LEX Dział Prawny Połączenie wiedzy prawniczej z nowoczesną technologią AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Oceny za zdalną naukę pod znakiem zapytania

Pandemia wywróciła do góry nogami tradycyjne nauczanie, szkoły musiały w ekspresowym tempie przestawić się na pracę zdalną. I z jej organizacją poradziły sobie różnie. A to zapowiada kłopoty z ocenianiem uczniów i ich promocją do następnych klas. Pojawiają się nawet opinie, że wyjątkowo w tym roku powinna być ona automatyczna.

dziecko lekcje dom koronawirus
Źródło: iStock

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski, przy okazji zakończenia roku absolwentów liceów zapewniał, że nie ma problemów z ich ocenianiem i klasyfikacją, bo brali oni udział w zajęciach przez resztę roku szkolnego. Zalecał też, by podobnie nauczyciele podchodzili do oceniania pozostałych uczniów i brali pod uwagę ich aktywność w kształceniu na odległość.

MEN ogłosiło zasady zdalnego nauczania podczas epidemii>>

 

Możliwość oceniania w rozporządzeniu

W pierwszym tygodniu po zamknięciu szkół nie wiadomo było, czy oceny wystawione w czasie zdalnej pracy mogą być  brane pod uwagę przy klasyfikacji końcoworocznej. Wydane potem rozporządzenie sprecyzowało, że zdecyduje o tym dyrektor - nakładając na niego obowiązek uzgodnienia z nauczycielami, w jaki sposób będzie monitorowana i sprawdzana wiedza ucznia oraz jego postępy w nauce.

A ci do sprawy podchodzą różnie - pojawiły się nawet pomysły, by nie brać pod uwagę ocen wystawionych w czasie zdalnej nauki, a notę na koniec roku ustalić na podstawie ocen z poprzedniego roku i półrocza, a także sugestie, by w tym roku wszyscy uczniowie automatycznie dostali promocję do następnej klasy.

 

 

Automatyczna promocja do następnej klasy?

- Tak powiedział sam minister, podkreślając, że wszyscy uczniowie otrzymają promocję z klasy do klasy, choć zaraz zapewnił, że de facto zdecydują o tym nauczyciele - mówi Prawo.pl Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP.  - Uważam, że nie ma powodu, by wprowadzać automatyczną promocję, byłoby to niesprawiedliwe wobec uczniów, którzy ciężko pracowali w czasie pandemii. Byłoby to też ograniczanie autonomii nauczycieli. Zresztą mamy też oceny z półrocza, więc automatyczna promocja byłaby przepustką dla uczniów, którzy nie przykładali się do pracy przez cały rok - podkreśla. Jego zdaniem pandemia nie może stać się pretekstem do zwalniania ucznia z solidnej pracy.

 

Innego zdania jest natomiast Przemysław Staroń, nauczyciel i wykładowca, nominowany do Nauczycielskiego Nobla, Global Teacher Prize, doradca Kandydata na Prezydenta RP Szymona Hołowni ds. edukacji, który uważa, że nie należy pogłębiać traumy uczniów, którzy już wystarczająco ucierpieli w czasie pandemii.

-  Absolutnie uważam, że wszystkie dzieci powinny zostać sklasyfikowane i otrzymać promocję do następnej klasy. Pandemia zaskoczyła nas wszystkich i żaden obywatel - w tym także i przede wszystkim młody człowiek - nie może ponosić dodatkowych kosztów związanych z tą sytuacją. To nawet nie powinien być przedmiot dyskusji - to jest fundamentalna intuicja etyczna: robić wszystko, aby maksymalnie zmniejszać cierpienie, zwłaszcza gdy dotyczy to osób niewinnych. I naprawdę trzeba zrobić, co w naszej mocy, aby nie mnożyć traum - zgodnie z zasadą: primum non nocere. Pamiętajmy, że psychika dziecka jest delikatna niczym ciemiączko u noworodka. Musimy dbać o nią niesamowicie. Czasy, w których teraz żyjemy, są porównywalne z wojną, a jakoś nie wydaje mi się, by w '39 r. ktoś przejmował się klasyfikacją. Od początku postulowałem, by ministerstwo odeszło od obowiązku realizacji podstawy programowej. Nie chodzi mi oczywiście o to, aby kończyć rok szkolny w kwietniu, bo lekcje strukturyzują czas, a to daje poczucie bezpieczeństwa, ale można realizować zajęcia w sposób niewyczerpujący dzieci, rodziców i nauczycieli. Kluczowe jest towarzyszenie dziecku w tym trudnym czasie, bycie dla niego stałą przystanią, zajmowanie jego uwagi np. poprzez realizację ciekawych projektów - dodaje, podkreślając, że w  wizji edukacji, którą stworzyli z Szymonem Hołownią, wskazują na potrzebę zmian paradygmatu  edukacji także w tym aspekcie - Powtarzam nieustannie jak mantrę:  musimy na pierwszym miejscu postawić "doceniać" zamiast "oceniać" - mówi Staroń.

 

Jego zdaniem w tym roku wyjątkowo należy też odstąpić od wymogu osiągnięcia 30 proc. na egzaminie maturalnym, bo nawet, gdy ktoś uzyska 10 proc. na maturze, to rekrutacja na studia i tak to zweryfikuje.

 
 

Problem z nieobecnościami

Problemem może być również kwestia nieobecności, bo na zdalnych lekcjach trudno to weryfikować. Jak wynika z art. 44k ustawy o systemie oświaty, uczeń może nie być klasyfikowany z jednego, kilku albo wszystkich zajęć edukacyjnych, jeżeli brak jest podstaw do ustalenia śródrocznej lub rocznej oceny klasyfikacyjnej z powodu nieobecności na tych zajęciach przekraczającej połowę czasu przeznaczonego na te zajęcia,

 - Obowiązek sprawdzania obecności na zdalnych lekcjach to absurd. Zajmuje czas, a w praktyce i tak nie ma sensu, bo nie mogę empirycznie zweryfikować, czy dziecko jest obecne, albo czy np. ma problem z komputerem lub łączem, a może obawia się lub wstydzi czegoś, co dotyczy jego rodziny - tłumaczy Przemysław Staroń.

 

Poprawka na konsultacjach

Pewną szansą na zweryfikowanie wiedzy i osiągnięć mogą być konsultacje z nauczycielami. Od 25 maja ósmoklasiści i maturzyści, a od 1 czerwca także uczniowie klas programowo niższych mogą osobiście spotkać się z uczącymi ich pedagogami. Jak jednak zwraca uwagę ZNP, resort edukacji błędnie sformułował treść rozporządzenia, używając w stosunku do maturzystów pojęcia "uczniowie". - Maturzyści nie są już uczniami, a absolwentami, dlatego - choć w zaleceniach mówi się o tym, że mogą korzystać z konsultacji, to już niekoniecznie wynika to z rozporządzenia - mówi Krzysztof Baszczyński.

 

Podkreśla też, że nauczyciele powinni za konsultacje otrzymywać stawkę, jak za godziny ponadwymiarowe, bo obok tego obowiązku nadal będą realizować zdalne nauczanie- Podobnie zresztą jak nauczyciele klas 1-3, którzy będą prowadzić zajęcia opiekuńczo-wychowawcze, a potem w praktyce biec do domu, by prowadzić zdalne nauczanie - komentuje wiceprezes ZNP.

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki oświatowe