Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Mniej uczniów nie musi oznaczać oświatowej tragedii

Według najczarniejszej prognozy Głównego Urzędu Statystycznego liczba mieszkańców naszego kraju do 2060 r. zmniejszy się z obecnych ponad 37 mln do 26,7 mln osób - skurczy się też liczba osób w wieku produkcyjnym. Oznacza to konieczność zreformowania systemu edukacji zarówno, jeżeli chodzi o kwestie kadrowe, jak i infrastrukturalne.

Mniej uczniów nie musi oznaczać oświatowej tragedii

Zarówno dane Głównego Urzędu Statystycznego, jak i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, wskazują na to, że Polska wymiera. GUS zwraca uwagę, że proces starzenia się ludności Polski będzie postępował.  Oznacza to wzrost odsetka osób w wieku 65 lat i więcej oraz duży spadek liczby dzieci i młodzieży (0–17 lat). Jedynie w scenariuszu wysokim przewiduje się utrzymanie liczby osób poniżej 18 lat na poziomie zbliżonym do 2022 r.

 

Wisi nad nami kryzys demograficzny – czas na zmiany>>

 

Uczniów będzie o wiele mniej

W przypadku oświaty o niżu demograficznym mówi się głównie w kontekście likwidacji szkół i masowych zwolnień nauczycieli. Resort edukacji wyliczał niedawno, że z powodu spadku liczby urodzeń za kilka lat nastąpi znaczne zmniejszenie się liczby uczniów w szkołach ponadpodstawowych oraz dzieci w wychowaniu przedszkolnym. W pierwszym okresie (już od roku szk. 2023/2024) należy zakładać, że będzie stopniowo zmniejszać się liczba dzieci w placówkach wychowania przedszkolnego, a więc spadać zapotrzebowanie na etaty nauczycieli. Szacuje się, że pomiędzy rokiem szkolnym 2022/2023 a 2030/2031 liczba dzieci w wychowaniu przedszkolnym zmniejszy się o 322 tys., tj. o 22 proc. Od roku szk. 2027/2028 liczba uczniów szkół podstawowych będzie stopniowo zmniejszać się (o ok. 169 tys. w ciągu 4 lat).

Polecamy szkolenie w LEX: Kadry i płace w oświacie - przegląd wybranych zmian prawnych w 2023 r. >

 

Większy spadek liczby uczniów w szkołach ponadpodstawowych - jak ocenia MEiN w stosunku do roku szk. 2023/2024 będzie widoczny w roku szkolnym 2027/2028. Liczba uczniów wyniesie wówczas ok. 1,5 mln, co oznacza spadek liczby uczniów szkół ponadpodstawowych względem roku szkolnego 2023/2024 o ok. 16 proc. (280 tys. uczniów mniej).

Zobacz w LEX: Kalendarz zadań dyrektora - Październik 2023 >

 

Masowe zwolnienia nauczycieli?

Na początku 2023 r. minister Przemysław Czarnek wysnuł z tych danych wniosek, że w ciągu trzech lat konieczne będzie zwolnienie 100 tys. pedagogów, stąd pomysł przywrócenia im prawa do wcześniejszej emerytury - nowelizacja będzie obowiązywać od 2024 r. Zakłada ona dodanie do Karty Nauczyciela art. 88a, uzależniający prawo do wcześniejszej emerytury od:

  • posiadania okresu składkowego wynoszącego co najmniej 30 lat, w tym co najmniej 20 lat faktycznego wykonywania pracy na stanowisku nauczyciela w wymiarze co najmniej połowę obowiązkowego wymiaru zajęć,
  • rozpoczęcia wykonywania pracy na stanowisku nauczyciela przed dniem 1 stycznia 1999 r.

 

Na razie sytuacja jest jednak zgoła przeciwna - oświata mierzy się z dużymi brakami kadrowymi, szacuje się, że na dzień 1 września 2023 r. brakowało nawet 30 tys. nauczycieli. Z problemami mierzyły się zwłaszcza duże miasta. Krytyczna sytuacja występuje również jeżeli chodzi o pedagogów i psychologów - w niektórych gminach nie ma żadnego i to mimo zmian w przepisach nakazujących obsadzenie etatów specjalistów w szkołach.

Zobacz nagranie szkolenia w LEX: Zmiany w prawie oświatowym i Karcie Nauczyciela od września 2023 r. >

 

Szansa na poprawę jakości - potrzebne jednak myślenie systemowe

Według Marka Pleśniara, dyrektora biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, nawet tak drastyczne zmiany demograficzne nie muszą skutkować zapaścią edukacji.

- Jest to szansa, by ponownie przemyśleć cały system. Mniej uczniów, to mniejsze klasy i lepszy kontakt ucznia i nauczyciela. Obecnie w krajach rozwiniętych przyjmuje się, że w klasie powinno być maksymalnie 24 uczniów, bo tylko wtedy ten kontakt jest zapewniony, w tym wypadku takie oddziały mogłyby liczyć nawet po 16 osób, co mocno podniosłoby jakość nauczania - wskazuje. To też - jego zdaniem szansa - by odpowiednio podejść do dzieci ze specjalnymi potrzebami i postawić na funkcje wychowawczą. - Mamy coraz więcej orzeczeń, co pokazuje, że kolejne pokolenia są bardziej wrażliwe, potrzebują dodatkowego wsparcia. Uważamy, że w klasach od 1 do 6 powinien być standardowo obecny nauczyciel wspomagający. Uważamy, że takie podejście przyniesie korzyści uczniom, zwłaszcza tym z trudnościami - podkreśla. Te same nakłady, przy mniejszej liczbie dzieci i odpowiedniej zmianie systemowej mogłyby pomóc te wszystkie potrzeby realizować, ważne jest też postawienie na nauczanie przedszkolne.

Czytaj też w LEX: Czas pracy nauczycieli szkół >

 

Sieć szkół do poprawki

Podobnego zdania jest Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. - Jestem optymistą, w zmniejszeniu liczby uczniów staram się dostrzegać szansę na zainwestowanie w jakość edukacji. Spadnie popyt na usługi edukacyjne, co zapewni możliwość bardziej efektywnego wykorzystania obecnie posiadanych przez nas zasobów, szczególnie w kontekście kadry nauczycielskiej. Ponadto szkoły - zwłaszcza ponadpodstawowe - będą zabiegać o ucznia, a wzrost konkurencji może pozytywnie wpłynąć na świadczone przez nie usługi - wskazuje Marek Wójcik. 

 

Dodaje też, że łatwiej będzie o żłobek i przedszkole dla dziecka. Dyskusji wymaga natomiast kształtowanie sieci szkół. - To będzie prawdziwe wyzwanie, po pierwsze będziemy musieli zastanowić się, co zrobić z małymi szkołami, do których już teraz czasem chodzi po kilku uczniów. Uważam, że należy je skonsolidować i dowozić dzieci do większych ośrodków, gdzie miałyby więcej możliwości. Co nie oznacza, że należy zupełnie zlikwidować placówki w mniejszych miejscowościach - powinny zostać przekształcone w przedszkola, żłobki albo należy pozostawić w nich klasy 1-3 - wskazuje. Marek Wójcik dodaje natomiast, że już teraz trzeba myśleć perspektywicznie - choćby planując ewentualną rozbudowę infrastruktury. - Chodzi o to, by nie przeinwestować i nie budować budynków, które będą w przyszłości świecić pustkami. O wiele lepiej przeznaczyć te pieniądze na inne potrzeby uczniów i nauczycieli. Tłumaczy też, że niż nie będzie w tym samym stopniu dotykał wszystkich regionów - nie doświadczą go aż tak bardzo tereny sąsiadujące z dużymi miastami i te różnice też należy wziąć pod uwagę, planując inwestycje.

 

Konieczne inwestycje w kształcenie nauczycieli

Nie jest więc do końca przesądzone, ilu nauczycieli potrzeba będzie w przyszłości - istotną kwestią jest choćby ta, czy wraz ze zmniejszeniem liczby uczniów, niższe będą nakłady państwa na oświatę.

- Mam nadzieję, że tak nie będzie. Nie uważam też, że z powodu kryzysu należy po prostu zmniejszyć liczbę osób studiujących pedagogikę tak, by liczba nauczycieli zmniejszyła się w naturalny sposób. Ten zawód potrzebuje reform - nie tylko w kwestii podwyższenia wynagrodzeń, ale również w kwestii kształcenia tak, by możliwe było prowadzenie edukacji przyszłości - mówi Marek Wójcik.

Czytaj też w LEX:

Kwalifikacje nauczycieli szkół podstawowych >

Kwalifikacje nauczycieli szkół ponadpodstawowych >

Kwalifikacje zawodowe nauczycieli zatrudnionych w szkołach specjalnych >

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

 

Polecamy książki oświatowe