Ustawa o działalności gospodarczej, Kodeks spółek handlowych i inne ustawy oraz instytucje publiczne, mają chronić podmioty gospodarcze przed atakiem, nieuczciwą konkurencją itd. Pod tym względem nasze prawo nie odbiega od przepisów europejskich.
Ale system prawny nigdy nie jest całkowicie szczelny. Posiada pewne drobne luki, które jeśli umie się je ułożyć w określonej sekwencji, tworzą ścieżkę, dającą się zastosować do obejścia przepisów lub wykorzystania ich niejednoznaczności. Taką ścieżką jest np. idea optymalizacji podatkowej.
Możliwości stworzone w ten sposób wykorzystują spółki, by osiągnąć swoje określone cele, ale też – z drugiej strony – stwarzają one ryzyko dla tychże spółek, które mogą się stać przedmiotem ataku. Jeśli ktoś dobrze zna system, podąży taką ścieżką, może w biały dzień doprowadzić podmiot gospodarczy do ruiny. Ukraść nie tylko majątek, ale wręcz całą spółkę prawowitym właścicielom. Procedury sądowe trwają często za długo i spółki padają zanim dojdą swoich spraw w sądzie.
Trzeba też przyznać, że można sprytnie wykorzystywać ustrój sądowniczy dla wikłania spraw, zaciemniania obrazu, przedłużania i komplikowania postępowania. Uczestniczą w tym również prawnicy, reprezentując swoich klientów.

Dowiedz się więcej z książki
Metodyka sporządzania umów gospodarczych
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł



Jak można w biały dzień ukraść spółkę?
System prawny chroni byt podmiotów gospodarczych. Mamy podmiot gospodarczy, spółkę, która dysponuje majątkiem, zatrudnia ludzi, prowadzi przedsiębiorstwo. Wchodzi w różne relacje biznesowe. Ma określoną strukturę właścicielską, określoną strukturę korporacyjną. Atak na nią jest atakiem bezprawnym, jeżeli polega na fałszowaniu księgi akcji, przywłaszczeniu praw majątkowych i wprowadzaniu sądu w błąd przez dostarczanie fałszywych dokumentów itd. To metody wykorzystywane w takim procederze. Wkrótce okazuje się, że zarząd zgłoszony w KRS nie może wejść do siedziby spółki, ponieważ nie jest już zarządem, a działa inny „zarząd” powołany przez nową radę nadzorczą i w imieniu spółki sprzedaje jej majątek. Spółkę ma ktoś inny i zarządza nią po swojemu. A sąd, choćby nawet przyznał, że prawo zostało złamane, np. że walne nie zostało zwołane przez uprawnione osoby, uchwały walnego zostały podjęte z naruszeniem prawa, unieważni je we właściwym trybie, majątku nie będzie już w spółce, a jego odzyskanie albo będzie niemożliwe, albo zbyt trudne i kosztowne.

To brzmi jak historia z książki sensacyjnej...
Tu wszystko dzieje się naprawdę. Od strony prawnej sprawa jest prosta: jest spółka, są jej organy, są akcjonariusze. I nagle pojawia się grupa osób, która mówi: to my jesteśmy akcjonariuszami, publikujemy zwołanie, odgrywamy walne, wybieramy członków organu i rozporządzamy mieniem. Nie mając żadnego uprawnienia. Notariusz bazujący na podstawie sporządzonego na tym nieprawdziwym walnym protokołu mówi: Tak, tak, rzeczywiście macie uprawnienia, bo jesteście wybranym zarządem. Dalej w ciągu jednego dnia idzie w ruch kilkadziesiąt bardzo skomplikowanych wielostronicowych aktów, w innym miejscu Polski podpisuje je inny notariusz. To ważne, że notariusz jest inny, bo np. bazuje na wyciągu z protokołu, nie widzi pełnego protokołu, np. braku sprawdzenia listy uprawnionych do udziału w walnym i głosowania.

Co mówi prawo?
W aspekcie prawnym powinno być tak. Jest spółka i jej akcjonariusze. Akcjonariusze są wymienieni w księdze akcji, prowadzonej przez zarząd zgłoszony w KRS. W spółce funkcjonują jej organy, w tym najważniejszy, czyli walne zgromadzenie właścicieli.
To akcjonariusze podejmują decyzję, m.in. wybierają radę nadzorczą, zatwierdzają budżet. Żeby odbyło się walne zgromadzenie, musi zwołać je prawidłowy organ – zarząd, rada nadzorcza albo większość akcjonariuszy.
Zwołanie walnego odbywa się przez ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Natomiast żeby prawidłowo otworzyć walne musi być lista akcjonariuszy uprawnionych do udziału w walnym. Tę listę przygotowuje zarząd (wpisany do KRS). Niezależnie od tego, w czasie walnego prowadzi się listę obecnych akcjonariuszy (te osoby muszą równocześnie znajdować się na liście akcjonariuszy). Notariusz obecny na walnym sporządza protokół, który podpisuje, a do niego winna być dołączona lista obecnych na walnym. Tak stanowią przepisy. Tymczasem rzeczywiste wydarzenia są inne. Osoby trzecie publikują zawiadomienie o zwołaniu walnego zgromadzenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Wydawca Monitora nie sprawdza umocowania prawnego ogłoszenioodawcy. Nie ma mechanizmu weryfikacji ogłoszeniodawcy – może nim być każdy. Te osoby trzecie w stosunku do spółki – nie ma wśród nich aktualnych akcjonariuszy uprawnionych do udziału w walnym – spotykają się w kancelarii notariusza i odgrywają walne zgromadzenie akcjonariuszy. W trakcie tego nierzeczywistego walnego dochodzi do zmiany w składzie rady nadzorczej i tworzy się równoległą rzeczywistość korporacyjną – prawnie nieistniejącą, natomiast na tyle skutecznie wykorzystującą organy rejestrowe i sądy, żeby dochodziło do zamieszania korporacyjnego w spółce i wyprowadzenia z niej majątku. Bo nowa rada nadzorcza wybiera nowy zarząd, a ten doprowadza do sprzedaży majątku. W tym wypadku kilkudziesięciu nieruchomości wartych kilkadziesiąt milionów złotych.

Jaka jest w tym rola notariusza? To się odbywa w jego obecności
Notariusz sporządza protokół z posiedzenia organu spółki. Na tej podstawie dochodzi następnie do zmiany we władzach spółki, rozporządzania jej majątkiem.
Może on sporządzić dwa rodzaje protokołu: pierwszy to protokół z posiedzenia organu, drugi to tzw. protokół z oświadczenia, w którym notuje, co się dzieje. Różnica jest niewielka. W pierwszym wypadku potwierdza, że zostało zwołane walne zgromadzenie i potwierdza, że zwołała je osoba uprawniona. W drugim przypadku nie sprawdza zwołującego i wykonuje protokół rejestrujący dziejące się w jego obecności wydarzenia. W tym drugim protokole potwierdza tylko, że dane osoby się stawiły, otwarto walne zgromadzenie akcjonariuszy, wykonano określone czynności itd. W tym przypadku notariusz nie ponosi odpowiedzialności za to, co się dzieje rzeczywiście, pod przykrywką czynności formalnych. Nie ma obowiązku sprawdzania, kto zwołał walne i czy uczestniczący w nim są do tego uprawnieni. Protokół jest oddany w formie wyciągu. Więc nie widać w nim wszystkiego. Na podstawie takiego dokumentu, inny notariusz, który być może nie widzi takiego niuansu jaka jest różnica między pierwszym i drugim rodzajem protokołu lub dlatego, że otrzymuje tylko wyciąg z protokołu, sporządza dokumenty notarialne rozporządzające kilkudziesięcioma nieruchomościami należącymi do spółki.
Przypominam, że notariusz jest powołany w sprawach niespornych. Czyli tam, gdzie nie ma konfliktu, sporu, wątpliwości.  Notariatowi przypisuje się funkcją publiczną i daje mu się prawo do tworzenia dokumentów, które są dokumentami urzędowymi, czyli cieszą się domniemaniem prawdziwości.
Jeśli notariusz zaświadczy coś w akcie notarialnym, to ja ze swoich dokumentów lub oświadczenia, nie mogę obalić tego, co uosabia dokument notarialny. Brak staranności w przygotowaniu dokumentów, które są podstawą do wykonywania czynności, może prowadzić do złamania prawa, czasem na wielką skalę.



 

Czy spółka może wybrnąć z takiej sytuacji?
Oczywiście, w końcu spółka i jej zarząd podany w KRS, powinni udowdnić swoją rację. Tym bardziej, że atakujący nie są w  stanie udowodnić przed sądem swojego umocowania w spółce. Jednak proces ten może być bardzo czaschłonny i kosztowny, nie mówiąc już o tym, że nie da się całkowicie wykluczyć przegranej. W szczególności, jeżeli uwzględnimy przy tym schematyczność działania polskich sądów, przewlekłość postępowań i praktyczny brak zainteresowania ściąganiem tego rodzaju praktyk, przez organy do tego powołania.

Autor, prof. Tomasz Oczkowski jest radcą prawnym od 1997 r., wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu od 2000 r.
W Kancelarii Oczkowski i Wspólnicy zajmuje się szeroko rozumianym prawem gospodarczym, obejmującym publiczne prawo gospodarcze, prawo podatkowe, prawo handlowe, a także prawem cywilnym, w szczególności jego działem dotyczącym zobowiązań.