Sposobów na otwieranie sklepów w niedziele jest przecież jeszcze całkiem sporo. Wystarczy chociażby rozszerzyć działalność o sprzedaż dewocjonaliów. Wykreślanie wyjątków raczej nie pomoże. Jakieś odstępstwa od reguły zawsze zostaną i ci, którzy będą chcieli otworzyć swoje sklepy w niedziele i tak to zrobią. Nie da się zamknąć na całą dobę wszystkiego.

 


Przypomniał mi się właśnie niewielki sklep przemysłowo-spożywczy w podwarszawskiej miejscowości. Zgodnie z przepisami w niedziele powinien być zamknięty. Jego właściciel zdecydował się jednak, że sklep stanie się równocześnie kawiarnią. Te przecież w niedziele mogą pracować normalnie. Słowo kawiarnia w tym przypadku jest jednak dużą przesadą. Pomiędzy półkami z piwem i ciastkami został po prostu ustawiony niewielkich rozmiarów domowy ekspres do kawy. Przed sklepem zaś pojawił się jeden stolik i krzesło. Jak widać, dla chcącego nic trudnego!

Zobacz również: Zakaz handlu - będzie uszczelnienie systemu >>

Walka z niedzielnym handlem może wyglądać tak, jak próby uszczelniania systemu podatkowego i eliminowanie unikania opodatkowania. Na pomysły Ministerstwa Finansów podatnicy, którzy chcieliby jednak zaoszczędzić na podatkach, znajdują swoje i zazwyczaj to oni są o krok przed fiskusem. Przypomina to zabawę w kotka i myszkę. Systemu podatkowego całkowicie uszczelnić się nie da. Z handlem w niedziele też raczej się nie wygra.