W założeniach do noweli Kodeksu postępowania cywilnego przygotowanych przez resort sprawiedliwości pojawił się pomysł na to, by sądy przedstawiały stronom możliwą do przyjęcia podstawę prawną ich żądania. Jak wskazuje Ministerstwo Sprawiedliwości, w obecnym stanie prawnym często dochodzi do sytuacji, że strona dopiero w momencie ogłoszenia wyroku dowiaduje się, że powinna była oprzeć swoje żądanie na innych przepisach oraz przedstawić i udowodnić zupełnie inne fakty, niż pierwotnie zakładała. Resort uważa, że ogranicza to prawa strony i proponuje, by sąd omawiał możliwe podstawy prawne żądań stanowiących przedmiot postępowania. Ma to odbywać się na rozprawie i zostać uwzględnione w protokole. Jednocześnie przepisy wyłączą możliwość dokonania przez sąd innego niż omówione rozstrzygnięcia. Pomysł negatywnie ocenia Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia". Zwraca uwagę, że ministerstwo bardzo nieprecyzyjnie określiło, na czym właściwie polegać ma omówienie podstaw prawnych żądania. Wątpliwości sędziów budzi już samo sformułowanie "żądanie", ponieważ - jak podkreślają - nie wynika z niego, czy omówieniu podlegać będą jedynie podstawy żądań powoda, czy pojęcie to należy rozumieć szerzej i brać pod uwagę także zarzuty podnoszone przez pozwanego. W pierwszym przypadku takie omówienie będzie przynosiło korzyści jedynie powodowi, a zatem naruszać będzie zasadę "równości broni" stron procesu.
Wątpliwości sędziów budzą także praktyczne korzyści takiego rozwiązania. W przypadku stron reprezentowanych przez profesjonalnych pełnomocników takie omówienie podstaw będzie - ich zdaniem - całkowicie zbędne, ponieważ z racji wykształcenia i praktyki zawodowej, pełnomocnicy sami powinni umieć ocenić podstawy prawne, na jakich opierają swoje żądania. Z kolei nieprofesjonaliści - jak piszą sędziowie w opinii - "i tak nie będą w stanie zrozumieć materiału normatywnego "możliwego" do zastosowania w sprawie", a zatem również w ich przypadku omawianie będzie całkowicie niecelowe. Co więcej, może wzbudzić w stronie podejrzenie, że sędzia nie jest bezstronny.
"Wobec niskiej świadomości prawnej w społeczeństwie wypowiedzi dokonywane w ramach "omawiania" mogą zostać odebrane jako objaw braku bezstronności sędziego, w szczególności, jeżeli sędzia będzie reprezentował pogląd prawny niezgodny z tym, który reprezentuje strona, względnie jej pełnomocnik; omawianie podstaw prawnych może zatem stanowić pożywkę do zgłaszania wniosków o wyłączenie sędziego" - piszą przedstawiciele Stowarzyszenia w opinii do projektu.
Na możliwość posądzania sędziów o brak bezstronności, komentując ww. rozwiązania, zwracało uwagę także Rządowe Centrum Legislacji. Zdaniem RCL zmiana mogłaby doprowadzić także do spadku popytu na porady prawne, ponieważ wobec przytaczania przez sędziów podstaw prawnych ewentualnego rozstrzygnięcia, bardziej opłacalne niż skorzystanie z rady profesjonalisty, mogłoby być wniesienie sprawy do sądu.
Monika Sewastianowicz