Reforma edukacji zawetowana - MEN ma plan awaryjny
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała umożliwić przeprowadzenie reformy edukacji w przyszłym roku. Podkreślił, że proponowane rozwiązania zamiast poprawić sytuację w oświacie, mogłyby ją pogorszyć. Odwołał się m.in. do wcześniejszych zmian, takich jak wprowadzenie edukacji zdrowotnej czy rezygnacja z prac domowych. MEN zastanawia się nad ominięciem prezydenckiego weta.

– Zorganizowaliśmy specjalne konsultacje z ekspertami, nauczycielami, organizacjami oświatowymi i rodzicami. Po rozmowach z nimi oraz po ich apelach, nie mogę wyrazić zgody na taką ustawę – powiedział prezydent w nagraniu opublikowanym na platformie X. Wskazał, że to wywołałoby zamieszanie - Polska szkoła potrzebuje spokoju, wiedzy i stabilności, a nie nieprzemyślanych, chaotycznych zmian, które zaraz po wprowadzeniu trzeba będzie poprawiać - podkreślił Nawrocki. Wskazał, że reforma służyć ma ideologizacji edukacji oraz "eksperymentowaniu na całych rocznikach dzieci".
Nowela ws. godzin ponadywymiarowych przyjęta - nauczyciele dostaną wyrównanie>>
Weto prezydenta skomentowała w czwartek w nocy minister edukacji we wpisie opublikowanym na platformie X. Zwracając się bezpośrednio do Karola Nawrockiego, ostro oceniła jego decyzję i jej uzasadnienie. – Panie Prezydencie – edukacji na łańcuch nie weźmiecie. Weto do zmian w prawie oświatowym, poparte żenująco niemerytoryczną argumentacją. Tylko polityka i fobie – napisała.
W kolejnym wpisie minister zarzuciła prezydentowi brak zrozumienia dla realiów szkoły oraz lekceważenie roli nauczycieli. – Nie rozumie Pan szkoły. Nie szanuje Pan autonomii nauczycieli. I ewidentnie boi się Pan krytycznie myślącego młodego pokolenia. I nie ma Pan ani mandatu, ani siły, by zatrzymać dobre zmiany w reformie »Kompas Jutra« – dodała.
MEN chciał postawić na sprawczość
Zawetowana ustawa to „Reforma 2026. Kompas Jutra”. Według resortu edukacji reforma miała sprawić, że: „absolwenci polskich szkół będą przygotowani do życia w zmieniającym się świecie”
.
– Ważnym zadaniem szkoły miało być nie tylko przekazywanie wiedzy, ale także budowanie poczucia odpowiedzialności za własny rozwój i podejmowane decyzje. Resort deklarował, że stawia na kształtowanie sprawczości, która w dorosłym życiu miała pomagać w osiąganiu sukcesów. MEN zapowiadało również dążenie do tego, by uczniowie lepiej czuli się w szkole oraz – dzięki wsparciu nauczycieli – poznawali swoje mocne strony i potrafili korzystać ze zdobytej wiedzy – uzasadniał resort.
Reforma miała objąć m.in.:
- wprowadzenie nowych, praktycznych przedmiotów (edukacja obywatelska, edukacja zdrowotna, przyroda w nowej formule),
- nową, przejrzystą i spójną podstawę programową – mniej szczegółów do zapamiętania, więcej kompetencji kluczowych,
- więcej zajęć praktycznych i projektowych,
- zmiany w ocenianiu – większy nacisk na ocenę opisową, informację zwrotną i rozwój kompetencji,
- troskę o dobrostan uczniów i nauczycieli,
- zmiany w egzaminie ósmoklasisty i egzaminie maturalnym od 2031 roku,
- większą autonomię i wsparcie dla nauczycieli – bezpłatne szkolenia, studia podyplomowe, nowoczesne narzędzia metodyczne,
- równomierne rozłożenie nauki, mniej godzin w klasach VII–VIII szkoły podstawowej.
Ustawa przewidywała także dostosowanie zasad przeprowadzania egzaminu ósmoklasisty do nowej definicji podstawy programowej kształcenia ogólnego. Egzamin miał być oparty na oczekiwanych efektach uczenia się określonych w podstawie programowej dla szkoły podstawowej, a jego celem miała być weryfikacja, w jakim stopniu uczeń lub słuchacz je osiągnął. Zmiana ta miała charakter wynikowy i – według projektodawców – miała zapewnić spójność między nowym modelem podstawy programowej a systemem egzaminacyjnym. Egzamin miał być przeprowadzany w kwietniu, tak jak przed pandemią.
MEN ma plan, ale dość kontrowersyjny
Teraz ustawa trafi do Sejmu, ale trudno liczyć na większość obalającą prezydenckie weto. Ministra edukacji deklarowała jakiś czas temu, że ma plan awaryjny - polega on na wprowadzaniu zapisów ustawy rozporządzeniami. Nie budzi to entuzjazmu nawet ze strony Związku Nauczycielstwa Polskiego, który w odróżnieniu od innych związkowców, co do zasady wspierał MEN we wprowadzaniu zmian. - Chcemy pilnie spotkać się z panią minister i dowiedzieć się, czemu to ma służyć - mówił Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Podkreślał, że może to wywołać chaos i zastanawiał się, jaki może być tryb takich rozporządzeń.
Ocenił też, że uzasadnienie prezydenta do weta było „nie do zaakceptowania”. – Kiedy słyszę z ust pana prezydenta, że nie podpisuje tej ustawy, bo ona jest zideologizowana, to rozumiem, że pan prezydent nie miał obowiązku jej czytania, ale odrobina zdrowego rozsądku i takie krytyczne podejście ze strony pracowników (Kancelarii Prezydenta – PAP) do tego dokumentu, wydaje się, że powinno obowiązywać – dodał. Przyznał jednocześnie, że ustawa nie jest "szczytem marzeń" związkowców.
– Wydaje się, że zabrakło rozmowy z nauczycielami, a przede wszystkim – empatycznego podejścia do naszego środowiska. Od 2008 r. to chyba czwarta czy piąta reforma. Mamy prawo być tym już zmęczeni – powiedział.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





