LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Skąd wynika niechęć sędziów do komentowania swoich decyzji?

Brak dbałości o poprawny wizerunek medialny sądów kończy się źle: wypaczonym obrazem sędziów i sądów w społeczeństwie - uważa sędzia Jolanta Machura-Szczęsna.

wywiad mikrofon kobieta
Źródło: iStock

Od dawna zastanawia mnie brak reakcji sędzió na często niesprawiedliwe zarzuty mediów. Powody są różne. Jeden z nich to niechęć sędziów do komentowania swoich decyzji, utwierdzana przez lata przez starszych lub usytuowanych wyżej w administracyjnej hierarchii „mentorów”, stojących na stanowisku, że sędzia wypowiada się wyłącznie w orzeczeniu i nie wypada mu występować publicznie - pisze sędzia Jolanta Machura-Szczęsna. Literalna wykładnia tego poglądu jest wygodna, bo obrona swojego stanowiska wymaga wiedzy, odwagi, pewności siebie. Czym innym jest jednak komentowanie swojego orzeczenia, a czym innym ucieczka przed dziennikarzem…
Inną przyczyną awersji sędziów do publicznych wypowiedzi jest trudna droga dotarcia do mediów z rzeczowym przekazem, który nie jest już tak chwytliwy jak sensacyjne doniesienie. Nie jest to jednak argument przekonujący, bo nie wszystkie media i nie wszyscy dziennikarze wyłącznie „gonią za sensacją”. Są różne kręgi odbiorców, różne media i zróżnicowany przekaz. Prasa to nie tylko tabloidy i szufladkowanie dziennikarzy jest tak samo nie fair, jak formułowanie uogólnień względem sędziów.
Innym powodem może być strach środowiska, by w procesie „otwierania się na media” światła dziennego nie ujrzały inne patologie funkcjonujące w wymiarze sprawiedliwości. Tyle, że łatwo im zapobiec właśnie jawnością życia sądowego.
Nie bez znaczenia jest też nieufność sędziów wobec mass mediów, które z definicji krytykują, a nie wystawiają laurki. Z drugiej jednak strony, reagowanie wyniosłym milczeniem na niesprawiedliwą krytykę pogłębia tylko wzajemne niezrozumienie między sędziami a dziennikarzami i może być słusznie odczytane jako buta zamkniętego klanu, któremu nie zależy na opinii publicznej.
Czas na lekcję pokory - pisze w kwartalniku "Na wokandzie" sędzia Machura-Szczęsna.

W sądach funkcjonują rzecznicy prasowi powołani do kontaktów z mediami. Tajemnicą Poliszynela jest, że w większości posady te – tak jak inne stanowiska funkcyjne – obsadzane są przez „zasłużonych sędziów”, głównie z myślą o dodatkach funkcyjnych. Wielu z takich rzeczników nie ma odpowiednich predyspozycji, a nawet publicznie manifestuje swoją niechęć do dziennikarzy. Nic w tej niechęci zresztą dziwnego, skoro rzecznikami zostają sędziowie, a nie zawodowo przygotowani do tego fachowcy od kontaktów z mediami. Czy czynny zawodowo orzecznik ma czas i predyspozycje do natychmiastowego reagowania na medialne zaczepki? Czy ma z kolei sens odrywanie sędziego od orzekania do kolejnych czynności, wymagających kompletnie innych kwalifikacji?

O nieprofesjonaliźmie rzeczników prasowych, ale też braku wsparcia doświadczonego zaplecza prasowego w sądach, mówi się od lat. Jednak w tym przypadku, podobnie jak w wielu kwestiach pozostawionych do decyzji środowiska, od lat funkcjonuje status quo. Dziś każda większa instytucja posiada profesjonalnych rzeczników prasowych, specjalistów od public relations, a nawet całe biura prasowe. Nie da się obecnie funkcjonować według archaicznych przyzwyczajeń i dalszy marazm w tej dziedzinie bardzo szkodzi wymiarowi sprawiedliwości. Brak dbałości o poprawny wizerunek medialny kończy się źle: wypaczonym obrazem sędziów i sądów w społeczeństwie - uważa sędzia.
Nie sposób prawidłowo wymierzać prawa, gdy obywatele, adresaci medialnych ataków, przychodzą z góry wrogo nastawieni do sądów. Widać to w salach rozpraw w zachowaniu stron, które sprawiają niekiedy wrażenie, jakby przegrały sprawę, zanim sąd wyda wyrok. Niejednokrotnie wyrażają swoje nieukontentowanie, czasem w sposób niezwykle frustrujący dla sędziego, który zmuszony jest zachować powagę i bezstronność. Bo przecież „polski wymiar sprawiedliwości jest beznadziejny”. Cytat ten pochodzi z autentycznej wypowiedzi strony na mojej rozprawie. Strony, która następnie uzyskała korzystny dla siebie wyrok!
Chyba nie o taki wymiar sprawiedliwości i taką jego krytykę nam chodzi. Warto zatem przełamać niechęć do mediów, zapoczątkowując wzajemne kontakty, spotkania, szkolenia czy konferencje prasowe inicjowane przez sądy. Czas zmierzyć się ze społecznymi zarzutami wobec sędziów - stwierdza sędzia Machura-Szczęsna.

Polecamy książki prawnicze