Resort edukacji zamierza zmienić prawo oświatowe, w tym także przepisy dotyczące zajęć prowadzonych w ramach działalności stowarzyszenia lub organizacji w szkole lub placówce. Jak tłumaczy minister Przemysław Czarnek, ma to zapobiegać sytuacjom, gdy – zwłaszcza w dużych miastach – „wchodzą jakieś stowarzyszenia, które wprowadzają jakieś treści, które są kompletnie niezgodne z podstawą programową i indoktrynują dzieci”.

Koniec autonomii szkół - kurator zdecyduje, dyrektor odpowie>>

 

Zgoda każdego rodzica

Minister nie precyzuje, o jakie treści chodzi, ale w ostatnich latach kontrole kuratoriów dotyczyły np. szkół, które zaangażowały się w organizację Tęczowych Piątków, czyli akcję, która miała wyrazić solidarność z młodzieżą LGBT. Kontrowersje budziły także organizowane w niektórych miastach warsztaty dotyczące hejtu, które odbywały się po śmierci prezydenta Gdańska Piotra Adamowicza. Nieodmiennie trwa też spór o zajęcia prowadzone przez edukatorów seksualnych.

Obowiązujący art. 86 ust. 2 Prawa oświatowego stanowi, że podjęcie działalności w szkole lub placówce przez stowarzyszenie lub inną organizację wymaga uzyskania zgody dyrektora szkoły lub placówki, wyrażonej po uprzednim uzgodnieniu warunków tej działalności oraz po uzyskaniu pozytywnej opinii rady szkoły lub placówki i rady rodziców. Według resortu (i nie tylko) to za mało.

Czytaj w LEX: Nadzór pedagogiczny w czasie pandemii >

 

 

Nie pierwszy taki pomysł

Doprecyzowania przepisów w tej sprawie od lat domaga Instytut Prawny Ordo Iuris – przygotował nawet własny projekt, który jednak nie trafił do prac legislacyjnych. Zakładał on zobligowanie organizacji do bezpłatnego przekazania dyrektorowi tej szkoły lub placówki prospektu informacji wychowawczej. Następnie dyrektor miałby ten dokument przekazać rodzicom, ci wyrazić zgodę lub sprzeciw na daną inicjatywę.

Podobny pomysł miał prezydent Andrzej Duda, który jeszcze na etapie zeszłorocznej kampanii wyborczej zapowiedział walkę z „seksualizacją dzieci”. Do Sejmu trafił projekt nowelizacji w tej sprawie – zgodnie z nim działalność wszelkich organizacji miała wymagać zgody rodziców. Czyli podobnie jak w poprzedniej propozycji – decydowałaby zgoda większości. Projekt utknął na etapie pierwszego czytania w komisjach.

Zobacz w LEX: Edukacja w czasie pandemii - tworzenie środowiska sprzyjającego uczeniu się i wychowaniu  >

 

Zdecyduje urzędnik

Rządowy projekt idzie o krok dalej, bo konspekt zajęć, które chce przeprowadzić stowarzyszenie, najpierw oceni kurator, a dopiero w dalszej kolejności rodzice uczniów. - Ma wydać pozytywną opinię i będzie - jak rozumiem - w przytłaczającej większości wypadków wydawał pozytywną opinię, natomiast to rodzic ostatecznie zdecyduje, czy jego dziecko zechce skorzystać z takich zajęć czy też nie – mówił wiceminister Dariusz Piontkowski.

Mimo tych zapewnień nie sposób nie zauważyć, że jeżeli kuratorowi nie spodoba się konspekt zajęć, to rodzic żadnej decyzji w sprawie tej organizacji nie będzie podejmował - choćby bardzo chciał, żeby jego dziecko miało zajęcia zgodne z przedstawionym konspektem. Wybór ograniczy się do puli zajęć, które najpierw pozytywnie zaopiniuje urzędnik. Choć mamy do czynienia jedynie z założeniami, nie wydaje się prawdopodobne, by wprowadzono jakąkolwiek procedurę odwoławczą.

- To jest bardzo zły kierunek - ocenia Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP. - Do szkół zgłaszają się organizacje o różnej optyce widzenia świata i nie mam wątpliwości, że po tych zmianach ta swoboda zostanie ograniczona. Uważam, że szkoła powinna być autonomiczna, wielobarwna a to - wraz z pozostałymi propozycjami MEN - mocno to ograniczy - ocenia.

Czytaj w LEX: Wspomaganie dyrektora szkoły przez kuratora oświaty >

Publiczna nie znaczy rządowa

Zmiany budzą spore wątpliwości konstytucyjne - tak z punktu widzenia art. 47 Konstytucji, który gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem, jak i gwarancji równego i powszechnego dostępu do edukacji (art. 70 ust. 4).

- Powszechny i równy to coś więcej aniżeli tylko rządowy - mówi prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. - Działania powinny uwzględniać pluralizm wartości i opierać się na podmiotowym traktowaniu rodziców, uczniów, nauczycieli i społeczeństwa obywatelskiego. Natomiast, jeżeli ma to działać na zasadzie eliminacyjnej i monopolu rządowego punktu widzenia we wszystkich kwestiach, to mamy do czynienia ze szkołą rządową - mówi prof. Piotrowski.  A to - jak dodaje - nie wpisuje się w pojęcie szkoły publicznej, o której mowa w Konstytucji. - A zatem jednowymiarowość polegająca na podporządkowaniu szkoły jednej wizji wydaje się nie do pogodzenia z zasadą konstytucyjną mówiącą o powszechnym i równym dostępie do wykształcenia - podkreśla prof. Piotrowski.

Obecnie rodzic lub pełnoletni uczeń muszą wyrazić zgodę na udział w lekcjach: religii, etyki i wychowania do życia w rodzinie. MEiN planuje zmiany także w tym zakresie – przede wszystkim chce, by w zajęciach wychowania do życia w rodzinie uczestniczyło więcej osób, jest już projekt rozporządzenia, które usuwa rekomendację, by lekcje były pierwsze lub ostatnie w planie dnia. Kolejnym krokiem ma być przepis, który nakaże uczniom udział w lekcjach etyki albo religii (obecnie można nie chodzić na żadne z nich)

Czytaj w LEX: Warunki i sposób organizowania nauki religii i etyki w szkołach >