- Z oburzeniem przyjmujemy ciszę, która zapadła wobec faktu ponownej próby zamknięcia dostępu do zawodu radcy prawnego i eliminowania potencjalnej konkurencji w postaci aplikantów radcowskich takimi sposobami, jak przeprowadzenie testów, których nie zdało blisko 80 proc. aplikantów przystępujących do ich zaliczenia i których nie zdaliby, prawdopodobnie, nawet najlepsi z praktykujących radców prawnych - piszą autorzy listu. Ich zdaniem jest konieczne, aby problem ten stał się przedmiotem publicznej debaty w Polsce. - Zastosowane wobec aplikantów metody „nauczania” i egzekwowania „wiedzy” są sprzeczne z etyką radcy prawnego i z dobrymi obyczajami. Czy etyczne jest, że warszawska OIRP ustaliła aplikantom 67 proc. próg zaliczenia, dużo wyższy niż w innych izbach w kraju (gdzie oscyluje on prawdopodobnie na poziomie 50-60 proc.) i wyższy nawet od progu dla zaliczenia testu na egzaminie radcowskim (60 proc.)? Tak wysoki i niepoparty żadnym uzasadnieniem merytorycznym próg zaliczenia skutkuje nieuzasadnioną dyskryminacją w porównaniu do aplikantów, którzy odbywają szkolenie w innych izbach w kraju, a także w stosunku do aplikantów poprzednich roczników oraz aplikantów przystępujących do egzaminu radcowskiego. Pytamy, czy rzeczywiście celem szkolenia, które wyeliminowało 45 proc. aplikantów pierwszego roku jest rzetelne kształcenie młodych prawników, prowadzące do uzyskania przez nich uprawnień radcy prawnego? - pytają autorzy listu.
Jednak z załączonej do listu statystyki (pobranej z oficjalnej strony warszawskiej OIRP) wynika, że wymienione 80 proc. dotyczy zapewne tylko konkretnego testu. Zresztą w przypadku jednego z testów poprawkowych, z prawa konstytucyjnego, nie zdał nikt. Natomiast  dokument pokazuje, że w OIRP w Warszawie roczne kolokwium, z uwzględnieniem dodatkowego kolokwium poprawkowego, zaliczyło 72,05 proc. aplikantów.  
Na niezgodność podawanych w "liście otwartym" danych z oficjalnymi statystykami zwraca uwagę w swojej replice Grzegorz Furgał, dyrektor Biura Prasowego Krajowej Rady Radców Prawnych. Dodaje też, że ponadto, 265 osób z 2036 aplikantów uprawnionych w Warszawie do przystępowania do kolokwiów, zrezygnowało ze zdawania przynajmniej jednego kolokwium cząstkowego i w ten sposób sami, własną decyzją pozbawili się możliwości zaliczenia pierwszego roku aplikacji (265 osób to jest 13 proc. całej populacji rocznika, co po dodaniu prawie 28 proc. tych, którzy nie zdali, daje ponad 40 procent aplikantów wyeliminowanych ze szkolenia - przyp. autora). Zdaniem Furgała, zabieg socjotechniczny, jaki zastosowali autorzy, tj. podawanie błędnych danych i przenoszenie na cały kraj wyników warszawskich kolokwiów, jest głęboko krzywdzący dla samorządu radców prawnych. - Jak wynika z danych, w skali całego kraju, przed trzecim terminem egzaminu, zdało ponad 72 proc. ogółu aplikantów. Ostateczny, trzeci termin kolokwium, może ten wynik jedynie poprawić - pisze rzecznik KRRP. I dodaje, że wprawdzie reprezentowana przez niego instytucja nie mam zwyczaju odpowiadać na anonimy, ale w tym wypadku robi wyjątek.
Podkreśla jednak, że ma problem z odgadnięciem, kim są anonimowi „młodzi prawnicy” podpisani pod listem. Nie jest bowiem pewien, czy są to aplikanci radcowscy. Wskazuje na to, zdaniem rzecznika, nieznajomość zasad działania samorządu radcowskiego. - Aplikanci wiedzą bowiem, iż egzamin zawodowy organizowany jest tylko i wyłącznie przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Zestawienie wyników egzaminu państwowego z kolokwium samorządowym jest nieuczciwą manipulacją i pokazuje brak wiedzy „młodych prawników” oraz ich złe intencje. Podkreśla też, że aplikanci radcowscy w dotychczasowej korespondencji, nawet w tej skomplikowanej sprawie, zawsze występowali z otwartą przyłbicą, podpisując swoją korespondencję i kierując ją prawidłowo, do Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych. - Brak wiedzy i orientacji „młodzi prawnicy”, pokazują nawet w osobie adresata. Swój email skierowali do „Prezesa Krajowej Izby Radców Prawnych”. Znając choć pobieżnie ustawę o radcach prawnych, powinni wiedzieć, iż takiego organu nie ma (jest za to Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych).- stwierdza Grzegorz Furgał.


Komentarz: Coraz bardziej gorąco wokół egzaminów na aplikacji

Czytaj także: Aplikanci proszą ministra o interwencję w sprawie egzaminów