Choć dokument poparło 227 deputowanych w 450-osobowej izbie, w momencie głosowania na sali posiedzeń było znacznie mniej posłów. Ustawa "przeszła" w czwartek w godzinach wieczornych dzięki temu, że deputowani koalicji rządzącej Partii Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza oddawali głosy za nieobecnych w parlamencie kolegów.
"Ja rozumiem, że partia wydała rozkaz uchwalenia ustawy w dniu dzisiejszym, ale przecież trzeba mieć sumienie!" - oburzał się opozycyjny deputowany, Jurij Karmazin.
Ustawa antykorupcyjna wejdzie w życie 1 lipca. Przewiduje m.in. sprawdzanie pod kątem korupcji posłów, urzędników oraz osób, które ubiegają się o pracę w instytucjach państwowych.
Nakłada obowiązek deklarowania posiadanego mienia urzędników i członków ich rodzin, grozi odpowiedzialnością karną osobom, które dopuściły się działań korupcyjnych.
Ustawa przewiduje karanie zamieszanych w korupcję urzędników grzywną bądź pozbawieniem wolności nawet do sześciu lat.
Prezydent Janukowycz niejednokrotnie deklarował, iż rozprawi się z korupcją, która zżera państwo. Mówił o tym także w czwartek, wygłaszając doroczne orędzie o stanie państwa na forum parlamentu.
(PAP)