Zmiany w składach komisji wyłaniających dyrektora szkoły, uzależnienie możliwości przeprowadzania dodatkowych zajęć przez organizację społeczną od opinii kuratora oświaty, szersze możliwości kontrolowania prywatnych szkół - to zmiany, które wprowadzi przygotowana przez MEiN nowela prawa oświatowego.

Ostatnie dni na konsultacje "Lex Czarnek">>

 

Powrót do przeszłości

- Poważne wątpliwości budzi proponowane rozwiązanie, aby organ nadzoru pedagogicznego w składzie komisji dysponował większą liczbą głosów (5) niż organ prowadzący szkołę (3), co nie tylko zaburza równowagę w składzie komisji konkursowej na rzecz jednego organu, ale również prowadzi do tego, że umniejsza się rolę organu prowadzącego w wyborze dyrektora, mimo iż to jednostki samorządu terytorialnego głównie finansują zadania oświatowe - podkreślają związkowcy w opinii. Uważają, że zmierza to do scentralizowania zarządzania oświatą i powrót do rozwiązań, w których nie było mowy o samorządności szkoły.

Związkowcy uważają rozwiązanie stanowi swoistą uzurpację kompetencji w odniesieniu do kuratora oświaty kosztem ustawowych uprawnień organów prowadzących szkoły. Takie rozwiązanie jest całkowicie sprzeczne z przyjętym w latach 90-tych ustrojem systemu oświaty, polegającym na decentralizacji zadań państwa.

 

Ograniczenia uprawnień rady szkoły i rad rodziców

W opinii skrytykowano także pomysł, by konieczne było uzyskanie przez dyrektora szkoły opinii kuratora na przeprowadzenie lekcji z organizacją zewnętrzną. - Należy zwrócić uwagę, że w praktyce negatywna opinia kuratora oświaty może spowodować zakaz prowadzenia działalności w szkole przez daną organizację – w sytuacji gdy program zajęć zostanie pozytywnie zaopiniowany przez radę szkoły i radę rodziców. Zatem w sytuacji, gdy kurator oświaty nie wyda pozytywnej opinii, pozytywna opinia podmiotów działających w szkole i żywotnie zainteresowanych wprowadzeniem określonej współpracy z danymi organizacjami, a więc rady szkoły i rady rodziców, stanie się opinią bezskuteczną i bezprzedmiotową - uważają związkowcy.  Dodają, że zaproponowana nowelizacja jest ograniczeniem dotychczasowych kompetencji rady szkoły i rady rodziców.

 

 

 

Za dużo danych dla ZUS

Związkowcy negatywnie zaopiniowali też przepis, który nakazuje udostępnianie ZUS danych o nauczycielach przebywających na urlopach i zwolnieniach. Należy wyrazić podstawową wątpliwość czy delegacja określona w projektowanym art. 66b ust. 1 nie narusza zasady rzetelnej legislacji, a szczególnie zasady proporcjonalności. Na podstawie przyjętego rozwiązania przetwarzaniu i udostępnianiu między Ministrem Edukacji i Nauki i Zakładem Ubezpieczeń Społecznych podlegać będą określone ustawą dane.

Zdaniem ZNP nie ma żadnego uzasadnienia, aby w ramach ww. delegacji, zwłaszcza pod kątem wykazanego celu ustawodawczego, przetwarzać i udostępniać dane dotyczące np. m.in.:

  •   imienia i nazwiska,
  •   numeru PESEL, serii i numeru paszportu lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość,
  •   daty urodzenia,
  •   płci,
  •   stażu pracy,
  •   stażu pracy pedagogicznej,
  •   typu szkoły lub placówki oświatowej, w której jest zatrudniony,
  •   kodu TERYT gminy miejsca zatrudnienia,
  •   podstawy prawnej zatrudnienia,
  •   stopnia awansu zawodowego,
  •   wykształcenia,
  •   wymiaru etatu.

 

Zaproponowane rozwiązanie zdaniem ZNP narusza zasadę proporcjonalności, która szczególny nacisk kładzie na adekwatność celu i środka użytego do jego osiągnięcia. - Zbieranie tak szerokich danych osobowych może być oceniane jako naruszające zasady ochrony danych osobowych w kontekście zindywidualizowanym - podkreślają związkowcy. Dodają, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie posiada kompetencji statystycznych, umożliwiających mu zbieranie i przeprowadzania analiz danych.