Wyniki ankiety ZNP w sprawie wzrostu wynagrodzeń nauczycieli wskazują, że 98,6 proc. organów prowadzących wypłaciło nauczycielom podwyższone pensje. Większość jednak - jeżeli chodzi o podwyżki, na tym poprzestała. Wyższe dodatki dostaną pedagodzy w około 40 proc. samorządów.

Rodzic jak Sherlock Holmes - sam ustali, czy dziecko było narażone na COVID-19>>

 

Problem ze średnim wynagrodzeniem

Z ankiety wynika, że nauczyciele w większości (60 proc.) jednostek samorządu terytorialnego nie dostaną wyższych dodatków - co prawdopodobnie oznacza, że nie osiągną średniego wynagrodzenia -  wyliczanego według art. 30 ust. 3 Karty Nauczyciela na podstawie kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowe. Wyliczane w ten sposób średnie wynagrodzenie to teoretyczny model, który służy przede wszystkim do planowania i oceny działań jednostek samorządu terytorialnego. Dzięki tym kwotom mogą one zaplanować, ile pieniędzy wydadzą na wypłaty dla zatrudnianych przez siebie pedagogów.

 

Średnie wynagrodzenie nauczyciela od 1 września 2020:

  • nauczyciel stażysta - 100 proc. kwoty bazowej - 3 537,80 zł;
  • nauczyciel kontraktowy - 111 proc. kwoty bazowej - ok. 3 537,80 zł;
  • nauczyciel mianowany - 144 proc. kwoty bazowej - ok. 5 094,432 zł
  • nauczyciel dyplomowany - 184 proc. kwoty bazowej - ok. 6 509,552  zł.

 

 

Pandemia pogłębiła problem

Jak mówi Prawo.pl Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP, nieosiągnięcie w poszczególnych gminach kwoty średniego wynagrodzenia, to skutek niepodwyższenia dodatków oraz faktu, że przy przejściu na zdalne nauczanie część samorządów nie wypłacała dodatków motywacyjnych i pieniędzy za godziny ponadwymiarowe.

- Skandalem jest też obcięcie przez 20 proc. samorządów nagród dla nauczycieli, które również wliczają się do średniej - mówi wiceprezes ZNP. - Jeżeli chodzi o dodatki to podwyższeniu uległy zapewne przede wszystkim tam, gdzie były procentowo uzależnione od wynagrodzenia zasadniczego. W przyszłym roku kwotę bazową zamrożono, więc kwoty te nie ulegną zwiększeniu - tłumaczy.

Dodaje, że wiele wskazuje na to, że samorządy będą musiały wypłacić pedagogom wyrównanie - czyli jednorazowy dodatek uzupełniający, o którym mowa w art. 30a Karty Nauczyciela. Choć oczywiście nie oznacza to, że każdy nauczyciel dostanie wyrównanie do wyżej wymienionych kwot, prawo wymaga jedynie, by średnie wynagrodzenie nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego, określone w Karcie Nauczyciela, musi być osiągnięte na obszarze działania danej jednostki samorządu terytorialnego, a nie przez każdego nauczyciela zatrudnionego w szkole prowadzonej przez tę jednostkę.

 



 

Puste kasy samorządów

Samorządy od lat krytykują konieczność wypłacania nauczycielom wyrównań podkreślając, że jest to duże obciążenie dla ich budżetów. Wielokrotnie pojawiały się postulaty likwidacji jednorazowego dodatku uzupełniającego - przez pandemię i obniżenie dochodów z PIT sytuacja finansowa samorządów mocno się pogorszyła. Od miesięcy apelowały o zwiększenie subwencji oświatowej.

 - Dobrym rozwiązaniem byłoby przyjęcie przez rząd propozycji jednorazowego zwiększenia subwencji oświatowej o 30 procent. To pozwoliłoby ograniczyć skutki pandemii, a także wyrównać ubytki w kasie samorządów związane np. z niedoszacowaniem podwyżek dla nauczycieli czy podwyższeniem płacy minimalnej – mówi Krzysztof Baszczyński. Sugeruje też odstąpienie w tym roku z wypłacania dodatku uzupełniającego tym nauczycielom, którzy nie osiągnęli średniego wynagrodzenia na danym szczeblu awansu zawodowego.