Ministerstwo chciało sprawdzić, jak polski system edukacji radzi sobie z kształtowaniem kompetencji proinnowacyjnych u uczniów, są nimi m.in.: ciekawość, umiejętność rozwiązywania problemów, podejmowanie decyzji, wytrwałość, współpraca i praca nad wieloma problemami w tym samym czasie.

 

MEN przypomina: uczniowie mają plany i marzenia>>

 

Szkoła posłuszeństwa

Według autorów raportu nauczyciele zbyt często posługują się „programem nauczania” w komunikacji z uczniami, tymczasem perspektywy ucznia program nauczania jest pojęciem abstrakcyjnym. Bywa też, że podstawa programowa jest zdezaktualizowana i obniża to autorytet szkoły i nauczyciela. Ponadto pozbawia ucznia doświadczania, tego, że wiedza ciągle się rozwija.

 

Problemem jest również faworyzowanie uczniów, którzy wykazują się dużą spolegliwością i poziomem dyscypliny – jak podkreślają autorzy ekspertyzy - "sposób, w jaki szkołą kreuje „bohaterów pozytywnych” i „bohaterów negatywnych” ma fundamentalne znaczenie dla kształtowania kompetencji proinnowacyjnych". Według ekspertów szkoła powinna skupiać się na karaniu ekstremalnych przypadków naruszania reguł niż na nagradzaniu tych, którzy nigdy żadnych reguł nie przekroczyli.  Kolejnym problemem jest zabijanie spontaniczności i promowanie imitacji, czyli gotowych zestawów odpowiedzi.

 

 


 

Problem z wykształceniem nauczycieli

Bardzo duży wpływ na funkcjonowanie szkoły ma osobowość i kompetencje przywódcze dyrektora szkoły. W polskich szkołach można znaleźć dyrektorów, którzy podejmują się inicjowania nowatorskich działań, innowacji i eksperymentów służące wspieraniu nauczycieli i środowiska do podejmowania działalności innowacyjnej.


Szkoleniem nauczycieli zajmują się w większości ośrodki doskonalenia nauczycieli, choć  mają często charakter instruktażowy, co nie tylko nie motywuje do rozwoju umiejętności koncepcyjnego myślenia, ale dodatkowo tłumi te umiejętności. Według autorów ekspertyzy kursy często służą eliminowaniu deficytów we wykształceniu, które wynoszą nauczyciele ze studiów wyższych. Aktywność nauczycieli w formach doskonalenia jest ściśle zdeterminowana przez zdobycie kolejnych stopni awansu zawodowego (nauczyciel mianowany i dyplomowany) - dla młodych nauczycieli priorytetem jest jak najszybsze uzyskanie awansu zawodowego i w związku z tym starają się wypełnić kryteria formalne.

 

- Obecnie polska szkoła cofa się w swoim rozwoju. Po pierwsze brak szacunku dla zawodu nauczyciela, który wyraża się też m.in. godnym wynagrodzeniem dla nauczycieli - mówi Prawo.pl prof. Jakub Brdulak z SWPS - Ale jest to szerszy kontekst. Brak szacunku prowadzi do zjawiska negatywnej selekcji, tzn. do zawodu nauczyciela trafiają osoby, które nie powinny do niego trafić, ale ze względu na brak odpowiednich kandydatów akceptowane są osoby niekompetentne, które nie powinny pracować z dziećmi i młodzieżą. W efekcie tego typu osoby potwierdzają brak kompetencji nauczycielskich, a osoby które są w zawodzie od dłuższego czasu tracą motywacje do rozwoju i wychodzenia poza minimalnej minimum. Tego typu mechanizm ma bardzo destrukcyjne skutki, gdyż w dłuższym okresie prowadzi do sytuacji, że dany sektor, czy dana organizacja nie jest już w stanie się podnieść własnymi siłami. Jest pytanie, czy nie mamy do czynienia z tą sytuacją w przypadku sektora edukacji.  - dodaje.

 

 


 

Konieczne zmiany w edukacji

Eksperci sugerują konieczność akcentowania kreatywności u uczniów. Podkreślają także, że podstawa programowa wymaga dalszego doprecyzowania tak, aby jej realizatorzy rozumieli, na czym polega każdy jej zapis. Obecnie znajduje się w niej wiele postulatów, które mogą być wieloznacznie rozumiane i interpretowane.

- Pojawia się pytanie, czy potrzebujemy stricte szkoły stawiającej na innowacyjność, czy nie potrzebujemy po prostu dobrej szkoły, która wzmacnia dzieci/młodzież, tak aby na końcu procesu edukacji absolwenci szkół byli w stanie działać w oparciu o swoje silne strony. Każdy ma swoje silne strony i deficyty. Jeśli stawiamy na silne strony to oznacza, że dziecko jest diagnozowane pod tym kątem i zadaniem szkoły jest identyfikacja tych silnych stron - tłumaczy prof. Brdulak - Obecna edukacja koncentruje się na standaryzowaniu. To oznacza, że zakłada się, że każdy ma umieć tak samo dużo - bo podstawa programowa jest zdecydowanie przeregulowana i uniemożliwiająca elastyczność. A więc dziecko koncentruje się na deficytach. Jeśli mam kłopot z historią, biorę korepetycje i swój czas głównie adresuje w ten obszar, co jest z góry nieefektywne, jeśli historia nie jest silną stroną dziecka. Tak więc szkoła stawiająca na innowacyjność, to szkoła tak projektująca uczenie, że dziecko poświęca swój czas na obszary co do których ma predyspozycje, to szkoła diagnozująca silne strony, to szkoła dostarczająca doświadczeń dzieciom, które będą dla dzieci doświadczeniami budującymi ich wartość, to szkoła elastyczna - indywidualizująca programy uczenia się do predyspozycji poszczególnych uczniów, to szkoła uważna, która widzi jednostkę, a nie klasę, czy zbiór efektów uczenia się - podkreśla prof. Brdulak.

 

Dodaje, że zmianie powinna ulec jakość kształcenia pedagogów, bo obecnie nie jest ona wystarczająca. Kadra akademicka musi zostać również wzmocniona, zwłaszcza że spotyka się z podobnymi problemami, jak nauczyciele szkół podstawowych i średnich. Wynagrodzenia w sektorze szkolnictwa wyższego są również demotywująco niskie, co też prowadzi do zjawiska negatywnej selekcji. Przykładowo asystent na brytyjskiej uczelni zarabia ponad 2 razy więcej, niż profesor na polskiej uczelni. Edukacja jest jedna, choć mamy dwa ministerstwa zajmujące się tym obszarem.