jest większa i pacjentów z roku na rok przybywa. Zmiany w finansowaniu świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej wprowadzone przez NFZ w zeszłym roku spowodowały, że pacjenci pierwszorazowi szybciej dostaną się do alergologa. Ale ci, którzy są odczulani na kolejnych wizytach, poradni opłacają się mniej. W wyniku czego niektóre poradnie się zamykają, a w niektórych lekarz wypisuje receptę na szczepionkę, ale każe szukać innego miejsca, gdzie będzie odczulany.

Takie są efekty zmian, które NFZ wprowadził w zeszłym roku (zarządzeniem prezesa NFZ nr 23/2025/DSOZ), a które dotyczą finansowania świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS), w tym leczenia alergii. Zmiany miały na celu skrócenie kolejek do poradni specjalistycznych dla pacjentów pierwszorazowych. W efekcie uderzyły też m.in. w pacjentów, którzy muszą mieć immunoterapię alergenową, czyli odczulanie, i przez kilka lat są pacjentami poradni. NFZ wprowadził stawki degresywne w AOS, czyli wyznaczył mediany odsetka udziału wizyt pierwszorazowych w ogólnej liczbie wizyt u specjalistów. Jeśli poradnia mieści się w medianie w danym kwartale, dostaje za świadczenia 100 proc. z NFZ. Jeśli się nie zmieści, NFZ zmniejsza jej finansowanie o 25 proc. za świadczenia we wszystkich zakresach (z nielicznymi wyjątkami). Poradni bardziej więc opłaca się przyjmować pacjentów pierwszorazowych, bo NFZ więcej za nich zapłaci, ale już za ich kolejne wizyty w poradni, jeśli przychodnia nie zmieści się w odpowiedniej liczbie przyjętych pacjentów pierwszorazowych, NFZ zapłaci tylko 75 proc. A w leczeniu alergii wizyt jest dużo więcej niż w przypadku innych świadczeń, bo może ich być od 14 do 16 albo i więcej – w jednym roku. Pacjenci muszą mieć bowiem podawane szczepionki odczulające.
Nie wszystkie poradnie chcą odczulać
- Znamy przypadki z ostatniego roku, że lekarz w poradni kwalifikuje pacjenta z alergią do odczulania, wystawia mu receptę na szczepionkę, ale każe szukać innego miejsca, gdzie będzie odczulany. Wielu pacjentów odeszło też do prywatnego sektora – mówiła na posiedzeniu sejmowej Podkomisji stałej do spraw zdrowia publicznego prof. Karina Jahnz-Różyk, konsultant krajowa w dziedzinie alergologii.
– Znam przypadek zamknięcia poradni alergologicznej, która dotąd dobrze sobie radziła, ale teraz została zamknięta. Okazało się, że nawet przy zrównoważonym przyjmowaniu pacjentów pierwszorazowych i tych przychodzących kolejny raz, jeśli na koniec kwartału okazało się, że nie dotarło 2-3 pacjentów pierwszorazowych i wskaźniki były niewystarczające, poradnia za cały kwartał miała pomniejszone finansowanie z NFZ do 75 proc. – wtórował prof. Radosław Gawlik, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego (PTA).
- W 2025 r. funkcjonowało 598 poradni alergologicznych, które udzieliły ponad 2,13 mln świadczeń dla blisko 654 tys. pacjentów. Łączna wartość tych świadczeń przekroczyła 336 mln zł. W poradniach tych prowadzone są zarówno diagnostyka, leczenie astmy oraz innych chorób alergicznych, jak również kwalifikacja do immunoterapii alergenowej, czyli odczulania. Uzupełnieniem tej opieki są poradnie chorób płuc. W całym kraju funkcjonowało 698 takich poradni, które w 2025 roku udzieliły prawie 860 tys. świadczeń dla ponad 445 tys. pacjentów. Wartość tych świadczeń wyniosła niemal 121 mln zł – informowała Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w MZ.
Pacjentów z alergią coraz więcej
Pacjentów z astmą przybywa. Mają na to wpływ m.in. nowe alergeny, jak np. ambrozja. Kiedyś uczulenia na nią dominowały w Stanach Zjednoczonych. Teraz powoli ogarniają całą Europę. Dla przykładu – 80 proc. Węgrów jest uczulonych na tę roślinę.
Jak wskazała Dominika Janiszewska-Kajka, resort w ostatnich latach obserwuje systematyczny wzrost liczby pacjentów, którzy korzystają z opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej. - W 2025 roku świadczeniami tego modelu objęto blisko 160 tys. pacjentów z astmą. Podczas gdy w 2024 roku było to około 126 tys. osób. Oznacza to wzrost o ponad 27 proc. Wartość świadczeń zrealizowanych dla tych pacjentów wyniosła prawie 25 mln zł – powiedziała przedstawicielka resortu zdrowia.
Osoby z alergią mają zapewniony dostęp do świadczeń na wszystkich poziomach systemu ochrony zdrowia od podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, leczenia szpitalnego, po nowoczesne terapie biologiczne, które są finansowane w ramach programu lekowego dla chorób z ciężką postacią astmy. – W leczeniu astmy ciężkiej w ostatnich latach mamy ogromny postęp w Polsce. Leczymy lekami nowoczesnymi, biologicznymi od 2012 roku, potem było 5 lat przerwy, a od 2017 roku mamy 4 nowe leki biologiczne i jeszcze w tej chwili kolejny – wskazała prof. Jahnz-Różyk. Podkreśliła, że chorzy są lepiej leczeni, ale z roku na rok jest ich więcej.
- Jedynie ta sytuacja związana z finansowaniem wizyt pacjentów odczulanych, wielorazowych sprawia, że nie możemy powiedzieć, że jest cudownie – podkreślił prof. Gawlik. Wskazuje na rolę odczulania, które jest metodą zarówno profilaktyczną, jak i leczniczą. Odczulanie łagodzi objawy, leczy i zapobiega astmie. Szczególnie ważne jest u dzieci. Astma rozwija się u ok. 10 proc. pacjentów odczulanych, a w ok. 50 proc. u pacjentów nieodczulanych. Leczenie trwa ok. 3-4 lata.
Odczulanie nie jest typowym świadczeniem w AOS
Osiągnęliśmy już pewien, dla nas zadowalający, ale tym niemniej trzy razy mniejszy, poziom szczepienia w porównaniu na przykład z Niemcami czy z Francją, gdzie pacjenci są odczulani. Wiem, jaki był cel zmian finansowania przez NFZ – aby pacjent pierwszorazowy nie czekał długo w kolejce. I to się poprawiło, na co wskazały statystyki z początku tego roku. Ale nie zadano pytania, co z kolejką drugorazowych pacjentów. A przecież regulacje prawne nie mogą ingerować w decyzje terapeutyczne i w leczenie. Trzeba oszczędzać, ale rozsądnie, słuchając uwag tych, którzy leczą. Wierzę ze względu na dobrą współpracę z MZ, że uda nam się znaleźć rozwiązanie – dodaje prof. Gawlik w rozmowie z Prawo.pl.
Ministerstwo Zdrowia jest świadome tego problemu, ale nie ma jeszcze rozwiązania. - Jak popatrzymy na system udzielania świadczeń w przypadku odczulania, to mamy 14 wizyt w poradni, które muszą się odbyć. Ale z drugiej strony mamy sytuację, że pacjent przychodzi z własną szczepionką. A ustawa o świadczeniach (opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych – red.) reguluje kwestię przynoszenia własnych leków do poradni. Gdybyśmy wyłączyli odczulanie ze stawki degresywnej, musielibyśmy pozwolić na coś, co jest niezgodne z ustawą, czyli przynoszenie własnych szczepionek przez pacjentów (pacjenci odczulani sami kupują szczepionki i dostarczają do poradni alergologicznej – red.) – mówiła w Sejmie Dominika Janiszewska-Kajka.
Podkreśliła, że rozwiązaniem mogłoby być opisanie w ustawie szczepionek w inny sposób, nie jako lekarstwo i wtedy taka zmiana byłaby możliwa. – Na pewno musimy podjąć decyzję, w którą stronę pójść, bo odczulanie nie jest typowym świadczeniem, w stosunku do tych, które są w AOS – zaznaczyła.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






