Wywiad w złym miejscu, odebranie akredytacji

Skargę do Trybunału wniosło sześciu węgierskich dziennikarzy, którym zawieszono akredytację przy węgierskim parlamencie, co spowodowało uniemożliwienie udziału skarżących w parlamentarnych posiedzeniach plenarnych. Przyczyną odebrania akredytacji był fakt nagrywania przez skarżących materiałów w miejscach objętych zakazem filmowania na podstawie regulaminu porządkowego. Skarżący usiłowali dotrzeć do ważnych krajowych polityków (w tym premiera i przewodniczącego zgromadzenia parlamentarnego), aby uzyskać informacje na temat głośnej medialnie sprawy dotyczącej Węgierskiego Banku Narodowego.

Dziennikarze aktywnie poszukiwali polityków w parlamencie i zadawali im pytania w miejscach do tego nieprzeznaczonych, rejestrując ich odpowiedzi. Ze względu na naruszenie regulaminu i zasad porządkowych, przewodniczący parlamentu węgierskiego zawiesił ich akredytacje i uniemożliwił im wstęp na teren parlamentu. Przed Trybunałem skarżący zarzucili, iż ten stan rzeczy stanowił naruszenie ich dziennikarskiej wolności wypowiedzi z art. 10 Konwencji o prawach człowieka, na którą składa się prawo do otrzymywania i rozpowszechniania informacji.

Trybunał zgodził się ze skarżącymi i potwierdził naruszenie art. 10 Konwencji.

 


Dziennikarz chroniony, jeżeli działa wg zasad "odpowiedzialnego dziennikarstwa"

Podstawową kwestią, która - zdaniem Trybunału - należało rozstrzygnąć w niniejszej sprawie, było to, czy ingerencja w prawo skarżących do wolności wyrażania opinii była "niezbędna w społeczeństwie demokratycznym". Trybunał przypomniał w tej mierze swą ustaloną linię orzeczniczą, zgodnie z którą ochrona z art. 10 Konwencji przysługuje dziennikarzom pod warunkiem, że działają oni w dobrej wierze, w celu dostarczania dokładnych i wiarygodnych informacji, zgodnie z zasadami odpowiedzialnego dziennikarstwa. Pojęcie "odpowiedzialnego dziennikarstwa" obejmuje nie tylko treść przekazów dziennikarskich, ale również legalność działań dziennikarza, w tym publicznych interakcji z organami władzy.

Regulamin porządkowy obowiązuje, ale interes publiczny też jest ważny

Prawdą jest, iż skarżący naruszyli regulamin parlamentarny, który zabraniał filmowania określonych miejsc. Trybunał uznał, iż sankcja, która spotkała dziennikarzy, wynikała z naruszenia reguł porządkowych, a nie z faktu przekazywania treści na tematy polityczne. Niemniej jednak, sankcja względem nich zastosowana - to jest odebranie akredytacji - ograniczała wolność wyrażania opinii w bardzo daleko idącym zakresie, uniemożliwiając skarżącym wykonywanie czynności dziennikarskich na przyszłość. Rząd argumentował, iż skarżący nie działali w interesie publicznym i nie poszukiwali informacji ważnych dla opinii publicznej, lecz chcieli przedstawić polityków w sensacyjnym i plotkarskim świetle. Tym samym ochrona z art. 10 Konwencji im nie przysługiwała. Trybunał nie zgodził się z tą argumentacją. Skarżący poszukiwali informacji na temat nieprawidłowości w działalności Węgierskiego Banku Narodowego, co bezsprzecznie stanowi ważną kwestię zainteresowania publicznego.

 

Monika Nowikowska, Zofia Zawadzka, Joanna Sieńczyło-Chlabicz

Sprawdź  
POLECAMY

Obecność mediów w parlamencie leży w interesie publicznym

Trybunał przypomniał fundamentalne znaczenie wolności mediów w demokratycznym społeczeństwie. Dzięki mediom, opinia publiczna ma możliwość poznania i zweryfikowania działań liderów partii politycznych oraz działalności organów władzy. To do dziennikarzy należy wybór metod, jakimi działają w granicach prawa, a organy władzy nie mogą im niczego w tej mierze narzucać. Bezsprzecznie przy tym należy uznać, że obecność prasy na posiedzeniach plenarnych ciała ustawodawczego leży w interesie publicznym, tak aby społeczeństwo mogło uzyskać informacje na temat obrad i podejmowanych przez parlament decyzji. Blokowanie obecności mediów w parlamencie jest sprzeczne z takim interesem publicznym.

Odebranie akredytacji nie może być arbitralne

Dalej Trybunał zważył, czy ograniczeniu wolności wypowiedzi skarżących towarzyszyły niezbędne gwarancje. W tej mierze należy wskazać, iż skarżącym odebrano akredytację decyzją przewodniczącego parlamentu, która nie wymagała przeprowadzenia jakiejkolwiek analizy wpływu odebrania akredytacji na działalność dziennikarską skarżących i ich prawa z art. 10 Konwencji. Dalej, skarżący nie mieli żadnego prawa "głosu" w procesie decyzyjnym w tej sprawie, a o odebraniu im akredytacji dowiedzieli się z pisma przesłanego do ich macierzystych redakcji. Zawieszeniu akredytacji nie towarzyszyło wyznaczenie jakiegokolwiek terminu obowiązywania tego ograniczenia, a kolejne wnioski skarżących o przyznanie im nowych akredytacji zostały bez odpowiedzi. Wreszcie, od decyzji przewodniczącego nie było żadnej możliwości odwołania się. W tym stanie rzeczy Trybunał uznał, iż ingerencja w prawo skarżących do wolności wyrażania opinii była nieproporcjonalna i nie spełniała warunku "niezbędności w demokratycznym społeczeństwie". Miało tym samym miejsce naruszenie art. 10 Konwencji.

Dostęp mediów do Sejmu niezbędny w demokratycznym społeczeństwie

Zakaz wstępu dziennikarzy jest niestety regularnie stosowanym środkiem w polskim Sejmie. Zdarzenia takie miały miejsce w 2016 r. w trakcie kryzysu parlamentarnego, a także w 2018 r., kiedy to 10 maja odmówiono dziennikarzowi Okopress wstępu na teren kompleksu sejmowego w czasie trwania protestu osób niepełnosprawnych. Wówczas interwencję w sprawie podjął Rzecznik Praw Obywatelskich wskazując na jednoznaczną niekonstytucyjność takich działań. Rzecznik powoływał się nie tylko na konstytucyjne gwarancje wolności wyrażania opinii, ale również na art. 3 i art. 18 ustawy o dostępie do informacji publicznej, które - jego zdaniem - zostały naruszone. Omawiany wyrok Trybunału potwierdza stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie. Zapewnienie mediom dostępu do kompleksu parlamentarnego stanowi jeden z podstawowych warunków swobodnej prezentacji zdarzeń, o których opinia publiczna ma prawo wiedzieć, a arbitralne ograniczenia dostępu mediów do parlamentu są niedopuszczalne.

Mándli i inni przeciwko Węgrom - wyrok ETPC z dnia 26 maja 2020 r., skarga nr 63164/16