Jedyny właściciel spółki nie może być własnym pracodawcą
Wojciech J., właściciel jednoosobowej spłki z o. o., zatrudnił się w swojej firmie na stanowisku prezesa. Umowę o pracę zawarł z pełnomocnikiem powołanym do prowadzenie spraw spłki. Od prezesowskiego wynagrodzenia były odprowadzane składki ZUS. 2,5 roku od zawarcia umowy o pracę ZUS, podczas przeprowadzanej przez siebie kontroli uznał, że Wojciech J. przez cały ten czas nie podlegał ubezpieczeniom z tytułu zatrudnienia. Powinien natomiast płacić składki jako osoba prowadząca działalność gospodarczą. ZUS nie zajął się jednak zasadnością opłacania składek przez cały czas zatrudnienia.
Spółka, której prezes był właścicielem, odwołała się od tej decyzji do sądu okręgowego. Ten zaś ją zmienił i uznał, że w spornym okresie Wojciech J. podlegał ubezpieczeniom społecznym z tytułu prezesowskiej umowy o pracę. ZUS zaskarżył orzeczenie sądu pierwszej instancji. Sąd apelacyjny rozpoznając sprawę i uzupełniając materiał dowodowy ustalił, że Wojciech J. wykonywał w ramach umowy o pracę obowiązki prezesa zarządu spółki wynikające z kodeksu spółek handlowych. W ramach działalności firmy, która zajmowała się prywatyzacją lub sprzedażą podmiotów gospodarczych, prowadził niektóre projekty samodzielnie, a przy niektórych miał do pomocy dwóch pracowników. Sąd apelacyjny uznał, że umowa o pracę Wojciecha J. ze spółką, której był właścicielem i jedynym udziałowcem nie miała wszystkich istotnych cech stosunku pracy, o których mowa w art. 22 § 1 kodeksu pracy. Są to: dobrowolność, osobiste świadczenie pracy w sposób ciągły, podporządkowanie, wykonywanie pracy na rzecz pracodawcy ponoszącego ryzyko związane z zatrudnieniem i odpłatny charakter zatrudnienia. Ponadto, sąd apelacyjny dostrzegł inny problem: chodziło o ważność umowy zawartej pomiędzy jedynym wspólnikiem spółki, który był jednocześnie jednoosobowym zgromadzeniem wspólników i członkiem zarządu, a tą spółką, którą reprezentował pełnomocnik ustanowiony przez jednoosobowe zgromadzenie wspólników. Biorąc wszystko to pod uwagę sąd apelacyjny uznał, że w stosunku prawnym zabrakło cech charakterystycznych dla umowy o pracę. Jego zdaniem, zaskarżona decyzja ZUS była zgodna z prawem.
Spółka wniosła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Wydając 1 czerwca 2010 r. orzeczenie SN podkreślił, że decydujące znaczenie w tej sprawie ma charakter łączącego spółkę z o. o. z prezesem stosunku prawnego, a zatem jego treść i warunki jego realizacji. Wykonywanie czynności prezesa zarządu spółki mogło mieć osobisty charakter oraz odbywać się w sposób ciągły i odpłatny. Jednakże spornym jest element konstrukcyjny stosunku pracy, jakim jest pracownicze podporządkowanie zainteresowanego swemu pracodawcy podczas świadczenia pracy. Mimo, że tradycyjne pojmowanie podporządkowania ewoluuje w miarę rozwoju stosunków społecznych, to jednak musi być wyraźne oddzielenie pozycji i roli pracodawcy od pracownika. W sprawie, którą się zajął SN, pracownik był podporządkowany sam sobie. Z tych powodów SN oddalił skargę kasacyjną (sygn. akt II UK 34/10).





