Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Chorzy na reumaidoidalne zapalenie stawów bez dostępu do programów lekowych

Resort zdrowia bezprawnie ogranicza chorym na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) dostęp do terapii biologicznych stosowanych w ramach programów lekowych alarmowali pacjenci, prawnicy i lekarze na czwartkowej (9 kwietnia 2015)konferencji prasowej w Warszawie.

Sprzeciw wobec takiej interpretacji przez resort zdrowia zapisów programów lekowych wyraziło Polskie Towarzystwo Reumatologiczne w stanowisku z 25 marca 2015, jak i Stowarzyszenie „3majmy się razem” w stanowisku z 30 marca 2015. Obydwie organizacje podkreślają, że odbije się to negatywnie na zdrowiu pacjentów.

- Wielu chorych zostanie przez to bez skutecznej terapii, czeka ich przewlekły ból i szybka niepełnosprawność – podkreśliła Monika Zientek, prezes Stowarzyszenia „3majmy się razem”, które zrzesza młodych pacjentów z zapalnymi chorobami tkanki łącznej.

Zientek wyjaśniła, że problem z ograniczeniem dostępu do terapii biologicznej dla chorych na RZS ma związek z listem, jaki Ministerstwo Zdrowia (a dokładnie Departament Polityki Lekowej i Farmacji MZ) przesłało 13 marca 2015 roku do wojewódzkich oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia oraz przewodniczącej Zespołu Koordynującego ds. Leczenia Biologicznego w Chorobach Reumatycznych. Zawarto w nim informację, że chorzy na RZS o przebiegu agresywnym - leczeni biologicznie w ramach programu lekowego o symbolu B.45 - nie mogą być następnie leczeni żadnym z leków biologicznych dostępnych w ramach drugiego programu lekowego - o symbolu B.33.

Czytaj: NFZ: projekt zmian zarządzenia w sprawie programów lekowych >>>

Obecna na czwartkowej konferencji profesor Brygida Kwiatkowska z Instytutu Reumatologii w Warszawie powiedziała, że w jeszcze większym stopniu ograniczy to możliwości leczenia chorych na RZS w Polsce, które i tak wyraźnie odbiegają od wytycznych Europejskiej Ligii Przeciw Reumatyzmowi (EULAR).

- Im więcej lekarze mają leków do dyspozycji, tym łatwiej im dobrać skuteczną terapię. Tymczasem, zgodnie z najnowszą interpretacją resortu zdrowia chory na RZS, u którego pojawią się objawy niepożądane na leku dostępnym w ramach jednego programu lekowego, lub u którego lek ten nie zadziała, nie będzie mógł otrzymać terapii dostępnej w ramach drugiego programu – zaznaczyła profesor Kwiatkowska.

Zdaniem Zientek w praktyce oznacza to, że u niektórych chorych możliwość terapii biologicznej może zakończyć się po zastosowaniu jednego leku biologicznego.

Profesor Kwiatkowska zaznaczyła, że obecnie w Polsce dostęp do leczenia biologicznego ma 2 procent pacjentów z RZS, podczas gdy średnia w krajach UE wynosi 11 procent. Ponadto terapia biologiczna jest włączana zbyt późno – z badania przeprowadzonego na zlecenie Stowarzyszenia „3majmy się razem” wynika, że średnio po 14 latach choroby. W rezultacie aż 65 procent chorych na RZS przyznaje, że ból jest dla nich największym życiowym problemem, a 35 procent cierpi z powodu bólu nieustannie.

Dr Marcin Stajszczyk z Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego przypomniał, że najnowsze stanowisko ograniczające pacjentom dostęp do terapii jest sprzeczne ze stanowiskiem resortu z grudnia 2012 roku. Resort uznał w nim, że pacjenci leczeni w ramach programu lekowego B.33 mogą mieć kontynuowaną terapię w ramach programu B.45 i odwrotnie.

Na pytanie o uzasadnienie nowej interpretacji zapisów programów lekowych w reumatologii przez Ministerstwo rzecznik resortu Krzysztof Bąk poinformował, że ma to związek ze zmianą kształtu programu B.45 od 1 stycznia 2015 roku. Zmianie uległy kryteria kwalifikacji pacjentów do terapii.
- Nie wydaje się więc właściwe traktowanie zapisów programów opisanych w załącznikach B.33 i B.45 jako jednego wspólnego programu lekowego – wyjaśnił.

Bąk zaznaczył, że każdy program lekowy stanowi zamkniętą całość i „nie wydaje się możliwe, aby terapia jednego pacjenta mogła być prowadzona wymiennie w ramach dwóch różnych programów lekowych”.

- Jeśli Ministerstwo uznaje, iż każdy program stanowi zamkniętą całość, to tym bardziej brak jest uzasadnienia dla ograniczania leczenia chorych w obu programach. Po zakończeniu terapii w jednym programie pacjent powinien zostać zakwalifikowany do drugiego programu, jeśli spełnia jego kryteria – skomentował odpowiedź resortu dr Stajszczyk. Podkreślił, że kryteria programu B.33 nie zakazują kwalifikacji do niego po wcześniejszym leczeniu w programie B.45. Zwrócił też uwagę, że stanowisko resortu i odpowiedź rzecznika są niespójne – zakazuje się bowiem przenoszenia pacjentów między programami tylko w jedną stronę (tzn. z B.45 do B.33), ale w drugą stronę jest to dopuszczalne.

Podczas konferencji adwokat Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii prawnej „Kieszkowska Rutkowska Kolasiński” oceniła, że interpretacja Ministerstwa jest niezgodna z prawem. Przypomniała, że terapie dostępne w ramach programów lekowych są świadczeniami gwarantowanymi dla pacjentów.
- Dlatego nie ma możliwości zmiany ich brzmienia w inny sposób niż w trybie Kodeksu postępowania administracyjnego. Na pewno nie można tego robić w trybie listów rozsyłanych do NFZ. Jesteśmy państwem prawa i takie zmiany powinny być wprowadzane zgodnie z prawem, zwłaszcza gdy chodzi o zdrowie i życie ludzi – dodała.

Jak mówiła, interpretacje zapisu programów lekowych nie mogą zmieniać zakresu dostępności do terapii i powinny być zawsze zgodne z celem ustawy, jakim jest zapewnienie ubezpieczonym farmakoterapii.

Zdaniem Kieszkowskiej-Knapik pacjenci z RZS, którym odmówi się dostępu do terapii na podstawie najnowszej interpretacji resortu zdrowia, mogą nadal domagać się leczenia zgodnego z brzmieniem programów, bo "to one, a nie interpretacja MZ wiążą prawnie”.

Pacjenci, którzy stracą należne im leczenie, mogą zakładać sprawy odszkodowawcze przeciwko państwu polskiemu; jest to bowiem ograniczenie koszyka świadczeń gwarantowanych w trybie pozaustawowym - zaznaczyła adwokat. (pap)

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej