Prawa rodziców, którzy mają dzieci pozamałżeńskie zasadniczo są równe z prawami małżeństw, ale w sytuacji np. przyznawania 500 plus na pierwsze dziecko ojciec, który nie wziął ślubu z matką nie otrzymuje pieniędzy z tego tytułu, daje się je matce.

Z takim problemem spotkał się klient adwokata Wojciecha Korpetty z Warszawy: Po wprowadzeniu przepisów o 500+ klient wystąpił o przyznanie świadczenia na młodszego syna - wskazując, że jest to jego drugie dziecko). Po narodzinach córki klient pobierał świadczenie 500 + na dwójkę młodszych dzieci - wskazując, że najstarszy syn jest domownikiem i z nim zamieszkuje.

Po nowelizacji przepisów - kiedy to była partnerka klienta wystąpiła o przyznanie na jej rzecz świadczenia 500 + na najstarszego syna stron Prezydent m. st. Warszawy wznowił postępowanie i w ostatnich miesiącach wydał decyzję nakazującą zwrot pobranego przez klienta świadczenia. Kwestią sporną stało się uregulowanie miejsca zamieszkania dziecka, które w tym przypadku nie było w myśl przepisów traktowane jako syn klienta.

W zastanym stanie faktycznym najstarszy syn miał w istocie dwa miejsca zamieszkania u matki i ojca, co jest niezgodne z prawem. Dla urzędników wystarczył fakt braku sądowego orzeczenia opieki naprzemiennej i oświadczenie matki, że syn zamieszkuje wraz z nią.

Odwołania od decyzji nie przynoszą efektów. SKO utrzymuje decyzje Prezydenta m. st. Warszawy w mocy. Ojciec na stanowisko WSA.

Kłopot z 500 plus

- ZUS w ten sposób oszczędza na niesformalizowanych rodzicach, którzy nie mieszkają wspólnie - uważa mec. Korpetta. Wnioskodawca może wystąpić o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego na dziecko, gdy łącznie spełnione zostaną dwie przesłanki: pozostawania dziecka na utrzymaniu rodzica oraz wspólnego zamieszkiwanie dziecka z tym rodzicem.

Czytaj:  Strasburg: Odmowa uznania ojcostwa biologicznego narusza prawo do poszanowania życia rodzinnego>>
 

Ustalenie ojcostwa

Ustawodawca od wielu lat zmniejsza i likwiduje różnice w statusie dzieci pozamałżeńskich - uważa radca prawny Michał Kubalski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednak niektóre kwestie nadal rodzą problemy w praktyce – na przykład kwestia ustalenia pochodzenia dziecka. W przypadku dziecka pozamałżeńskiego w grę wchodzi uznanie ojcostwa przez ojca za zgodą matki przed kierownikiem USC (bądź sądu rodzinnego) oraz sądowe ustalenie ojcostwa.

 


W przypadku dziecka małżeńskiego obowiązuje domniemanie pochodzenia dziecka z małżeństwa. - Ustalenie pochodzenia dziecka małżeńskiego jest łatwiejsze i w przypadku zgodnego związku nie wymaga praktycznie żadnych formalności, gdy ustalenie pochodzenia dziecka pozamałżeńskiego wymaga wizyty w USC bądź przeprowadzenia postępowania sądowego - wyjaśnia Kubalski.

Domniemanie pochodzenia dziecka

Radca wskazuje, że jest jednak także druga, rzadziej spotykana, lecz nie wyimaginowana przeszkoda, wynikająca z prawnego rozszerzenia domniemania pochodzenia dziecka z małżeństwa nie tylko na czas jego trwania, ale i na 300 dni od jego ustania.

Ponieważ Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymywał skargi rodziców, to wystąpił do Ministra Sprawiedliwości z wnioskiem o zmianę przepisu art. 62 par. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Obecnie stanowi on, że „Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji”.

W wystąpieniu Rzecznik wskazał, że „...przepis nie uwzględnia więc w ogóle okoliczności, że postępowanie rozwodowe może trwać nawet kilka lat, w trakcie których nie tylko postępuje rozkład pożycia małżonków, ale również zakładane są nowe związki faktyczne. Analogiczna sytuacja występuje w razie orzeczenia separacji. Do Rzecznika zwracają się rodzice dzieci urodzonych już z nowego związku pozamałżeńskiego, lecz przed upływem trzystu dni od prawomocnego orzeczenia rozwodu.

Skutki takiego stanu rzeczy są dalekosiężne - jak wskazuje jedna z piszących do rzecznika matek, biologiczny ojciec nie tylko nie może uznać dziecka i nadać mu swego nazwiska, ale nie może również zasięgać informacji o stanie zdrowia dziecka czy odwiedzać go w szpitalu. A matka dziecka nie mogła uzyskać świadczenia tzw. „becikowego””.

Rzecznik wskazał również, że „Obecnie obowiązujący stan prawny wydaje się bowiem niedostosowany do istniejących realiów, co stwarza zasadnicze komplikacje w ustaleniu pochodzenia dziecka w sposób zgodny z rzeczywistością i rzutuje na sytuację prawną wszystkich członków rodziny. Przyczynia się on także do większego obciążenia sądów rodzinnych, rozpoznających sprawy o zaprzeczenie ojcostwa; takie powództwo jest w obecnym stanie prawnym jedynym środkiem doprowadzenia do zgodności stanu cywilnego dziecka z prawdą biologiczną”.

Minister zamierza zmienić przepis

Minister sprawiedliwości zgodził się ze stanowiskiem rzecznika i poinformował, że przy najbliższej okazji zostanie wzięta pod uwagę kwestia nowelizacji tego przepisu i ściślejszego powiązania pochodzenia dziecka z prawdą materialną – a nie formalną. Jednak z uwagi na to, że nowelizacja ta „wymaga jednak dokładnej analizy i prześledzenia wzajemnych relacji spraw o rozwód do spraw o zaprzeczenie ojcostwa i w ich następstwie ustalenie ojcostwa. Jednocześnie powinno być to rozwiązanie kompleksowe”, nie należy spodziewać się bardzo szybkiego rozwiązania tego problemu.

Bezpieczeństwo prawne i finansowe "nieformalnych"

Z pytaniami o możliwość prawnego bezpieczeństwa i uprządkowania wzajemnych relacji w różnych rodzajach związków nieformalnych, czy to osób różnych płci, czy też osób tej samej płci, coraz częściej spotykają się notariusze. W czasie epidemii rejenci pytani są częściej o testamenty i wzajemnie zabezpieczenie się oraz możliwości wsparcia na wypadek kwarantanny, choroby bądź śmierci.

Czytaj też: Związki partnerskie wymagają zmian w prawie>>

Sytuacja teoretycznie wydaje się prosta, bo pacjent w wywiadzie lekarskim może określić komu można przekazywać wrażliwe dane, ale co zrobić w sytuacji, gdy do szpitala trafia osoba, z którą nie ma kontaktu - twierdzi notariusz z Poznania Elżbieta Zielińska. Są to sytuacje, gdy decyzję o operacji czy procedurach medycznych podjąć musi rodzina, a w przypadku jej braku lub problemów z dotarciem do rodziców, dzieci bądź rodzeństwa zdecydować powinien sąd. Często bywa jednak tak, że najbliższy partner życiowy znajduje się obok, jednak formalnie jest to osoba obca - bez możliwości nawet dowiadywania się o istniejącej sytuacji.

- Tu prostym rozwiązaniem, wymagającym jednej wizyty u notariusza jest pisemne pełnomocnictwo poświadczone notarialnie do pozyskiwania, przez wskazaną bliską osobę, informacji medycznych, wyrażania zgód na leczenie, czy przeprowadzenia pochówku. Zachęcamy obywateli do noszenia takiego dokumentu razem z dowodem osobistym - mówi Elżbieta Zielińska.

Odmowa wypłacenia renty

Z dość typową sytuacją spotkał się radca prawny Adam Kuczyński z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Związek nieformalny kobiety i mężczyzny trwał 30 lat. Gdy zmarł partner, kobieta wystąpiła o rentę po nim, gdyż prowadzili wspólne gospodarstwo, a pod koniec życia partnera opiekowała się nim i łożyła na lekarstwa i lekarzy. ZUS odmówił jej wypłacenia świadczenia, ale przyznał je innym członkom rodziny, którzy od lat nie kontaktowali się ze zmarłym, nie opiekowali się nim w chorobie, nie wspierali finansowo.

Problemy związków nieformalnych obejmują coraz więcej Polaków. Warto podkreślić, że co czwarte dziecko w Polsce rodzi się w nieformalnym związku, a liczba związków partnerskich wzrasta. Od 2002 r. liczba związków nieformalnych się podwoiła. W 2002 r. było ich niespełna 200 tys. W 2011 - ok. 390 tys., a żyło w nich 781 tys. osób w wieku 15 i więcej lat, czyli 2,4 proc. Polaków.