Jan M. do dzieciństwa trenował regularnie kolarstwo szosowe. Osiągał sukcesy w krajowych jak i międzynarodowych zawodach kolarskich. W czerwcu 2018 r. wybrał się z kolegą na trening kolarski po drodze powiatowej. W pewnym momencie zjeżdżając ze wzniesienia zauważył leżącą na jezdni gałąź lub patyk. Aby ominąć przeszkodę, zjechał na środek drogi i wpadł w wyrwę w asfalcie. W konsekwencji stracił równowagę i przewrócił się uderzając głową w asfalt. Poważny uraz czaszkowo-mózgowy spowodował nieodwracalne uszkodzenie mózgu. Dziś wymaga stałej opieki i pomocy innej osoby. Jest całkowicie niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji.

Powiat: jechał bez kasku, za szybko

Mężczyzna odpowiedzialnością za wypadek obarczył powiat, który był zarządcą drogi. Twierdził, że stan nawierzchni drogi był fatalny. Nie było żadnych znaków ostrzegających o grożącym niebezpieczeństwie.

Powiat nie uznał roszczenia. Wskazał, że droga była sprawdzana 4 dni przed wypadkiem i nie można oczekiwać, że będzie monitorowana częściej. Podnosił, że tak ciężkie obrażenia głowy nie są normalnym następstwem najechania rowerem w wyrwę takiej wielkości. Zdaniem powiatu, głównymi czynnikami, które doprowadziły do wypadku były: nadmierna prędkość rowerzysty i brak kasku ochronnego.

Zobacz procedurę w LEX: Dopuszczenie dowodu z opinii biegłego w postępowaniu przed wojewódzką komisją ds. orzekania o zdarzeniach medycznych >

Objazd drogi dwa razy w miesiącu to za mało

Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał, że powiat ponosi winę za zdarzenie na podstawie art. 415 Kodeksu Cywilnego w zw. z art. 19 i 20 ustawy z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych.

Sąd ustalił, że jezdnia, na której doszło do zdarzenia była w złym stanie technicznym, silnie spękana z widocznymi szczelinami. Prędkość, którą mógł poruszać się rowerzysta na „kolarzówce” wynosiła 35-50 km/h i nie była to prędkość nadmierna ani niebezpieczna. Bezpośrednią przyczyną wypadku była wyrwa w jezdni, którą rowerzyście było trudno dostrzec m.in. przez liczne spękania jezdni, łatane naprawy i kontrastowe cienie rzucane przez drzewa.

Sąd wytknął, że nadzór drogi w trakcie dwóch objazdów w miesiącu, był rażąco niski. Z uwagi na utrzymujący się od lat zły stan tej drogi, jej zarządca mógł przewidzieć powstanie wyrwy i zwiększyć częstotliwość przeglądów stanu technicznego oraz niezwłocznie naprawiać powstałe ubytki, ewentualnie należycie oznakować. Zarządca drogi nie wypełnił więc ustawowego obowiązku utrzymania nawierzchni jezdni w należytym stanie.

 


Rowerzysta nie miał kasku, przyczynił się do szkody

Sąd stwierdził, że choć przepisy Prawo o ruchu drogowym nie nakazują rowerzyście używania podczas jazdy kasku ochronnego, to jednak używanie takiego zabezpieczenia zmniejsza ryzyko doznania poważnych obrażeń głowy, szczególnie podczas jazdy rowerem szosowym. Wszyscy biegli jednoznacznie wskazali, że gdyby powód posiadał kask, rozmiar doznanych przez niego obrażeń byłby mniejszy. Sąd podkreślił, że powód jako wyczynowy kolarz amator, musiał sobie zdawać sprawę, iż kask ochronny wymagany na zawodach kolarskich może go uchronić przed urazami lub ograniczyć jego skutki.  Jego brak świadczy o nieposzanowaniu przez poszkodowanego obiektywnych, lecz niesformalizowanych zasad bezpieczeństwa. Sąd przyjął więc, że powód w 30 proc. przyczynił się do szkody.

Sprawdź w LEX: Czy starosta potrzebuje zgody właścicieli działek na wykonanie pielęgnacji drzew rosnących na działkach prywatnych, jeżeli utrudniają one ruch drogowy i ograniczają widoczność? >

Przepis nie wskazuje, zdrowy rozsądek tak

Sąd Apelacyjny w Szczecinie uznał, że rowerzysta przyczynił się w większym rozmiarze do szkody niż ustalił to sąd pierwszej instancji. Przyczynienie te ustalił na 50 procent.

Zdaniem sądu, skoro kolarz szosowy może jechać z prędkością motocykla, a z łatwością przekracza prędkość dopuszczalną dla motoroweru (tych kierujących obowiązuje kask ochrony), to zdrowy rozsądek i doświadczenia życiowe nakazują przyjąć, że w przypadku jazdy rowerem szosowym również należy taki kask posiadać.  Nie bez znaczenia pozostaje także okoliczność, że Międzynarodowa Unia Kolarska UCI oraz Polski Związek Kolarski wprowadziły obowiązek używania kasków ochronnych przez kolarzy uczestniczących w zawodach kolarskich oraz w przypadku niektórych odmian sportów rowerowych również w trakcie treningów.

Tym samym sąd uznał, że powód, udając się na trening kolarstwa szosowego bez kasku ochronnego, świadomie zwiększył ryzyko odniesienia obrażeń.

Sprawdź w LEX: Czy w sytuacji wystąpienia przez dyrekcję szkoły do zarządcy drogi o wydanie zezwolenia na organizację marszobiegu dla uczniów szkoły na odcinku drogi gminnej, konieczne jest zamknięcie drogi? >

Kolarz na kolarzówce też musi obserwować drogę

Zdaniem sądu apelacyjnego kolejnym elementem przyczynienia się powoda do powstania szkody (nieuwzględnionym przez sąd I instancji) jest nienależyte obserwowanie drogi przez powoda oraz wybór przedmiotowej drogi na trening kolarski, pomimo jej złego stanu technicznego.

Sąd podkreślił, że nawet jeżeli pochylenie sylwetki kolarza, co do zasady ogranicza jego pole widzenia, to w czasie zwykłego poruszania się po drodze publicznej nie zwalnia go od obowiązku bacznej obserwacji drogi i dostosowania prędkości, tak by mieć możliwość wcześniejszego odpowiedniego zareagowania.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 12 kwietnia 2019 r. sygn. akt I ACa 996/16