Zdarza się, że materiały ze szkoleń sprzedają jako swoje po wygumkowaniu nazwiska autora. Przepisy prawa są tu jednoznaczne. To plagiatowanie, za które grożą spore kary. Prace znanej i cenionej Nauczycielki Roku 2019, Zyty Czechowskiej, często stają się przedmiotem handlu i kradzieży. - Na przykład ktoś dostaje ode mnie szablon sprawozdania i oferuje go na swoim szkoleniu - mówi Czechowska.

 

Co wolno wojewodzie...

- Jest popyt, jest podaż. Zastanówmy się, skąd się biorą takie praktyki? Jaką rolę w ich generowaniu odgrywa system, w którym nauczyciele funkcjonują? No i wreszcie, jaką rolę one spełniają? Przedmiotem oceny są przysłowiowe papiery, czyli dokumenty, które nauczyciele wytwarzają, a nie to, co faktycznie robią - komentuje to zjawisko prof. Roman Leppert z Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Sytuacji nie zmienią żadne szkolenia. Zmienić ją może zwykła ludzka przyzwoitość. Nauczyciele dobrze wiedzą, że tak nie wolno. A jednak nagminnie korzystają z materiałów nie swojego autorstwa, a nawet próbują je sprzedawać jako własne. Takie jest prawo rynku: jeśli istnieje popyt i podaż wszelkie nielegalne i potępiane handle, w tym np. handel narkotykami, były, są i będą. Takie samo prawo rynku rządzi, niestety, handlem materiałami nauczycielskimi.

Warto zatrzymać się nad formą, jaką jest wykład lub świetna lekcja nagrana przez kogoś i powielana. Co na to prawo autorskie? - Według prawa autorskiego wykład też jest utworem, słownym. Czasami towarzyszą mu prezentacje, więc mamy grafikę czy multimedia. To wszystko jest chronione przepisami w rozumieniu Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Twórca wykładu ma całość autorskich praw osobistych i majątkowych - wyjaśnia Marcin Karolak z kancelarii prawnej CDZ. Czy taka sama sytuacja będzie w przypadku świetnej lekcji, którą dyrektor nagrał i postanowił, że będzie ją odtwarzał przy różnych okazjach? - Tu może być przypadek tzw. utworu pracowniczego. Jeśli nauczyciel danej szkoły ma w kontrakcie zapisane, że w związku z wykonywaniem jego obowiązków służbowych, wszystkie utwory przez niego stworzone są własnością szkoły, podkreślam: coś takiego musi być wyraźnie zapisane w umowie o pracę, wtedy całość praw majątkowych przechodzi na szkołę. Oczywiście, cały czas trzeba się powoływać na autora, bo autorstwo nie ulega przeniesieniu - tłumaczy Karolak.

Czytaj w LEX: Zakres zabezpieczenia praw autorskich pracodawcy do utworów stworzonych w ramach stosunku pracy w porównaniu z utworami stworzonymi na podstawie umowy cywilnoprawnej >

 


Materiały ze szkoleń kopiowane na potęgę

Trudny temat kradzieży intelektualnej na jednej z nauczycielskich grup na Facebooku wywołał Bartosz Chyś ze Szkoły Podstawowej nr 6 w Gdańsku, członek grupy Superbelfrzy. - Kwitnie handel materiałami z awansu zawodowego, szablony na gazetki, karty pracy przerobione lekko z Pinteresta czy innych stron lub od innych osób. We mnie wzbudza to sprzeciw, bo wiem, ile trzeba włożyć w to pracy, a ktoś po prostu przywłaszczy jako swoje. Tak wiem, dopóki jest popyt, to jest podaż, ale refleksji nigdy za wiele - napisał na swoim profilu.

Post z minuty na minutę obrastał w komentarze. Widać, jak bardzo temat poruszył nauczycieli. Katarzyna natychmiast zwróciła uwagę, że w wielu grupach nauczycielskich funkcjonują rodzice, pojawiło się ich więcej podczas pracy zdalnej, obserwują różne praktyki nauczycieli.

- Wspomniane działania nie wpływają pozytywnie na opinie o naszej grupie zawodowej - pisze Katarzyna. Adam przypomina o wykorzystywaniu licencji. - Albo robicie CC-BY-NC i nie macie problemu, że ludzie dają dalej (ale nie sprzedają), albo wybieracie inną licencję (C) i sądzicie się.

Sprawdź w LEX: Jakie zalecenia powinien wydać IOD wobec publikacji starych fotografii i publikacji gazetki szkolnej na stronie www szkoły? >

Aleksandra nie tak dawno napisała na grupie nauczycielskiej na temat kradzieży intelektualnej, a chwilę potem jakaś pani wrzuciła link do swojego „sklepu”, gdzie pierwszy materiał nie był jej autorstwa.

- Zwróciłam jej uwagę, oburzyła się, że wszystkie materiały robi sama. Spytałam, czy pomysł jest jej, stwierdziła, że nie o pomyśle tu rozmawiamy i uważa dyskusje za zamkniętą. Moje materiały latają po internecie, jak czarownice. O ile nie przeszkadza mi, że ludzie korzystają, o tyle nie mogę zaakceptować, że wymazują nazwisko/podpisują się własnym/sprzedają. Przestałam wrzucać. Można powiedzieć autorowi, że przecież się przerysowało i już można brać za to pieniądze - pisze oburzona Aleksandra pod postem Chysia. Z kolei Magdalenie jest zwyczajnie przykro, bo bardzo się stara, aby jej pomoce były jedyne w swoim rodzaju, a potem ktoś to kopiuje.

Sprawdź w LEX: Czy nauczyciel lub inny pracownik szkoły jest prawnie odpowiedzialny za mienie, które znajduje się w pomieszczeniu, w którym na co dzień pracuje? >

 

Nauczyciele słabi metodycznie

Kij w mrowisko wkłada Danuta, metodyk: Gdzie metodyka, kreatywność? - Teraz nauczyciel ma wszystko na tacy podane. Tego też uczymy dzieci. Wygodnictwo, słaby warsztat metodyczny. Coś tu nie gra - pisze. - Nauczyciele to grupa zawodowa, która najczęściej - świadomie czy nieświadomie - łamie prawa autorskie - dodaje Edyta. A Agatę porażają posty na grupach nauczycieli z prośbami o plany, rozkłady... albo kupowanie gotowców (kart pracy, dekoracji..) - To jest właśnie wygodnictwo, bo komuś szkoda czasu na przygotowanie własnej karty pracy, dostosowanej do własnych potrzeb, własnych metod pracy etc. - pisze. Aneta dodaje, że internetowe grupy nauczycielskie z założenia miały być wymianą pomysłów, refleksji, a stały się tablicą ogłoszeń typu sprawdzian do Nowej Ery, dział, rozdział „na już” albo poszukiwanie gotowych prezentacji etc. - A jak uczeń prześle gotowca, to larum - zauważa.

Zobacz wzór dokumentu w LEX: Zasady bezpiecznego prowadzenia lekcji on-line  >

- To źle, że akurat ta grupa zawodowa dopuszcza się takich praktyk - komentuje Marcin Karolak. - Przypominam, że nielegalne kopiowanie, kradzieże itp. podciągamy pod plagiat. Artykuł 115 ust. 1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi: Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Co prawda, jeszcze nikogo nie skazano na więzienie, ale taka możliwość istnieje. Grożą na pewno sute odszkodowania, w zależności od tego, jak wycenione zostaną straty. Jeśli ktoś jest sławny i rozchwytywany, a jego wykłady rozchodzą się w tysiącach egzemplarzy, szkoda może być ogromna. Jej wysokość jest uzależniona od wielu czynników, wahać się może od kilkuset złotych do kilkudziesięciu tysięcy złotych - tłumaczy Karolak.

 

Podwójne standardy

Wojciech Gawlik z Edu-klastra zwraca uwagę na podwójne standardy wielu użytkowników Facebooka. - Z jednej strony krzyczą, że ktoś im ukradł własność intelektualną. Ale z drugiej strony sami na grupach posługują się memami nie swojego autorstwa. Musi być całościowe podejście do praw autorskich. Jeśli sam coś zrobiłem, opublikowałem na Facebooku, to chciałbym, żeby moja treść obleciała świat. Ale chciałbym też, żeby ktoś kto ją widzi, dowiedział się, że to ja zrobiłem. Jestem na grupie, która zrzesza takich twórców. I czytam wielokrotnie jak np. bardzo popularni influencerzy drenują internet w poszukiwaniu fajnych memów, mając za nic prawa autorów. Budują swoją markę i rozpoznawalność na kradzieży. Niby w dobrej wierze, ale to nadal kradzież - podsumowuje Gawlik.

Sprawdź w LEX: Czy dyrektor szkoły ma prawo oczekiwać od nauczyciela dyplomowanego przygotowania konspektu obserwowanej lekcji? >

O konieczności podjęcia dyskusji publicznej o takich negatywnych praktykach mówi po akcji z postem Bartosz Chyś. - To zjawisko ma wiele wymiarów. Od przygotowania do zawodu nauczyciela po biurokratyzację systemu i wymagania awansowe. Wszystkie te „trybiki” wymagają przejrzenia i refleksji. W końcu jesteśmy obdarzeni rozumem i powinniśmy czuć, że ucząc dzieci i młodzież, oprócz dydaktyki wdrażamy ich do świata wartości. Poszanowanie praw autorskich jest jedną z nich. Bądźmy więc spójni i autentyczni- szanujmy wysiłek i prawa autorów materiałów - apeluje Chyś.