Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna, przez długie lata konsekwentnie uznawano, że firma startująca w przetargu nie może domagać się jego unieważnienia. Zgodnie z art. 179 ust. 1 ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1579 ze zm.) trzeba bowiem mieć interes w danym zamówieniu, a za takie uznawano jedynie toczące się postępowanie.

W systemie LEX znajdziesz zagadnienie powiązane z tym artykułem:

Dialog konkurencyjny

Czytaj więcej w systemie informacji prawnej LEX

To zagadnienie zawiera:

{"dataValues":[193,40,33,15,4,3],"dataValuesNormalized":[14,3,3,2,1,1],"labels":["Pytania i odpowiedzi","Wzory i narz\u0119dzia","Komentarze i publikacje","Akty prawne","Procedury","Orzeczenia i pisma urz\u0119dowe"],"colors":["#940C72","#232323","#007AC3","#85BC20","#E5202E","#EA8F00"],"maxValue":288,"maxValueNormalized":20}

Czytaj więcej w systemie informacji prawnej LEX

Sytuację zmieniło orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a zwłaszcza wyrok z 11 maja 2017 r. w sprawie C-131/16. Stwierdzono w nim jednoznacznie, że pojęcie „danego zamówienia” może dotyczyć ewentualnego wszczęcia nowego postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, co otwiera firmom drogę do wnoszenia odwołań nawet wówczas, gdy nie mają szans na wygranie przetargu.

Jak wynika z najnowszego orzecznictwa KIO, aby możliwe było wniesienie odwołania, firma musi mieć status wykonawcy. A ten nie przysługuje przedsiębiorcy, który został ostatecznie wyeliminowany z przetargu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna / Autor: Sławomir Wikariak