LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Uzależnienie od elektroniki może mieć poważne skutki dla zdrowia

Wady wymowy, luki w podstawowej wiedzy, a nawet zaburzenia określane przez specjalistów jako pseudoautyzm to zagrożenia płynące z nadużywania przez młodsze dzieci urządzeń elektronicznych: telefonów, tabletów, konsoli czy telewizorów.

lekcje tablica 000001
Źródło: iStock

Przestrzegali przed tym specjaliści zgromadzeni w środę w Katowicach na konferencji "Przeciw e-uzależnieniom – spotkajmy się w rodzinie", organizowanej w ramach kampanii Śląskiego Kuratorium Oświaty w Katowicach "Rodzina TAK#e-uzależnienia NIE".
Jak powiedziała śląska kurator oświaty Urszula Bauer, kampania ma wspierać szkoły i inne instytucje, a także rodziny - w profilaktyce i terapii. "Chcemy przede wszystkim podejmować takie działania, które pozwalają przeciwdziałać zjawiskom patologii wśród dzieci i młodzieży, zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i uczulić je na niebezpieczeństwa, które czekają w świecie wirtualnym" - powiedziała kurator.
Psycholog dr Ewa Nieroba z Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Kłobucku przedstawiła wyniki badań na grupie 360 gimnazjalistów i ich rodziców przez specjalistów tej poradni. Okazało się, że 14 proc. gimnazjalistów i 24 proc. ich rodziców jest bardzo realnie zagrożonych lub już uzależnionych od internetu.
Przebadano także dzieci w wieku przedszkolnym – pięcio- i sześciolatków wraz z rodzicami. Dzieci miały nazwać obiekty na czterech zaprezentowanych im tablicach; były na nich dzieci zwierząt, dzikie zwierzęta żyjące w Polsce, sprzęty domowe i urządzenia cyfrowe. "Najszybciej i prawie zawsze poprawnie dzieci odpowiadały na pytania o sprzęt elektroniczny, najgorzej wypadły w teście na znajomość dzieci zwierząt. To jest katastrofalne - mimo że jest to w programie edukacji przedszkolnej dzieci nie wiedzą, że dziecko konia to źrebak, a dziecko psa – szczeniak" – powiedziała PAP dr Nieroba.

Specjaliści podkreślali podczas konferencji, że do ukończenia drugiego roku życia dziecko w ogóle nie powinno korzystać z telewizora, tabletu czy telefonu komórkowego. "W wieku przedszkolnym młodszym dozwolone jest maksimum pół godziny dziennie i nie chodzi tylko o kontakt bezpośredni - kiedy je sadzamy przed telewizorem czy dajemy do ręki urządzenie, ale też o to, jak telewizor jest używany w domu. Badanie przeprowadzone w Tychach wykazało, że ponad 30 proc. rodziców, wchodząc do domu, natychmiast włącza telewizor i on chodzi non stop. Dzieci niby się bawią, ale ten telewizor cały czas je stymuluje i mają potem ogromne kłopoty. To ma wpływ na funkcjonowanie układu nerwowego" – podkreśliła dyrektor Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Tychach Izabela Rodak.

Jak poinformowała, specjaliści zatrudnieni w takich poradniach obserwują większy odsetek dzieci mających problemy z wymową. "Kiedyś, kiedy tych technologii nie było, naprawdę tego nie obserwowaliśmy w takiej ilości – więcej niż połowa dzieci idących do I klasy ma wadę wymowy. W 25-osobowej grupie przedszkolnej trzylatków zdarza się dwoje, troje dzieci, które w ogóle nie mówią. Podłoże oczywiście może być różne, ale na pewno wpływ telewizji jest" – powiedziała Izabela Rodak.
Innym zjawiskiem obserwowanym w poradniach pedagogiczno-psychologicznych jest – jak mówiła – tzw. pseudoautyzm. Takie dziecko nie patrzy w oczy, nie słucha, nie mówi, biega cały czas, jest nakręcony, jakby je ktoś do prądu podłączył. "Mówimy rodzicom: przede wszystkim odstawić telewizję, bo okazuje się, że dziecko non stop ogląda bajki, bo wtedy jest grzeczne. Po trzech tygodniach przychodzi inne dziecko, próbuje nawiązać kontakt" – relacjonowała Rodak.
Jak zaznaczyła, nadużywanie urządzeń elektronicznych przez dzieci może zaburzyć u nich budowanie sieci neuronalnych, odpowiedzialnych np. za komunikację, empatię, koncentrację uwagi.

Zdaniem dr Nieroby, zauważalny jest kryzys rodziny, przejawiający się m.in. w słabych więziach czy zbyt liberalnym wychowaniu dzieci. "Rodzice nie mają świadomości, że zakres wolności, jaką dają dzieciom przedszkolnym i gimnazjalistom, jest zbyt duży. Rodzic musi kontrolować zarówno ilość czasu spędzanego przed komputerem, jak i jego jakość, bo jakość tej aktywności może być bardzo niebezpieczna" – zaznaczyła.
Dodała, że bardzo ważne są też dobre relacje między rodzicami a dzieckiem, a z tym - co także wynika z badań - ostatnio nie jest najlepiej. "Naprawdę nie ma czasu wspólnego, nie ma więzi, a nawet jeśli więź jest, to rodzice są teraz często bardzo liberalni i nie chce im się walczyć z dzieckiem, a tu trzeba trochę iść na wojnę. Nie znam dziecka, które grzecznie odkłada urządzenie, kiedy rodzic mówi, że już koniec. Dziecko musi słyszeć rodzica zdeterminowanego, silnego, który na +nie+ dziecka odpowie: +ty tu nie rządzisz+" - powiedziała Ewa Nieroba.
Częścią kampanii śląskiego kuratorium, wpisującą się w ogólnopolski Program ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań "Razem bezpieczniej" im. Władysława Stasiaka, są również konkursy recytatorskie i plastyczne, warsztaty, spotkania, konferencje. Ma też powstać zespół, który opracuje ankietę do zdiagnozowania problemu e-uzależnień w szkołach woj. śląskiego. Anna Gumułka (PAP)

Więcej informacji i narzędzi znajdziesz w programie
LEX Prawo Oświatowe
Bądź na bieżąco ze zmianami prawnymi i korzystaj z aktualnych materiałów

Autor:

Polecamy książki oświatowe