Szef rządu stwierdził, że bardzo by sobie życzył, aby zapowiadany przez nauczycielskie związki protest nie miał miejsca. - I cały czas liczę na to - powiedział w czwartek w "Faktach po Faktach" w TVN24.

Czytaj: Strajk w oświacie 8 kwietnia i może potrwać do egzaminów>>

Jak mówił, dla niego zawód nauczyciela to jest "zawód ogromnego społecznego zaufania". I zapewnił, że "nauczyciele będą na pewno coraz lepiej wynagradzani", ale "na wszystko potrzeba czasu" - dodał. - Chciałbym, aby najbliższe 6-12 miesięcy były znaczone kolejnymi podwyżkami - powiedział. I doprecyzował, że chciałby, aby już w przyszłym roku wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego łącznie brutto było 6 tysięcy złotych.

Na pytanie, czy w takim razie jest gotów spotkać się z nauczycielami, premier powiedział: "Myślę że takie spotkanie jest jak najbardziej możliwe. Spotykam się ze związkami zawodowymi, chodzę na Radę Dialogu Społecznego, są tam przedstawiciele także stanu nauczycielskiego".

 



 
Natomiast wicepremier Beata Szydło powiedziała w czwartek wieczorem, że premier Mateusz Morawiecki, minister edukacji Anna Zalewska oraz minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska, są gotowi do tego, żeby rozmawiać z nauczycielami. - Przed nami jest jeszcze trochę czasu. Jest dobra wola ze strony rządu. Pani minister Zalewska, pani minister Rafalska, pan premier, jesteśmy gotowi do tego, żeby rozmawiać. Myślę, że w ten sposób powinniśmy to rozwiązać - zadeklarowała. 

Czytaj: Więcej pieniędzy dla nauczycieli w Warszawie>>