W dokumencie kierowanym do szkoły rodzice podkreślają, że ustawa - Prawo oświatowe w ogóle nie daje nauczycielom uprawnień do zadawania prac domowych. Pismo stwierdza, że pedagodzy nie mają prawa dysponować czasem dziecka poza godzinami lekcyjnymi, a nauczyciel, który to robi, narusza Konstytucję i przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.  Jak podkreślał w wywiadzie dla Polsat News jeden z organizatorów akcji, Mariusz Smołkowicz, skoro ustawy oświatowe nie regulują zadawania prac domowych, to należy powiadamiać kuratoria o tym, że nauczyciel wyciągnął konsekwencje wobec ucznia, który nie odrobił lekcji.

 

 


 

Za dużo zadań domowych

Międzynarodowe badania pokazują, że polscy uczniowie poświęcają dużo więcej czasu na odrabianie prac domowych niż ich rówieśnicy z innych krajów. Sprawdzało to m.in. badanie PISA 2012, według którego w OECD uczniowie przeznaczają na samodzielną pracę w domu nieco mniej niż 5 godz. tygodniowo, podczas gdy w Polsce ta średnia wynosi blisko 7.

Raport na ten temat publikował również w tym roku Związek Nauczycielstwa Polskiego - wynika z niego, że ważniejsza jest jakość zadań domowych, niż ich ilość, a korelacja pomiędzy lepszymi wynikami uczniów a pracą domową występuje jedynie w starszych klasach.

Komentarz: Uczyć się jak Finowie, umieć jak Bill Gates >>

 

Na problem przeciążenia uczniów pracami domowymi od dawna zwracają uwagę rodzice. Wielokrotnie kierowali oni w tej sprawie skargi do rzecznika praw dziecka.
- Ilość zadawanych prac domowych niejednokrotnie powoduje, że dzieci i młodzież mają ograniczoną możliwość aktywnego uczestniczenia w życiu rodzinnym, w tym kultywowania tradycji wspólnego spędzania czasu z rodzicami i rodzeństwem, a także wywiązywania się z obowiązków domowych, które również odgrywają istotną funkcję wychowawczą – podkreślał rzecznik praw dziecka w wystąpieniu skierowanym do minister edukacji.

 

Zakaz bezprawny

Problemu z zadawaniem prac domowych nie rozwiąże jednak wydanie przez rodzica oświadczenia, w którym zakazuje zadawania prac domowych. - Rodzic nie może narzucać nauczycielom metod nauczania - mówi prof. Antoni Jeżowski, porównując tę sytuację z próbą wskazywania przez pacjenta określonej terapii, którą powinien zastosować posiadający wiedzę specjalistyczną lekarz - Rodzice mają w szkole swoją reprezentację, kolegialny organ wewnętrzny szkoły i powinni działać za jego pośrednictwem - dodaje.

Ekspert wskazuje też, że kompetencje rady reguluje art. 84 PO, a zatem osoby, które chcą wprowadzić zakaz zadawania prac domowych uczniom, powinny przekonać do tej inicjatywy radę rodziców, a potem skierować wniosek do rady pedagogicznej. Ale i ta procedura może okazać się nieskuteczna.

- I tu trafiamy na klasyczny pat – tłumaczy prof. Jeżowski.  - Wniosek można złożyć w każdej sprawie, ale wśród kompetencji rady pedagogicznej nie znajdujemy w ustawie prawa do narzucania metod nauczania nauczycielom. Nie może więc podjąć w tej sprawie żadnej uchwały i musi wniosek odrzucić jako bezzasadny w świetle sztuki pedagogicznej - dodaje.

 

Lepsze kompromisowe rozwiązania

Do pomysłu nie są też przekonani wszyscy rodzice. O sprawę zapytaliśmy Wojciecha Starzyńskiego, prezesa Zarządu Fundacji „Rodzice Szkole”. Podkreślił on, że problem z zadawaniem nadmiernej ilości prac domowych trudno rozwiązać systemowo, w drodze jednego konkretnego przepisu. Należałoby raczej skupić się na wypracowaniu dobrych praktyk w tym zakresie.

- Wiem, że są nauczyciele, którzy nie wyobrażają sobie innej pracy z uczniem, niż opartej na pracy domowej. To jest pewna dziewiętnastowieczna tradycja, ale to nie rodzice i nie politycy będą decydować, czy to jest dobre, czy złe - konstatuje prof. Antoni Jeżowski - Należałoby tu pomyśleć raczej o zmianie systemu kształcenia nauczycieli, a na to chyba się nie zanosi - dodaje.