Strasburg: Polska skazana za przewlekłość postępowania administracyjnego
Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 2 grudnia uznał, iż postępowanie administracyjne, które rozpoczęło się w 1994 r. i nadal się toczy, nie spełnia wymogu rozstrzygnięcia w rozsądnym terminie i narusza prawo do rzetelnego procesu.
Skarga do Trybunału została wniesiona przez mieszkańca Kadzidła, którego rodzice przed wojną byli właścicielami nieruchomości gruntowej na terenie Warszawy. Nieruchomość ta została wywłaszczona na podstawie dekretu z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy, a w 1949 r. rodzice skarżącego wnieśli o przyznanie im w zamian prawa do wieczystego użytkowania innej nieruchomości. Wniosek ten ostatecznie został odrzucony w drodze decyzji administracyjnej z 1961 r. W 1993 r. skarżący wniósł o stwierdzenie nieważności tejże decyzji, które uzyskał rok później. Od 1994 r. skarżący bezskutecznie dochodzi przyznania mu użytkowania wieczystego działki, która częściowo pokrywa się z działką wskazaną przez jego rodziców we wniosku z 1949 r. Postępowanie nadal się toczy. Przed Trybunałem skarżący zarzucił, iż taki stan rzeczy - czyli dwudziestoletnie dochodzenie prawa do uzyskania użytkowania wieczystego nieruchomości - stanowi naruszenie wymogu rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie, wpisanego w gwarancje rzetelnego procesu chronionego w art. 6 ust. 1 Konwencji o prawach człowieka.
Czytaj: Skarga na przewlekłość postępowania administracyjnego>>>
Trybunał nie miał żadnych wątpliwości, zgodził się z argumentacją skarżącego i stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji. Trybunał przypomniał, iż w sytuacji, w której skarżący musi wyczerpać drogę administracyjną przed wniesieniem sprawy do sądu, długość postępowania przed organami administracyjnymi zostaje wliczona do ogólnego okresu rozpatrywania "sprawy o charakterze cywilnym" w autonomicznym rozumieniu tego terminu z art. 6 ust. 1 Konwencji. Długość postępowania w sprawie skarżącego osiągnęła rekordowy okres 20 lat, a jego sprawa w dalszym ciągu się toczy. Termin ten zdecydowanie nie jest "rozsądnym terminem" wskazanym w art. 6 ust. 1 Konwencji. Miało tym samym miejsce naruszenie tego przepisu.
Sprawy własnościowe, które pozostały Polsce w "spadku" po minionym ustroju i zawieruchach wojennych, bez wątpienia należą do spraw o najwyższym stopniu skomplikowania i niejasności. Jednak nawet ich wysoka złożoność i kontekst historyczno-prawny nie usprawiedliwiają wieloletniego, a wręcz niekończącego się postępowania przed organami administracyjnymi i sądowymi. Zgodnie z angielską maksymą "justice delayed is justice denied" sprawiedliwość spóźniona to zaprzeczenie sprawiedliwości, a także naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji o prawach człowieka.
Tak wynika z wyroku Trybunału z 2 grudnia 2014 r. w sprawie nr 53339/09, Siermiński przeciwko Polsce.





