Lex Ochrona Zdrowia Promocja miesiąca
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Jeden lekarz, jeden etat – recepta czy przepis na katastrofę?

Zakaz łączenia pracy w prywatnych i publicznych placówkach ochrony zdrowia to jedna z najczęstszych propozycji reformy ochrony zdrowia, która pada ze strony różnych ugrupowań politycznych. Związki zawodowe i samorządy zwracają jednak uwagę, że w ten sposób praca w publicznych placówkach przestanie być opłacalna, a medycy po prostu z nich odejdą. Eksperci wskazują, jakie warunki trzeba spełnić, by "uzdrowić" sytuację, a jednocześnie nie doprowadzić do zapaści.

zdrowie zlot stetoskop
Źródło: iStock

Dyskusja o zarobkach lekarzy i koniecznych reformach odżyła w przestrzeni publicznej po sprawie Dawida Kacprzyka, lekarza w trakcie specjalizacji z anestezjologii, a jednocześnie radnego dzielnicy Ursus z ramienia KO, który w ubiegłym roku zarobił w miejskim Szpitalu Południowym 1,6 mln zł (sprawę jako pierwszy opisał portal Zero.pl). Do tej pory Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, odwołał cały zarząd szpitala, a Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała kolejne kontrole w placówkach. W ekspresowym tempie (po trzech dniach od przyjęcia na posiedzeniu rządu) Sejm uchwalił też nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej, która umożliwia zbieranie danych o pensjach medyków przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. W praktyce oznacza to, że dane o wysokości zarobków lekarzy pracujących w publicznych placówkach trafią do centralnego rejestru.

- Nikogo nie obwiniam, ale system jest naprawdę zwyrodniały. Przez całe lata był coraz bardziej nastawiony na śrubowanie wynagrodzeń części lekarzy. Doszło do takich dysproporcji, że są szpitale, w których koszty wynagrodzeń stanowią niemal całość wszystkich wydatków – stwierdził premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej.

Projekty i propozycje polityków – będzie ich więcej

Przy okazji rozgorzała na nowo również dyskusja o koniecznych reformach, zarówno w zakresie pensji medyków (np. dotyczących przyjęcia górnych limitów czy też określonego wskaźnika, ile pieniędzy z budżetu szpitala ma być przeznaczanych na wynagrodzenia), jak i warunków pracy (zakaz łączenia prywatnej i publicznej praktyki, konieczność zatrudniania na etatach itd.). Propozycje padają zarówno ze strony opozycji, jak i partii koalicyjnych. Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu i lider ugrupowania Nowa Lewica, zapowiedział, że z ich strony już wkrótce złożony zostanie projekt dotyczący finansowania ochrony zdrowia. Jednym z jego elementów ma być właśnie zakaz łączenia praktyki prywatnej z praktyką w publicznych jednostkach opieki zdrowotnej.

To jedna z najczęściej pojawiających się propozycji, które padają z różnych stron sceny politycznej. W styczniu br. Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, zapowiedział, że w programie partii znajdzie się taki zakaz dla medyków. Jak stwierdził podczas spotkania z mieszkańcami Skarżyska-Kamiennej, „nie powinno dochodzić do sytuacji, w których podmioty prywatne czerpią zyski, a koszty najtrudniejszych przypadków medycznych są przerzucane na system publiczny finansowany ze składek”.

Pensje nie są podstawowym problemem?

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, zwrócił się do premiera o rozpoczęcie rozmów z samorządem medyków na temat reform. - Jestem przekonany, że bezpośrednie spotkanie stworzyłoby możliwość merytorycznej wymiany poglądów oraz omówienia kluczowych kwestii związanych z planowanymi działaniami w obszarze ochrony zdrowia – zaznaczył w skierowanym piśmie.

Jednocześnie prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej przyjęło stanowisko, w którym sprzeciwia się „podejmowanym przez niektórych polityków próbom wykorzystywania informacji o wysokim wynagrodzeniu otrzymywanym przez znikomy odsetek lekarzy, wykonujących swoje zadania w wymiarze znacznie przekraczającym standardowe normy czasu pracy, celem przypisania środowisku lekarskiemu winy za niedomogi polskiego systemu ochrony zdrowia”.

- Samorząd lekarski domaga się pilnych zmian systemowych polegających między innymi na rewizji wyceny niektórych procedur medycznych. Ogromne i nieuzasadnione zróżnicowanie wysokości stawek, jakie płatnik publiczny przyznaje z tytułu realizacji poszczególnych rodzajów świadczeń zdrowotnych, prowadzi do niedających się uzasadnić kominów płacowych, nawet w obrębie jednej placówki medycznej - zwraca uwagę samorząd.

Podkreślono też, że ustawa dająca AOTMiT nowe uprawnienia to krok w złym kierunku, który może doprowadzić do braków kadrowych w publicznych placówkach ochrony zdrowia. Pensje lekarzy generalnie są określane w rozporządzeniach albo na Krajowym Zjeździe Lekarzy. - Wyższe kwoty wynagrodzenia osiąganego przez niektórych lekarzy w trakcie specjalizacji są wynikiem zawierania umów cywilnoprawnych z placówkami ochrony zdrowia oraz udzielania świadczeń zdrowotnych wymiarze znacznie przekraczającym ramy jednego etatu – zaznaczono.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy również zwraca uwagę na aspekt odpływu kadry do prywatnych lecznic.

Dlaczego obowiązek zgłaszania umów kontraktowych i umów zlecenia miałby obejmować lekarzy zatrudnionych w publicznych podmiotach leczniczych, a nie dotyczyć lekarzy wykonujących tę samą pracę w podmiotach prywatnych? Wniosek może być tylko jeden – kolejnym efektem tych regulacji będzie dalszy odpływ lekarzy do sektora prywatnego – wskazano w przyjętym stanowisku.

Jednocześnie OZZL podkreśla, że lekarze powinni być zatrudniani przede wszystkim na umowach o pracę – obecnie w większości praktykowana jest praca w ramach własnej działalności gospodarczej (B2B, tzw. kontrakty). Związek zaznacza, że ustalenie wynagrodzenia lekarzy na postulowanym od 30 lat poziomie trzech średnich krajowych oraz zapewnienie bezpiecznych warunków pracy mogłoby skutecznie zahamować odpływ lekarzy z podmiotów realizujących świadczenia finansowane ze środków publicznych. Taki model zatrudnienia ograniczyłby również patologiczne zjawiska wielokrotnego dyżurowania, pracy przez 96 godzin bez odpowiedniego odpoczynku czy przekraczania 300 godzin pracy miesięcznie.

Trzeba dodatkowych czynników, by nie było katastrofy 

Dr Krzysztof Bukiel, były przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia, w rozmowie z Prawo.pl (cały wywiad opublikujemy w środę, 23 czerwca) wskazuje, że osobiście zgadza się np. z postulatem jeden lekarz- jeden etat, i od dawna postulował jego wprowadzenie. Jak podkreśla, wymaga to jednak przemyślanego działania.

Trzeba sobie bowiem jasno powiedzieć: żeby wprowadzenie zasady praca w jednym miejscu (albo w publicznej, albo prywatnej ochronie zdrowia) nie spowodowała katastrofy musi być spełnionych kilka warunków jednocześnie. Po pierwsze, płace w publicznej ochronie zdrowia, zwłaszcza dla lekarzy zatrudnionych na umowę o pracę, muszą być konkurencyjne w stosunku do płac w prywatnej ochronie zdrowia, czyli wynosić te 3-4 średnie krajowe za jeden etat. Po drugie, popyt na usługi lekarskie musi się zmniejszyć i nie chodzi tutaj o to, aby ludziom zmniejszyć dostęp do leczenia, ale aby wyeliminować nieracjonalne, nieuzasadnione korzystanie z pomocy medycznej, co ma miejsce obecnie w dużej skali. Po trzecie, zarządzanie szpitalami musi się wyraźnie poprawić – wymienia ekspert.

Bartosz Fiałek, lekarz reumatolog, założyciel cyfrowego centrum reumatologicznego RheumaNext w Gdyni, uważa, że potrzebne jest wprowadzenie trzech rozwiązań znanych i sprawdzonych z innych krajów europejskich.

- Wynagrodzenia personelu medycznego nie mogą zjadać całego budżetu szpitala. Jeżeli przekraczają np. 70 proc. kosztów placówki, powinien automatycznie wchodzić audyt i plan naprawczy. Maksymalny czas pracy lekarza: średnio 48 godzin tygodniowo. Niezależnie od tego, czy pracuje na etacie, kontrakcie, w jednym miejscu czy w pięciu. Zmęczony lekarz to ryzyko dla pacjenta. Koniec fikcji z wieloma kontraktami publicznymi bez wspólnej kontroli czasu pracy. Państwo powinno widzieć łączny czas pracy finansowany ze środków publicznych. Chcesz pracować dodatkowo prywatnie? Ok. Ale nadal w granicach bezpieczeństwa – wskazuje lekarz we wpisie na profilu LinkedIn.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej