Monika Sewastianowicz: Na czym polega pana projekt?

Kamil Stępniak, doktorant w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku Chcę stworzyć system, który będzie wspierać pracę prawników. Zaznaczenia wymaga fakt, że wcale nie chodzi o ich wyeliminowanie. Program ma być cenną pomocą w ich pracy - ma wykonać cały proces intelektualny i ułatwić wybrać właściwą strategię postępowania. System ma monitorować cały system prawny: akty i orzecznictwo. Chciałbym też, by działanie obejmowało również stanowisko doktryny.

 

Technologia w kancelarii to pomoc, a nie zagrożenie>>

 

Czyli użytkownik zdefiniuje jakoś stan faktyczny i system pomoże odpowiedzieć, jaka norma znajdzie zastosowanie?

Ma to działać w ten sposób, że klient będzie przychodził do kancelarii z jakąś skomplikowaną sprawą – np. spadkową. Prawnik poprzez interaktywny interfejs wprowadzi do systemu szczegóły, a system – po przeanalizowaniu stanu prawnego – zaproponuje rozwiązania. Chciałbym, by były to np. trzy propozycje opatrzone oceną ryzyka. To prawnik będzie wybierał wariant, który uzna za najlepszy. Docelowo odpowiedź ma zawierać nie tylko ekspertyzę, ale również krok po kroku, co należy zrobić, by dane rozwiązanie zastosować.

 

Jak będzie wyglądała praca prawnika z systemem, będzie odpowiadał na pytania?

Sam system będzie składał się z czterech etapów, z czego do każdego będzie zastosowany inny rodzaj sztucznej inteligencji. Poszczególne etapy będą dostosowane do procesów myślowych, które wykonuje prawnik, stosując prawo. Natomiast sama obsługa będzie polegała na uzupełnianiu pól, które działając na zasadzie zaawansowanego drzewa myśli – użytkownik będzie odpowiadał na pytania, np. czy jest to sprawa cywilna, jakiego rodzaju i tak od ogółu do szczegółu system przeanalizuje stan prawny i zaproponuje rozwiązanie. Wynikiem pracy systemu będzie ekspertyza, na której się prawnik będzie mógł się oprzeć.

  


A zatem system nie zrobi wszystkiego za niego…

Praca prawnika jest i będzie niezastąpiona, program nie uwzględni pewnych czynników pozanormatywnych, takich jak chociażby klauzule generalne, doświadczenie życiowe. Spotkałem się już z pytaniem, że skoro system będzie tak zaawansowany, to czy prawnika nie będzie można w ogóle wyeliminować z tego równania.

Choć technicznie, by to było możliwe, to - moim zdaniem - takie rozwiązanie by się nie sprawdziło. Chodzi o to, by ta praca prawnika była łatwiejsza. Zadaniem programu jest symplifikacja procesu intelektualnego oraz operacji na danych prawnych.  Uproszczenie pracy jurysty na tym najbardziej rzemieślniczym poziomie. Z badań, które przeprowadziłem, wynika, że taki system pozwala aż w 75 proc. podnieść efektywność pracy. Zamiast poświęcać godziny na żmudnym przeszukiwaniu baz oraz dokonywaniu subsumpcji norm, prawnik może ten czas poświęcić np. na kwestie proceduralne czy bezpośrednią pracę z klientem.

 

Pojawiły się już pomysły, by to programy rozstrzygały proste sprawy, np. wykroczenia drogowe…

Sceptycznie podchodzę do takich rozwiązań, nie nauczymy komputera sprawiedliwości społecznej. Spotykam się też z takimi opiniami, że przez tego typu rozwiązania technologiczne prawnicy będą tracić pracę – i oczywiście, będzie to wymagać zdobycia nowych kwalifikacji, ale nie wydaje mi się, by radcy prawni i adwokaci mieli się czego obawiać, bardziej może asystenci.

Co istotne, chcę się w tym programie posługiwać specjalistycznym językiem, nie zamierzam go na siłę upraszczać, co oznacza, że nie będzie to system przyjazny dla laika. Korzystać z niego będą profesjonaliści, bo tylko to może zapewnić rękojmię rzetelnego wykonywania tych czynności.

 

Kto będzie odpowiadać za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania tych rozwiązań– twórca czy prawnik?

Jeżeli to prawnik wybierze jedno z proponowanych rozwiązań i je zastosuje, to on będzie odpowiadał za ewentualne szkody. Inaczej byłoby, gdyby był to system całkowicie autonomiczny, wtedy roszczenia należałoby kierować do podmiotu udostępniającego taki program.

Niemniej mam nadzieję, że niedługo będzie można ubezpieczyć działanie sztucznej inteligencji, powoli się to rozwija w odniesieniu do autonomicznych samochodów. Za wypadek spowodowany przez samochód, który prowadził algorytm, odpowiada twórca tego systemu, nie ma więc powodu, by ubezpieczenie płacił kierowca.

 

Z jakich baz danych będzie korzystał ten system?  

Chcę abyśmy tworzyli własne bazy danych. To zapewnia dużą niezależność. Analizowane przez sztuczną inteligencję dane to przede wszystkim akty prawne i orzecznictwo, a także poszczególne schematy postępowania. Kluczowym będzie to, w jaki sposób uda nam się efektywnie tworzyć poszczególne bazy danych. Nie bez znaczenia jest chociażby współpraca z sądami w tym zakresie. Należy zauważyć, że w Polsce system predykcji, oceny ryzyka, nie będzie tak ważny, jak w wersji na rynek amerykański lub angielski, tam z uwagi na precedensy będzie to kluczowe dla działania całego systemu.

Jeżeli dostaniemy dofinansowanie, najpierw uruchomimy polską wersję, potem będziemy pracować właśnie nad tą częścią dotyczącą oceny ryzyka i rozwiniemy wersję angielską – to potrwa trochę dłużej.  Różne wersje systemu będą względem siebie koherencyjne, więc poszczególne rozwiązania będzie można następnie implementować do danej wersji.

 

Wojciech Rafał Wiewiórowski, Grzegorz Wierczyński

Sprawdź  
POLECAMY


Był już kiedyś taki projekt w Wielkiej Brytanii, system lepiej poradził sobie z oceną ryzyka niż prawnicy.

Dotyczyło to oceny zastosowania konkretnych rozwiązań w umowach i faktycznie test pokazał, że skuteczność algorytmu była wyższa o kilkanaście procent i zajęło to komputerowi o 80 proc. mniej czasu. To jednak dotyczyło raczej kwestii formalnych, takie programy też już mamy.

 

Jak te systemy będą się uczyć?

Początkowo będą to robić prawnicy – będą oni uczyć taki algorytm od początku do końca i będą mówić komputerowi, co robić. Potem będzie on coraz bardziej samodzielny – zwłaszcza, że przy takiej inflacji prawa, jaką teraz mamy, nie wyobrażam sobie, by stale robili to ludzie. Chcemy, by po jakimś czasie działo się to samoczynnie - jedynie pod nadzorem zespołu prawników, na początku będziemy to sami wdrażać, pokazywać, co system może, a czego nie, jakie są prawidłowości, zasadności logiczne, potem system będzie już to robił sam.

 

Kiedy ma się pojawić pierwszy projekt?

Czekam na dofinansowanie projektu. Jeśli je otrzymam, i uda się stworzyć odpowiedni zespół badawczy, sama realizacja potrwa około trzech lat. Mam już rozpisane algorytmy, ale trzeba przeobrazić teorię w praktykę., Szacuje, że za dwa i pół roku stworzymy wersję polską, a za trzy lata pojawi się wersja brytyjska i amerykańska.

 

Polski jest językiem trudnym, a angielski jest bardziej rozpowszechniony. Która wersja będzie większym wyzwaniem?

Język polski ma trudniejszą składnię, fleksję i zapis, co oczywiście przysporzy wiele trudności przy uczeniu systemu. Z drugiej strony jest to język bardziej precyzyjny – czego mnie osobiście brakuje w języku angielskim. Jeżeli chodzi o angielskie akty prawne, to w moim odczuciu jest w nich więcej niejasności, więc tu trzeba będzie uważać na to, by uchronić się od ewentualnych luk i błędów systemu.

 

Czy pojawienie się takich narzędzi sprawi, że trzeba będzie jakoś zmienić sposób uczenia prawników?

Prawnicze, abstrakcyjne myślenie zawsze będzie w cenie i to na trzeba kłaść nacisk na studiach i na aplikacjach prawniczych. Cyfryzacja będzie tylko nowym narzędziem i trzeba uspokoić wszystkie alarmistyczne nastroje, że prawnik zostanie zastąpiony. Prawnik będzie musiał się dostosować do nowych narzędzi, bo one dadzą mu przewagę rynkową. Tak jest teraz w każdym zawodzie.
W samym kształceniu uniwersyteckim niewiele się zmieni, być może pojawi się więcej przedmiotów związanych z wykorzystaniem tych nowoczesnych narzędzi. Będzie też więcej kursów wykorzystywania cyfrowych programów w pracy prawnika, ale nie można tego demonizować i mówić o zmianie etosu zawodu.